image

Albania – turystyka i ciekawostki

Albania – turystyka

Jeśli szukasz ostatniego dzikiego miejsca w Europie – to takim miejscem jest bezdyskusyjnie Albania – turystyka nie dotarła tam jeszcze w takim stopniu, jak do Chorwacji czy Grecji. Ale powoli dociera…

Jeśli nie byłeś w Albanii, prawdopodobnie nie wiesz nic o jeździe samochodem.
Tutaj nie możesz trzymać się zasad, których nauczyli Cię w Polsce.
Nie chodzi tylko o banalne wymijanie z prawej strony albo wyprzedzanie na czwartego.

Wyłącz logikę. Włącz pierwotny instynkt przetrwania.
Albania to kraj, który albo Cię zachwyci, albo zabije.

Oto 10 zasad, o których musisz wiedzieć:

1. Zasada ograniczonego zaufania nie istnieje.

Obowiązuje całkowity brak zaufania.

2. Ilośc pasów ruchu jest płynna.

W Albanii zazwyczaj nie ma wyrysowanych pasów ruchu na jezdni.
Trzeba się ich po prostu domyślić.
Poza tym ilość pasów ruchu w każdą ze stron jest płynna.

– Ile tu jest pasów na jezdni?
– Jeden. Nie, czekaj, dwa.
– Trzy.
– Cztery.
– A z przeciwka?
– Dwa. Nie, trzy!
– Aaaaaaaaa!

3. Teoretycznie obowiązuje ruch prawostronny.

Ale auta jeżdżą po dowolnej stronie drogi – po lewej, prawej, środkiem. Zazwyczaj slalomem. Na prawo zjeżdżają wtedy, gdy z przeciwka jedzie coś dużego. Choć czasem zjeżdżają w lewo, totalnie Cię zaskakując.

4. Samochód przed Tobą się zatrzymuje?

Ktoś zaraz otworzy drzwi i wyjdzie. Bez patrzenia w lusterko na jadące drugim pasem 100 km/h samochody.

5. Ktoś wchodzi do samochodu na poboczu?

Za 2 sekundy samochód będzie na Twoim pasie. Bez kierunkowskazu i patrzenia w lusterko.

6. Parkować możesz zawsze i wszędzie.

Zatrzymaj się na środku ruchliwej drogi.
Włącz światła awaryjne.
I już, możesz sobie iść na spacer.

7. Autostrady od ronda do ronda.

Albańczycy znaleźli genialny sposób na stworzenie sieci autostrad.
Wyobraź sobie zwykłą drogę szybkiego ruchu.
Z rondami i skrzyżowaniami.
Jak zrobić z tego autostradę?
To proste. W myśl definicji, autostrada to droga szybkiego ruchu, która pozwala na bezkolizyjnych ruch. Nie ma rond ani skrzyżowań.
Dlatego tuż przed rondem trzeba postawić znak „koniec autostrady”, a za nim autostrada może zacząć się na nowo.

8. Dziwne obiekty na drodze.

W Albanii droga to przestrzeń wielofunkcyjna.
Dlatego można spotkać tam m.in.:
– furmanki jadące pod prąd po Twoim pasie ruchu,
– pieszych siedzących na autostradzie,
– trójkołowe śmieciarki bez przykrycia, które równomiernie zaśmiecają całą okolicę,
– znak „uwaga, czołgi”,
– i bardzo leniwe, sympatyczne osiołki.

9. Ruch w 2 strony po 1 pasie.

Wyobraź sobie wąską drogę, której lewy pas jest remontowany.
Czyli po lewej równy, elegancki szuter, potem 15-cm próg i po prawej wąski pas asfaltu.
Myślisz, że ruch będzie wahadłowy, albo samochody z lewego pasa wolno pojadą po szutrze?
Zapomnij. Samochody z obu kierunków pojadą po Twoim pasie. Naraz. Bez zmniejszania prędkości.

10. Spokój na drodze.

Pozorny spokój na drodze to najniebezpieczniejsza sytuacja w dzikiej Albanii. Usypia Twoją czujność. Na 100% za chwile wydarzy się coś takiego, że nie będziesz miał czasu zareagować.

Epilog.

W ruchu ulicznym w Albanii jest coś magicznego.
Nie ma reguł. Nie ma logiki.
Ale ruch jest płynny.
W miejscach, gdzie w Polsce utworzyłby się korek, w Albanii go nie ma. Samochody wolno posuwają się naprzód.

Wyłącz radio. Skoncentruj się maksymalnie. I koniecznie jedź do Albanii!

Moje wakacje w Albanii

Albania.
Najbiedniejszy kraj Europy.
Pierwsze miejsce, w którym widziałem niedźwiedzia na smyczy. Na deptaku w centrum miasta.

Ale posłuchajcie od początku…

Wąska, kręta droga w Czarnogórze.
Zbliżamy się do granicy.
– Wojtku, jakoś niepewnie się czuję.
– Boisz się dzikiej Albanii?
– Wiesz, co mówią…
– W Albanii nie ma dróg.
– I wszyscy żebrzą.
– Tak, a po ulicach chodzą niedźwiedzie.
Nonsens. Stereotypy. Po co tak myślec? Albania to zwykły europejski kraj. Tylko trochę mało znany.

– Papieren bitte!
Celnik zmierzył nas wzrokiem.
– Welcome to Albania.

Tuż za granicą kolejkę samochodów otoczyła grupa żebrzących.
Podchodzili z każdej strony, pukali w szyby, wyciągali ręce.
– Oj.
– Teraz, jedź!
Koła złapały przyczepność na asfalcie.
Odjechaliśmy kilkaset metrów…

… a potem skończyła się droga.

– Hamuj!
– Ups!
Wyrwa przetoczyła się pod kołami.
Ogłaszając nam swoje istnienie głośnym, metalicznym trzaskiem.

Resztki asfaltu zamieniły się w szuter, a szuter w dziurę.
Tak wielką, że zawierała swoje własne dziury.

I wtedy nagle pojawiła się ciężarówka.
Dziki odgłos klaksonu i brak litości.
Ze wszystkich stron pośród dziur otaczały nas samochody.

– Muszę napić się piwa.
– Jest przed dziesiątą.
– Bez piwa nie jadę. Nawet jako pasażerka.
– Ale Ty przecież w ogóle nie pijesz piwa.
– Piję. W Albanii piję.

Piwo i arbuz.
Oaza normalności.

Co chwilę stragany przy drodze.
– Poproszę arbuza.
– 20 dolarów.
Więc trzeba blefować.
Podałem równowartość dolara w drobnych nominałach.
– Dziękuję!

Przez cały dzień zagłębialiśmy się w dzikie wnętrze Albanii.
Oswajaliśmy ją.
Oswajaliśmy siebie.

Aż w końcu oswoiliśmy się zupełnie.

Dzień zamienił się w wieczór.
Za pomnikiem żołnierza z wycelowanym w stronę włoskiego wybrzeża kałasznikowem zachodziło słońce.
Wirowały karuzele, grała muzyka, ludzie spacerowali deptakiem w nadmorskim kurorcie.

– Zobacz…
Pośród miłych staruszków w eleganckich kapeluszach i dziewczynach w spódniczkach zdecydowanie za krótkich, jak na kraj muzułmański, spacerował niedźwiedź.
Szedł grzecznie na smyczy, dwa kroki za swoim panem.

– Widzisz? Albania to zwykły europejski kraj. Tylko trochę mało znany.

Udostępnij i Komentuj
  • Anna

    Tez bylam w Albani. Rok temu. Stopem z Macedonii na poludnie. Pierwsza noc bylo troche strachu, niepewnosc czy dojedziemy tam gdzie planujemy. A pozniej… najwspanialsze wakacje w zyciu. Wszyscy Polonie szanuja i lubia. Starszy pan stawia nam rakije w kawiarni, a inny przenocowuje pod swoim dachem serwujac przy tym sniadanie w ogrodzie. Piekne krajobrazy i ciekawa kultura. I mysle ze za kilka lat dzika Albania przestanie byc dzika…