Paragwaj, Argentyna - misje jezuickie - San Ignacio Mini, Trinidad, Jesus, Posadas, Encarancion

Indianie Ameryki Południowej [Paragwaj, Guarani]

Indianie Ameryki Południowej

Przez ponad 500 lat od odkrycia Ameryki przez Kolumba, Indianie Ameryki Południowej przeszli piekło. Na przykład w Paragwaju…

Plemiona Indian Guarani zamieszkiwały lasy pogranicza dzisiejszego Paragwaju, Brazylii i Argentyny. Mieszkali w długich drewnianych chatach, w których mieściło się nawet kilkadziesiąt osób. Byli poligamistami, dzieci należały po prostu do chaty​ i były jakby wspólne. Kobiety krzątały się w wiosce, mężczyźni zajmowali się polowaniem, a gdy zabrakło zwierzyny, po prostu zmieniali położenie osad.

Paragwaj: Łowcy niewolników

A potem pojawili się biali – Hiszpanie i Portugalczycy. Przywieźli choroby, łupili, podbijali i zmuszali Indian do pracy w kopalniach i plantacjach. Najgorsi byli portugalscy łowcy niewolników. W oczy Guarani zaczęła zaglądać zagłada.

Misjonarze Jezuici w Paragwaju

Ale nagle stało się coś niespotykanego. W lasach nad rzeką Parana pojawili się przybysze w długich, czarnych habitach – Societas Iesu, czyli Jezuici. Byli wyjątkowi, zupełnie inni niż misjonarze, których Indianie widzieli wcześniej – nie zabijali, ale pomagali. Nie chodziło im tylko o narzucenie nowego Boga, ale naprawdę zależało im na życiu Indian.

Missiones – misje jezuickie

Budowali tzw. redukcje, czyli jedyne w swoim rodzaju wioski dla Indian – z murami obronnymi, domami i kościołem, które w porównaniu z niebezpiecznym światem zewnętrznym, stawały się oazami pokoju i pracy.W redukcjach obowiązywała monogamia i europejski model rodziny. Długie drewniane chaty zostały zastąpione przez kamienne i podzielone na pomieszczenia dla poszczególnych rodzin.

Indianie i misjonarze

Najważniejsza była praca, którą rozdzielali misjonarze. Uczyli Indian uprawy ziemi i budownictwa. Prowadzili szkoły, do których chodziły wszystkie dzieci w wieku od 7 lat. Rano i wieczorem wszyscy uczestniczyli w mszy. Obowiązywała dość spora separacja płci, ale w niedziele urządzane były wspólne tańce i zabawy.

Tym razem nie nawracamy mieczem

Ewangelizacja odbywała się głównie przez sztukę. Jezuici uczyli Indian rzeźby, malarstwa i śpiewu – oczywiście o tematyce religijnej. Budowali piękne kościoły z piaskowca. Bogate dekoracje powstawały w ten sposób, że najpierw misjonarze wykuwali ornament w kamieniu, a potem Indianie kopiowali je w pozostałych częściach budowli.

W języku Guarani

Jezuici pozwalali Indianom mówić w języku Guarani, sami zresztą uczyli się tego języka i w ten sposób zyskiwali ich zaufanie. W redukcjach mieszkało zwykle tylko 2 misjonarzy. Narzucali jedynie ogólną organizację życia w misjach, a wewnętrzne sprawy plemion pozwalali rozwiązywać wybieranym demokratycznie co roku wodzom. Największe misje liczyły po 4 tysiące Indian.

Republiki Jezuickie w Paragwaju

Indianie podobno chętnie wstępowali do misji. Zapewniało im to ochronę przed łowcami niewolników oraz chroniło przed głodem. W szczytowym okresie nad Paraną istniało kilkadziesiąt dużych redukcji, które prowadziły między sobą ożywioną wymianą handlową i stanowiły prawdziwą potęgę ekonomiczną. Mówiło się o Republice Jezuickiej.

Misjonarze jadą do domu

Aż nagle wszystko szlag trafił. Z Hiszpanii nadszedł rozkaz: Król odwołuje wszelkie pozwolenia nadane Jezuitom, a oni sami muszą wrócić do Europy. Wszyscy, natychmiast. Potęga ekonomiczna misji zagrażała zbyt wielu interesom, a korona hiszpańska nie czerpała z niej zysków.

Franciszkanie – nowi misjonarze Paragwaju

Miejsca w redukcjach zajęli inni zakonnicy, m.in. Franciszkanie, ale natychmiast wprowadzili własne zasady. Zakazali używania języka Guarani i doprowadzili do tego, że sielankowe wspólnoty opustoszały. Misje upadły, a Indianie wrócili do lasów i znowu żyli po staremu.

Misje jezuickie Trinidad i Jesus

Chcieliśmy zobaczyć Misje Jezuitów w Paragwaju właściwie od momentu, gdy przeczytaliśmy „Kandyda” wiele lat temu. Byliśmy w 3 redukcjach – argentyńskim San Ignacio oraz paragwajskich Trinidad i Jesus. Wszystkie figurują na liście światowego dziedzictwa UNESCO, ale ściągają bardzo niewielu wędrowców. Ruiny stoją dostojnie wśród zielonych pól, a cicha sakralna muzyka przypomina o świetnej przeszłości.

Udostępnij i Komentuj