image

Ciekawostki o Azji [+5 rzeczy, których brakuje mi w Europie.]

Ciekawostki o Azji

Pamiętam dzień, kiedy po raz pierwszy przekroczyłem Bosfor i postawiłem stopę w Azji. To było jak przejście do innego świata. Od tego czasu  zwiedziłem ogromną część tego kontynentu. Specjalnie dla Was – najlepsze ciekawostki o Azji, zebrane osobiście w czasie kilku wypraw.

Azja czy Europa? 5 rzeczy, których brakuje mi w Europie

Muszę się Wam przyznać.
Jestem Azjatą.

Jem pałeczkami. Morze Śródziemne widuję z samolotu.
Ostatnio zdecydowanie częściej podróżuję po Azji niż po Europie.

Ale zawsze korciło mnie, żeby wsiąść w auto i pojechać przed siebie. Na południe. Jak tysiące polskich turystów.

Oczywiście po swojemu – na dziko.
Ale zanim zagłębiłem się w dzikie Bałkany – w Albanię, Macedonię, Kosowo – najpierw dotarłem na chorwackie wybrzeże.
A Chorwacja przypomniała mi Włochy, Hiszpanię i Francję – gąszcz podobnych, europejskich kurortów.

I w tej poukładanej, wakacyjnej Europie – poczułem, jak bardzo brakuje mi słodkich, azjatyckich luksusów.

1. Nie mam co jeść.

Jestem wegetarianinem. Nie jadam ryb ani mięsa.
I w Europie czuję się jak kosmita.

Chorwacki kurort. Restauracja na restauracji.
Wszędzie podobne menu. 150 pozycji.
Owoce morza. Baranina. Wołowina. Wieprzowina. Ryby.
– Macie coś wegetariańskiego?
– ???
– Bez mięsa.
– Ryby.
– Bez ryb?
– Kurczak.
– Bez kurczaka?
– Pizza.
– O, pizza!
– Z salami albo z szynką.

Naprawdę nie mam co jeść. W Mostarze w Bośni odwiedziłem 17 restauracji, zanim w końcu znalazłem makaron z sosem. Super, nie?

Oddałbym wszystko, za lankijskie curry. Za indyjską dosę. Za indonezyjski nasi goreng. A nawet za zwykłą miskę ryżu z warzywami.

2. Ekstrawagancja za 15 dolarów.

Idziesz przez dżunglę w Azji Południowo-Wschodniej.
Dochodzisz do rzeki. Wsiadasz do łódki i dajesz się przewieźć na niemal dziewiczą, rajską wyspę.
Dziewczyna w kolorowym stroju zaprasza Cię do restauracji z dachem z palmowych liści. Wybierasz coś, czego jeszcze nigdy nie jadłeś. Do tego drink z parasolką. Nie patrzysz na kolumnę z cenami.
A potem dajesz się porwać myśli, że najlepszym wypełnieniem popołudnia będzie masaż pod palmą.
Rozpływasz się pod dotykiem dwojga rąk.
A wieczorem wracasz łódką do siebie.
Wydałeś dziś 15 dolarów.

Idziesz deptakiem w Europie.
Chcesz popłynąć na wyspę. Są łódki. Za przepłynięcie płacisz 15 euro.

3. Nie ma owoców.

Dobra, są arbuzy. Codziennie zjadamy jednego w całości.
Ale nie ma kolorowych straganów, przy których krzyczysz:
– O, te różowe! Te różowe są dobre!
Rambutany, liczi, mangostany, papaje, małe żółte banany, mango, ananasy i smocze owoce – to przecież podstawa człowieczej egzystencji.
A tu każą Ci jeść frytki.

4. Portfel wypchany milionami.

Ostatnio w Laosie wymieniłem w kantorze na granicy 2000 dolarów. Dostałem kwit, a następnie pan poszedł po reklamówkę. Wkładał do niej pieniądze przez kilka minut, porządnie upychając. I tak zostałem posiadaczem torby pieniędzy. Oczywiście mowy nie było o przeliczeniu.

Tak słaba waluta ma ogromną zaletę. Wszystko jest tańsze. Zwłaszcza drobne przekąski, owoce na targu, obiad w restauracji. Kosztują np. 320 jednostek lokalnej waluty. Można się targować. Pieniądze są podzielne.

A w Europie?
Niczego nie kupisz za 65 centów.
Płacisz kilka euro za drobne rzeczy. Przecież to tylko 4,99…

Może się to wydawać dziwne, ale ceny wynikają często z psychologicznej wielkości liczb. Nikt nie będzie targował się o 5 euro przy cenie hotelu w Europie, choć w Azji ta sama kwota nabierze dla niego wartości.
Bo to aż 5000 jednostek waluty, za które notabene można wynająć 2-osobowy pokój.

Cen się nie przelicza. Ceny się zaokrągla do psychologicznych wartości.
Im silniejsza waluta i niższy nominał, tym wyższe ceny.

5. Nie ma kokosów ze słomką i szejków z mango.

Wczoraj zaznałem rozkoszy. Kupiłem sobię colę.

Starałem się nie myślec, nie wspominać i nie przenosić w wyobraźni do Luang Prabang…

Laos.
Plac pod buddyjskim klasztorem.
Dźwięk gongu.
Zapach kadzideł.
10 straganów z tysiącami owoców.
Wybierasz. Papaja. Ananas. Melon. I mango.
Owoce wirują w mikserze. Kostki lodu. Słomka.

Udało się. Nie przypomniałem sobie Laosu.

Przed oczami stanęły za to żółte kokosy ze słomką na Sri Lance.
Cudowny, orzeźwiający smak soku kokosowego.

Pociągnąłem łyk coli.
Zdecydowanie jestem Azjatą.

Malezja

  • Bogactwo i nowoczesność – Malezja to kraj niepodobny do innych krajów Azji Południowo-Wschodniej. Wszystko jest tu porządne, ludzie żyją dostatnio, rozwijają się nowoczesne technologie, biznes i usługi.
  • Świetne drogi – Takich dróg jak w kontynentalnej części Malezji, moglibyśmy w Polsce tylko pozazdrościć. To ogromny kontrast w stosunku do sąsiednich krajów, gdzie rzadko można znaleźć coś, co można nazwac drogą.
  • Tubylcy są czarnoskórzy – Mieszkańcy Malezji to wielka mieszanina ras i narodowości. Wśród ich przodków dominują przybysze z Chin, Indii, Azji Południowo-Wschodniej i Indonezji, czyli generalnie rasa żółta. Tymczasem mieszkańcy najbardziej dziewiczych dżungli, czyli potomkowie pierwotnych mieszkańsców Malajów, mają ciemną skórę i nazywani są… Aborygenami.
  • Zakochaliśmy się w rajskich wyspach pełnych palm kokosowych, małp i pięknych plaż, a przede wszystkim w malezyjskiej wyspie Palau Tioman. Snorkowaliśmy tam całymi dniami, widzieliśmy wielkie żółwie morskie, płaszczkę i mnóstwo niesamowitych, kolorowych ryb.
  • Jest tu wygodny i tani dostęp do dżungli z prawdziwego zdarzenia, po której można chodzić w niektórych miejscach samemu.
  • To dawna kolonia angielska i łatwo się tu dogadać. Poza tym żyją tu bardzo przyjaźni ludzie.
  • To baza taniej linii lotniczej AirAsia – można nią tu dotrzeć tanio z Londynu, a potem zrobić sobie wycieczki do krajów sąsiednich (Tajlandia, Indonezja, Wietnam, Kambodża, Laos, Singapur).

Nepal

  • Gdzie te Himalaje? –  Myśląc „Nepal”, mieliśmy w głowach obraz ośnieżonych szczytów. Tymczasem większość kraju położona jest niżej niż polskie Tatry, a na południu znajduje się zielona, tropikalna dżungla. Jest gorąco i ni w ząb nie przypomina to himalajskich mrozów. Dodatkowo trafiliśmy na koniec pory suchej i w powietrzu unosiło mnóstwo pyłu, co tak ograniczało widoczność, że wysokich gór nie było widać (ale i tak było fajnie).
  • Jak w Indiach – Tuż po przekroczeniu granicy tybetańsko-nepalskiej ukazał nam się zupełnie inny świat. To nie była Azja, którą znaliśmy i którą zamieszkują skośnoocy Chińczycy, Tybetańczycy czy Mongołowie, tylko świat znany nam z filmów o Indiach. Zupełnie inni ludzie, inny ubiór, inna kultura i inny sposób życia. Nepalczycy należą już do rasy białej i w dużej części wyznają hinduizm. Noszą kolorowe szaty i naprawdę wszystko przypomina tu Indie. Powszechna jest jednak duma, że jednak są niepodległym krajem – nigdy nie pozwolili się podbić ani Brytyjczykom, ani Chińczykom, ani Hindusom. Tak bardzo podkreślana jest tu niezależność od Indii, że wprowadzona została specjalna strefa czasowa, w której czas różni się o 15 minut (!) w stosunku do indyjskiego.
  • Nepalskie cyfry – Wiele alfabetów używanych na świecie zachowało swoje litery, ale cyfry przejęto z zachodu. Dzięki temu np. cyfry w Chinach są jedynymi znakami, które Europejczyk potrafi wyłowić z tekstu. W Nepalu natomiast wszystko jest inne – inne litery, cyfry, konstrukcja kalendarza, niezrozumiałe tabliczki z numerami autobusów.
  • Angielski językiem wykładowym – Nepal nigdy nie był kolonią brytyjską, ale język angielski wprowadzono jako wykładowy w szkołach. Nauczyciele zazwyczaj jednak sami nie posługują się tym językiem w dobrym stopniu i w konsekwencji dzieci nie uczą się ani poprawnego angielskiego, ani poprawnego nepalskiego.
  • Maoiści w Nepalu – Komunizm przeżywa w Nepalu fazę wschodzącą, a Maoiści doprowadzili niedawno do zniesienia monarchii – ostatniego królestwa w Himalajach.

Indonezja

  • Hello mister! – Większość Indonezyjczyków to mili i spokojni ludzie, ale tylko tu odczuliśmy ogromny ciężar bycia w centrum uwagi, pewną nachalność i odrobinę wrogości. Jadąc do centrów turystycznych, takich jak Bali, stajesz się chodzącym portfelem, który po prostu dobrze byłoby wykorzystać. Ale na szczęście im dalej od takich miejsc, tym lepiej. Nie spotkaliśmy się z tym zjawiskiem w takim stopniu w żadnym innym kraju Azji.
  • Różnorodność Islamu – Indonezja to najludniejszy kraj islamski na świecie. Mieliśmy okazje przekonać się, jak różnie mogą być interpretowane zasady tej religii – od kobiet nurkujących w ubraniu i w chustach na głowie po ekstrawaganckie dziewczyny w mini.

Wietnam

  • NowoczesnośćWietnam wyróżnia się ogromnie na tle swoich sąsiadów – Kambodży i Laosu. Niby jest to kraj komunistyczny, ale na ulicach króluje kapitalizm i wolny rynek. Wszyscy mkną na swoich motorach, kwitną miasta, kwitnie biznes.
  • Ciepły stosunek do Amerykanów – Tu widać było wielką różnicę pomiędzy oficjalną propagandą, a opiniami zwykłych ludzi. Kilkadziesiąt lat po wojnie w Wietnamie postrzega się Amerykanów jako partnerów handlowych i przyjaciół. Oczywiście dotyczy to głównie Wietnamu Południowego, bo obie części kraju dzieli wielka przepaść światopoglądowa.
Udostępnij i Komentuj