Choroba wysokościowa - Andy - Cordillera Blanca

Choroba wysokościowa – leki, objawy, nasze doświadczenia: Tybet, Peru, Boliwia

Choroba wysokościowa – Postrach alpinistów

Choroba wysokościowa zabija najczęściej młodych, zdrowych mężczyzn podróżujących grupami. Lekceważą objawy i boją się przyznać przed kolegami do swojej słabości. Zamiast zejść niżej, prą do góry i czasem kończy się to tragicznie.

Choroba wysokościowa to poważne zagrożenie

Soroche – nasz pierwszy atak

Autobus z Limy do Huaraz w Andach wspinał się przez całą noc z poziomu morza na wysokość 3100m n.p.m. Po drodze niekończące się serpentyny, zakręty, wjazdy i zjazdy. Ciężko spać, choroba lokomocyjna nie daje chwili wytchnienia. W końcu nad ranem można wytoczyć się z autobusu. Otumanienie i nudności z podróży jednak nie ustępują – choroba wysokościowa tylko się wzmacnia.

Pierwsze zetknięcie z soroche przytrafiło się nam wkrótce po przylocie z Europy do Peru. Zmiana strefy klimatycznej, strefy czasowej, długa podróż, zmęczenie, a przede wszystkim wysokość i ostre andyjskie powietrze sprawiły, że pierwszy dzień spędziliśmy na leżąco.

Pomogła wtedy mate de coca, czyli napar z liści koki, który uśmierza ból i obniża gorączkę.

Choroba wysokościowa – Peru

Kilka dni później znaleźliśmy się w wysokich Andach. Mieliśmy za sobą kilka dni aklimatyzacji. Tym razem szliśmy pieszo, zaczynając od 3000m n.p.m. i powoli wspinaliśmy się na przełęcz Punta Union (4750m n.p.m.). Żuliśmy liście koki i wydaje nam się, że to pomagało. Wieczorami piliśmy mate de coca. Asia była jednak bardzo osłabiona i utrzymywał się stan podgorączkowy.

Kilkaset metrów podejścia pod samą przełęcz było mordęgą. Mieliśmy na sobie kilkunastokilogramowe plecaki i każdy krok był ogromnym wysiłkiem. W pewnym momencie odpoczywaliśmy po każdych dwóch – trzech krokach. Na szczycie kręciło nam się w głowach i poważnie uważaliśmy, żeby nie spaść. Na szczęście świadomość wysokości i bajeczne widoki rekompensowały wszystko. Przy schodzeniu było coraz lepiej – już kilkaset metrów pod przełęczą objawy praktycznie ustąpiły.

Choroba wysokościowa – Boliwia: pięciotysięcznik

Miesiąc później byliśmy w Boliwii. Za nami były już różne wysokogórskie doświadczenia i mimo przebywania non-stop na wysokości 3600 – 4200m n.p.m., nie mieliśmy choroby wysokościowej. Zauważalne było za to zmęczenie przy każdym drobnym wysiłku, zwiększona potrzeba snu i lekkie osłabienie.

Największym wyzwaniem był wulkan Tunupa – pierwszy pięciotysięcznik, który zdobyłem. Początkowo towarzyszyły nam dwie Japonki, które ledwo przeleciały Pacyfik i od razu udały się w góry, żeby nie tracić czasu przeznaczonego na 5-dniowy urlop w dwóch krajach na innym kontynencie. Oczywiście choroba wysokościowa dopadła je od razu i zrezygnowały. Asia postanowiła przezornie zatrzymać się na wysokości 4500m n.p.m. czując lekkie objawy. Mi udało się zdobyć szczyt. Szliśmy wolno, bez plecaków i jakoś się udało bez problemów zdrowotnych. Zdecydowanie czuło się wysokość, serce biło szybciej i miałem bardzo lekkie zawroty głowy.

Choroba wysokogórska na Salar de Uyuni

Odtąd przebywaliśmy na wysokościach 4500 – 5100m n.p.m., bo cała okolica była tak położona. To nie były nawet góry, a po prostu najwyższa część Altiplano. W związku z tym nie dało się zjechać niżej. Asia dotkliwie odczuwała wysokość. Miała 38,5 – 39,5 stopni gorączki. Najgorzej było na przełęczach powyżej 5000m n.p.m., które zdobywaliśmy samochodem. Wtedy zrobienie kilku kroków było dla niej wysiłkiem nie do przejścia.

W pewnym stopniu pomagały naturalne sposoby – żucie liści koki, picie mate de coca oraz naparu z rośliny chachacoma (escallonia resinosa). Wszystko wróciło do normy, gdy zjechaliśmy poniżej 4000m n.p.m., chociaż sama podróż po bezdrożach była męcząca.

Tybet: choroba wysokościowa w pociągu do Tybetu

Pół roku później jechaliśmy pociągiem kolei transtybetańskiej z Czengdu do Lhasy – najwyżej położoną koleją świata. Podróż trwała 48 godzin, a ponad dobę jechało się po Wyżynie Tybetańskiej na wysokości 3500-4500m n.p.m. Ciągle nabieraliśmy wysokości. Kiedy pociąg wspiął się na przełęcz Tanggula (5072 m n.p.m.), Asia nagle źle się poczuła i nie potrafiła zrobić nawet kilku kroków do łazienki. Inni pasażerowie też mieli wielkie problemy. Pociąg był wprawdzie wyposażony w specjalne nawiewniki tlenu, ale na pewno wtedy nie działały – podejrzewamy, że instalacja nie jest włączana w wagonach najtańszej klasy, którą jechaliśmy.

Leki: tabletki na chorobę wysokościową

Pomogły nam tam chińskie tabletki z różeńca górskiego (Rhodiola rosea). Można je kupić bardzo tanio w większości aptek w Chinach (na pewno w Czengdu – pytajcie o „Hongjingtian”). Prawdopodobnie nie są one dopuszczone na rynek europejski. Mogą być problemy z kupieniem ich w samym Tybecie, bo żaden ze spotkanych przez nas Tybetańczyków ich nie znał, ale być może istnieją ich tybetańskie odpowiedniki. Pamiętajcie, że nazwa „Hongjingtian” będzie niezrozumiała w Tybecie ze względu na różnicę językową.

Tabletki na chorobę wysokościową należy zacząć brać już w pociągu do Lhasy, a potem po 2-3 razy dziennie po 1-2 tabletki. O dokładne dawkowanie koniecznie zapytajcie kogoś kompetentnego na miejscu.

Choroba wysokościowa – leki pod Mt Everest

Tabletki z różeńca górskiego działały świetnie nawet na najwyższych wysokościach, jakie udało nam się osiągnąć (5250m n.p.m.). W połączeniu z odpowiednią aklimatyzacją spowodowały, że nie mieliśmy ani gorączki, ani innych objawów. Oczywiście każdy wysiłek był większy, niż na niższych wysokościach.

Kiedy dotarliśmy do bazy pod Mt Everest, nasze tabletki uratowały też naszą holenderską towarzyszkę. Miała dość ostry atak choroby wysokościowej i nie pomagało jej nic, łącznie z podawaniem tlenu. Tabletki na szczęście pomogły.

Choroba wysokogórska – przyczyny

Głównym winowajcą problemów na dużych wysokościach jest rozrzedzenie powietrza i mała zawartość tlenu. Serce bije szybciej, oddech przyspiesza, wzrasta ciśnienie krwi i traci się dużo wody.

Choroba wysokościowa – objawy

  • gorączka,
  • ból głowy,
  • osłabienie,
  • przyspieszone bicie serca,
  • trudności w oddychaniu,
  • zawroty głowy,
  • wymioty,
  • szybkie męczenie się,
  • utrata apetytu.

Wypisałem objawy, które zaobserwowaliśmy. Po dokładniejsze opisy odsyłamy do źródeł medycznych.

Zapobieganie i leczenie

  • Najważniejsza jest aklimatyzacja, czyli przyzwyczajenie organizmu do niecodziennych warunków.
  • Wspinaczka musi następować powoli – nie więcej niż 300m dziennie.
  • Trzeba dużo pić.
  • Wszelkie lekarstwa leczą jedynie objawy, a nie przyczyny choroby.
  • Doraźnym, krótkotrwałym sposobem na usunięcie przyczyn choroby wysokościowej jest podanie choremu tlenu.
  • W przypadku wystąpienia objawów, należy szybko przetransportować chorego niżej.

Gdzie może dopaść Cię Choroba wysokogórska?

Przy okazji powstała mi lista najwyższych szczytów wg krajów. W nawiasie najwyższy szczyt, ale trzeba pamiętać, że choroba wysokościowa dotyczy całych wielkich regionów, jak np. Altiplano w Bolwiii czy Wyżyna Tybetańska.

  • Himalaje
    • Chiny, Tybet (Mount Everest, 8848 m)
    • Nepal (Mount Everest, 8848 m)
    • Pakistan (K2, 8611 m)
    • Indie, Sikkim (Kanczendzonga – Base Camp także, 8586 m)
    • Bhutan (Gangkhar Puensum, 7570 m)
    • Birma (Hkakabo Razi, 5881 m)
  • Azja Środkowa
    • Tadżykistan (Szczyt Ismaila Samaniego – Pamir, 7495 m)
    • Afganistan (Noszak – Hindukusz, 7492 m)
    • Kirgistan (Szczyt Zwycięstwa – Tienszan, 7439 m)
    • Kazachstan (Chan Tengri – Tienszan, 7010 m)
    • Uzbekistan (Khazret Sultan – Pamir, 4643 m)
  • Azja – pozostałe kraje
    • Iran (Demawend, 5610 m)
    • Indonezja (Jaya, 4884 m)
    • Mongolia (Chujten, 4374 m)
    • Malezja (Kinabalu, 4095 m)
    • Japonia (Fudżi, 3776 m)
  • Kaukaz
    • Rosja (Elbrus, 5642 m)
    • Gruzja (Szchara, 5201 m)
    • Turcja (Ararat, 5137 m)
    • Azerbejdżan (Bazardüzü Dağı, 4485 m)
    • Armenia (Aragac, 4090 m)
  • Kordyliery
    • USA (McKinley, 6194 m)
    • Kanada (Logan, 5959 m)
    • Meksyk (Orizaba, 5636 m)
    • Kostaryka (Cerro Chirripó, 3820 m)
    • Gwatemala (Tajumulco, 4220 m)
  • Andy
    • Argentyna (Aconcagua, 6960 m)
    • Chile (Ojos del Salado, 6893 m)
    • Peru (Huascarán, 6768 m)
    • Boliwia (Sajama, 6542 m)
    • Ekwador (Chimborazo, 6267 m)
    • Kolumbia (Cristóbal Colón i Simón Bolívar, 5775 m)
    • Wenezuela (Pico Bolívar, 4981 m)
  • Alpy
    • Francja / Włochy (Mont Blanc, 4810 m)
    • Szwajcaria (Dufourspitze, 4634 m)
    • Austria (Grossglockner, 3798 m)
    • Niemcy (Zugspitze, 2962 m)
    • Słowenia (Triglav, 2864 m)
  • Afryka
    • Tanzania (Kilimandżaro, 5895 m)
    • Kenia (Mount Kenia, 5199 m)
    • Uganda / Demokratyczna Republika Konga (Góra Stanleya, 5109 m)
    • Etiopia (Ras Daszan, 4550 m)
    • Rwanda (Karisimbi, 4507 m)
    • Maroko (Dżabal Tubkal – Atlas, 4167 m)
    • Wyspy Kanaryjskie (Pico de Teide, 3718 m)
    • Kamerun (Kamerun, 4095 m)
  • Oceania
    • Papua-Nowa Gwinea (Góra Wilhelma, 4509 m)
    • Nowa Zelandia (Góra Cooka, 3754 m)
Udostępnij i Komentuj
  • rakso

    Tabletki z różeńca górskiego bez problemu kupicie w Polsce (np. Rhodiola firmy Naturell). Nawet nie wiem czy te nasze europejskie nie są lepszej jakości, pomagają nie tylko przy chorobie wysokościowej. Szkoda, że liści koki nie można wywozić poza Peru a już na pewno wwozić do Polski. Ciekawi mnie jak smakuje taka herbatka. Boje się trochę tej wyprawy na Tybet pod tym względem, że będę podróżował z kimś nieprzygotowanym fizycznie.