Indie - Varanasi - hinduizm - pielgrzymi hinduscy - Ganges - ghaty

Indie – ciekawostki. Hinduizm. Kobiety w Indiach.

Hinduizm? Religia?

Bądźmy szczerzy. Hinduizm, religia którą wyznaje miliard ludzi na świecie, jest dla nas wielką niewiadomą

O buddyzmie coś tam może słyszeliśmy, ale hinduizm? Święte krowy i kropka na czole.

Sprawa hinduskich wierzeń jest dla nas o tyle skomplikowana, że jej obraz otrzymaliśmy od Brytyjczyków, którzy raczej nie strali się jej zrozumieć. Poza tym jest to religia tak odmienna od naszej, a do tego tak niejednolita (istnieje wiele jej odmian), że nie potrafimy wyodrębnić, co jest prawdą, a co mitem.

Hinduizm – jeden Bóg

Ludziom Zachodu wydaje się, że Hindusi mają wielu bogów i bożków – coś w rodzaju panteonu starożytnej Grecji. Tymczasem w hinduizmie istnieje tylko jeden Bóg – potężny i nieskończony – a poszczególne “bóstwa” to symboliczne przedstawienia różnych cech tego Boga.

Indie – religia

Hinduska modlitwa to szukanie wewnętrznej zgody z tym jednym nieskończonym bytem, który obejmuje wszystko i wszystkich i od którego nie jesteśmy oddzieleni, a właściwie sami go stanowimy.

Brzmi skomplikowanie? Tu wszystko jest dla nas skomplikowane – po prostu nasze postrzeganie różni się od hinduskiego, inaczej myślimy. Dla nas wszystko musi być logiczne – tam wszystko jest płynne.

Hinduizm – religia indywidualna

Chrześcijaństwo nastawione jest na bliźnich, natomiast hinduizm kładzie nacisk na wewnętrzny rozwój duchowości człowieka. Nie ma obowiązku chodzenia do świątyni i jeżeli jest się w stanie odpowiednio skoncentrować, można się modlić we własnym domu.

Kropka na czole

Okazuje się też, że charakterystyczne kropki “bindi” na czołach to po prostu ozdoba – hinduizm nie ma tu nic do rzeczy. Mogą oznaczać rozmaite rzeczy – od bycia mężatką po pozostałość po porannych modłach – często jednak nie znaczą nic.

Podbite oczy

Ciekawy jest też powód, dla którego małe dzieci mają wymalowane węglem czarne kręgi wokół oczu. Wierzy się po prostu w to, że węgiel dezynfekuje – pomaga ukształtować zdrowe oczy i dobry wzrok.

Hinduizm – reinkarnacja ekstremalna

Hinduizm różni się od innych religii przede wszystkim przekonaniem, że ludzie nie są równi. Stąd podział na kasty oraz bierność wobec własnego losu. Moralność i kanon wartości są całkowicie inne niż w chrześcijaństwie. Myślimy inaczej i ciężko jest nam zaakceptować poglądy hindusów.

Np. jeżeli urodzi się dziecko bez rączki czy z wrodzoną chorobą, to hinduista powie, że to dlatego, że w poprzednim życiu było złe – samo jest teraz sobie winne (!).

Jeżeli jest się biednym czy nisko urodzonym, to tylko dlatego, że w poprzednim życiu nie zasłużyło się na nic lepszego. Bogaci darzą więc biednych pogardą, bo wiedzą, że sami są od nich lepsi z natury lepsi.

Karma – hinduizm a Matka Teresa

Wszyscy są pogodzeni ze swoją karmą i swoim miejscem w świecie. Bezdomny wie, że bożym planem dla niego jest bycie bezdomnym.

Hindusi nie widzą sensu w dawaniu jałmużny czy pomocy innym. Twierdzą, że to nic dobrego, bowiem nie zmienia to bożego planu, a może jedynie dać ofiarodawcy szkodliwą dumę. M.in. dlatego działalność Matki Teresy spotykała się w Kalkucie z całkowitym niezrozumieniem, a nawet wrogością.

Kobiety w Indiach – ciężkie życie

Kobiety w Indiach mają cięższe życie niż w większości krajów arabskich, ale rzadko się o tym mówi. Pozycja kobiet w hinduskim społeczeństwie jest ściśle ustalona i w zasadzie dość niska. Istnieją wprawdzie formy wspierania kobiet, np. specjalne kasy czy okienka na dworcach przeznaczone tylko dla nich, ale inne fakty świadczą o ich ciężkim losie.

Kup córce męża

W tradycji – szczególnie na wsiach – istnieje obowiązek przekazania posagu panu młodemu lub jego rodzicom. Im wyższe wykształcenie męża, tym wyższa cena za małżeństwo, przy czym wykształcenie żony nie ma tu nic do rzeczy – choćby ona miała doktorat, a on nie ukończył żadnej szkoły, to właśnie rodzina dziewczyny musi zapłacić. Oczywiście żona musi należeć do odpowiedniej kasty.

Mordowanie dziewczynek

W Indiach mieszka 54% mężczyzn, bo do tej pory często zabija się dziewczynki zaraz po urodzeniu. Panuje przekonanie, że są nieprzydatne rodzicom, a poza tym bardzo drogie. Dlatego zakazane są badania prenatalne, bowiem znajomość płci dziecka powodowałaby masowe usuwanie ciąż.

W zacofanych regionach kraju panuje domowa przemoc i samowola. Jeżeli kobieta nie spełni wymagań teściów czy męża – nie urodzi syna lub jej rodzina nie zapłaci posagu, pali się ją żywcem przy całkowitym przyzwoleniu lokalnej społeczności. Na szczęście nie praktykuje się już palenia wdów, które umierały niegdyś w męczarniach podczas pogrzebu swojego męża.

Aranżowane małżeństwa

Zdecydowana większość małżeństw jest aranżowana przez rodziców. Nie ma czegoś takiego jak ślub dla miłości. Jest mnóstwo powodów, dla których warto jest zawrzeć ślub – dla pozycji rodziny, dla kariery, dla pieniędzy, dla przyszłości dzieci, ale na pewno nie dla miłości.

Kasty w Indiach – szukam żony dla syna

Ciekawym doświadczeniem była dla nas lektura sekcji z ogłoszeniami matrymonialnymi w lokalnej gazecie. W dużej części były pisane przez matki, które szukały odpowiedniej kandydatki dla swoich synów.

Ponieważ mężczyzn jest znacznie więcej niż kobiet, to głównie oni uciekają się do ogłoszeń. Żadne z anonsów matrymonialnych nie zawierają opisu charakteru czy zainteresowań młodych. Najważniejszymi informacjami są: zarobki, zawód rodziców, przynależność do kasty w Indiach i odcień skóry.

Święte krowy – Jak zrozumieć Indie?

Indie to dla wielu zestaw stereotypów: jedzenie, hinduizm i święte krowy.

Prawdopodobnie nikt z zachodniego świata nie może powiedzieć, że rozumie Indie. Tutaj wszystko nakłada się i przenika, ma kilka poziomów znaczeń. Można jedynie wyłapać szereg spostrzeżeń, ale ciężko połączyć je w ciąg przyczynowo-skutkowy, a tam bardziej oceniać.

Indie – brytyjskie stereotypy

Od samych Hindusów można usłyszeć sprzeczne wyjaśnienia tych samych spraw, a zachodnie stereotypy jednocześnie znajdują tu potwierdzenie i całkowicie mijają się z prawdą. Jedną z przyczyn naszej niewiedzy może być to, że otrzymaliśmy obraz kultury i religii Indii za pośrednictwem Brytyjczyków, którzy sami jej nie rozumieli, uważali za niższą i próbowali zastąpić swoją.

Święte krowy

Święte krowy

Na przykład święte krowy… Widzi się je wszędzie i jest się przekonanym, że są wcieleniem jakiegoś bóstwa i dlatego mają zapewnione specjalne traktowanie. Tymczasem ma to niewiele wspólnego z religią.

Słyszeliśmy wytłumaczenie, że ochronę bydła wprowadził w dawnych czasach jeden z władców, bo był to gatunek zagrożony wyginięciem, czyli z podobnych powodów, dla których i my chronimy niektóre zwierzęta.

Z biegiem czasu praktyka ta obrosła w różne ludowe dodatki, które wzbogaciły ją o formy kultu i dziś można usłyszeć od niektórych Hindusów, że faktycznie krowy się czci. Nie ma to jednak właściwie podstaw w religii, a termin “święte krowy” powstał raczej z brytyjskich obserwacji niezrozumiałych zwyczajów obcej kultury.

Indie

Święte krowy sąsiada

Tak naprawdę wszystkie krowy, które widzi się na ulicach, mają swoich właścicieli. Specyfika ciasnych, gęsto zabudowanych miast powoduje, że nie ma w nich miejsca na obory czy zagrody i dlatego krowy pasą się na ulicach. W miastach nie ma roślin i dlatego za pożywienie służą krowom głównie odpadki.

Czy święte krowy by jedli?

Większość krów jest regularnie dojona i podobno teoretycznie nie istnieje religijny zakaz jedzenia ich mięsa – jest to raczej sprawa tradycji. W niektórych stanach Indii ze względów higienicznych zakazano trzymania krów na ulicach, a zamiast tego na przedmieściach powstały wielkie farmy.

Indie to Ganges

Ganges to najdłuższa rzeka Indii – święta rzeka. To przy niej toczy się życie – tu się modli, pije, kąpie, pierzeumiera. A najlepiej widać to w Varanasi – świętym mieście hinduizmu:

Indie – Krematoria dla biedaków

Najlepszą fuchą jest palenie zwłok. Można znaleźć mnóstwo biżuterii w popiołach pozostających po kremacji. Dochód z tego niezły, a klientów nie brakuje.
W Varanasi działają dwa krematoria. Nowsze, elektryczne, jest dla biedoty. Spalenie ciała kosztuje 500 rupii, czyli 33zł. Praca przebiega sprawnie, przepustowość jest duża. Nad brzegiem Gangesu piętrzą się kopce ludzkich prochów, które wiatr stopniowo zwiewa do wody.

Kremacja dla bogaczy

Drugie krematorium znajduje się kilometr dalej. Na kamiennych schodach prowadzących do rzeki poukładane są stosy drewna, obok wiszą duże wagi. Prawdziwą sztuką jest dobranie drewna tak, żeby nie użyć go zbyt wiele, ale żeby spalić całe ciało. Ceny tradycyjnej kremacji zaczynają się od 2-3 tys. rupii. Najdroższe jest drewno sandałowe, stać na nie tylko najbogatszych.

Varanasi – święte miasto nad Gangesem

Spalenie ciała nad świętym Gangesem jest bardzo korzystne dla dalszych losów człowieka w reinkarnacyjnym cyklu. Dokonanie tego w świętym mieście Varanasi zapewnia jeszcze więcej profitów duszy. Dlatego ciasnymi uliczkami starego miasta, pomiędzy kramami, ciągną nad rzekę co rusz kondukty pogrzebowe. Czterech mężczyzn niesie bambusowe nosze z ciałami owiniętymi pomarańczowym materiałem. W Varanasi chcą być skremowane całe Indie.

Indie: Zwłoki w Gangesie

Nie wszystkich czeka kremacja. Święci mężowie Sadu, ludzie zabici przez kobrę – atrybut boga Shivy, kobiety w ciąży i małe dzieci, czyli ogólnie wszystkie niewinne istoty – są wrzucane bezpośrednio do Gangesu z przymocowanym ciężkim kamieniem. Czasami lina pęka i ciała wypływają na powierzchnię. Jeżeli pojawią się przy zamieszkałym brzegu, zatapia się je ponownie, jeśli jednak wypłyną po drugiej stronie, zostawia się je na pożarcie psom i drapieżnym ptakom. W porze suchej ludzkie szczątki można wypatrzeć z łodzi. W porze deszczowej poziom wody podnosi się, a ciała i śmieci spływają w kierunku Kalkuty i Bangladeszu.

Indie: Ghaty nad Gangesem

Wzdłuż brzegu Gangesu ciągną się ghaty, czyli bardzo długie stopnie, umożliwiające zejście do samej rzeki. Nad nimi górują świątynie i dawne pałace maharadżów. Na schodach kręcą się krowy, kozy i psy, a kamienne stopnie miejscami toną w zwierzęcych odchodach. Gdzieniegdzie bydło zażywa kąpieli stojąc po grzbiet w wodzie. Tuż obok ludzie piorą w rzece ubrania i pościel. Hotelowe prześcieradła suszą się potem rozciągnięte na brudnych schodach.

Rzeka Ganges

Życie w ghatach rozkwita o świcie, kiedy poranny chłód pozwala jeszcze na ludzką aktywność. Nad Ganges ściągają wtedy tysiące pielgrzymów, którzy z brzegu lub łodzi zanurzają się w wodach świętej rzeki. Niektórzy się modlą, inni pływają, jeszcze inni myją w tej wodzie zęby, piją ją i czerpią do butelki, które zabierają potem do domu.

Co ciekawe, rzeka nie śmierdzi, a nawet stanowi przyjemną odmianę od odoru wąskich ulic miasta. Podobno tajemnica tkwi w drobinkach srebra obecnych w wodzie, które w jakiś sposób ją oczyszczają i zapobiegają wybuchowi epidemii – inaczej całe północne Indie miałyby olbrzymi problem.

Delfin z Gangesu

Widzieliśmy tam nawet delfiny, choć wydawałoby się, że nic nie ma prawa w tej rzece żyć. Delfiny gangeskie nie występują nigdzie indziej, jest ich zaledwie 2-4 tys., są ślepe i posługują się tylko echolokacją.

Varanasi osacza przybysza ze wszystkich stron, obezwładnia i narzuca własne zasady gry. Trzeba nauczyć się poruszać w labiryncie śmieci, brudu i odchodów, omijać krowy, psy, kozy i ludzi śpiących na ulicach, odganiać małpy i chmary much, żyć wśród smrodu i nieustającej wrzawy klaksonów, przywyknąc do widoku pracujących dzieci i do niespodziewanych szeptów handlarzy haszyszu. Jeśli się jednak przez to przejdzie, odkrywa się drugą warstwę miasta – kolorową, magiczną, pełną starożytnych tradycji, nocnych ceremonii nad Gangesem, gry na muszlach, ognia, kadzidła i kwiatów.

Indie Brytyjskie

Kalkuta kojarzy się z nędzą, slumsami i głodem, ale tak naprawdę ten stereotyp jest obrazem smutnej przeszłości. Kiedy Indie uniezależniły się w latach 40. od Wielkiej Brytanii, natychmiast nastąpił podział kraju na część hinduską (Indie) i muzułmańską (Pakistan).

Miliony ludzi zostało wygnanych na przeciwne strony nowoutworzonych granic. Kolumny wynędzniałych ludzi ciągnęły w stronę obcych ziem, a walce o przetrwanie towarzyszyła przemoc, rozruchy i miliony ofiar.

Pakistan Wschodni i głód w Indiach

Pakistan i dzisiejszy Bangladesz (wtedy Pakistan Wschodni) były jednym krajem, który rozdzielały Indie. O ile na zachodzie podobna ilość ludzi wyjeżdżała z kraju, co przyjeżdżała, to migracja na wschodzie przyjmowała głównie kierunek z Pakistanu Wschodniego do Zachodniego Bengalu, czyli do części hinduskiej.

Nieprzeliczone rzesze uciekinierów dostawały się do i tak już przeludnionej Kalkuty, która była pierwszym miastem za nową granicą. Kalkuta i cały Bengal (Indie wschodnie) przeżyły kilka lat wcześniej (1942-43) katastrofalną klęskę głodu, podczas której zginęły 4 milony ludzi. Po przybyciu uciekinierów ze wschodu sytuacja stała się tragiczna. W mieście panowały epidemie i głód, a widok martwych, wychudłych dzieci na ulicach był na porządku dziennym.

Indie: Kalkuta

Indie się zmieniły i dzisiaj Kalkuta jest już inna – to po prostu jedna z ogromnych metropolii Trzeciego Świata, w której oczywista bieda kontrastuje z  nowoczesnością, a wszystko okraszone jest typowym indyjskim chaosem, ruchem ulicznym, odpadkami i kolorytem.

Indie: Bezdomni z Kalkuty

Widzieliśmy na ulicach wielu bezdomnych, ale nie był to widok szokujący czy zasmucający. Ci ubodzy ludzie byli zazwyczaj czyści, ubrani i raczej szczęśliwi – po prostu mieszkali na ulicy – ale przynajmniej w części był to wynik przekonania o przeznaczeniu do takiego życia. Siedzieli w cieniu i medytowali, palili kadzidła albo dyskutowali. Widzieliśmy punkty, w których wydawano im gorącą zupę i ryż, a dzieci dostawały nawet banany.

Ganges, pielgrzymi i riksze

Nad Gangesem pielgrzymi kąpali się, modlili i pili wodę z rzeki, a obok ptaki rozszarpywały ciała martwych psów. Wszystko to przypominało inne miasta Indii, choć oczywiście wyjątkowy był dla nas widok “otwartych”, publicznych pisuarów, zamontowanych przy ścianach i murach oraz riksz ciągniętych przez idących pieszo mężczyzn. Pojawiają się głosy, że powinno się zakazać ich działalności, bo to niemoralne, żeby dawać się wozić bosym tragarzom, brodzących w ściekach i górach śmieci. Z drugiej jednak strony jest to ich jedyna szansa zarobku i może właśnie pozbawianie ich jej jest niemoralne.

Kalkuta – stolica Indii Brytyjskich

Kalkuta była kiedyś stolicą Indii Brytyjskich i czasy jej kolonialnej świetności nadal widoczne są w architekturze centrum miasta. Są piękne anglikańskie kościoły, potężne gmachy sądów i urzędów oraz okazały pałac Victoria Memorial. Wszystko, co kiedyś musiało być wypielęgnowane, czyste i równe, dzisiaj stało się jednak dość zaśmiecone i zaniedbane.

Indie: Złap sobie tramwaj w Kalkucie

Na ulicach Kalkuty panuje chaos, nauczyliśmy się jednak jakoś po niej poruszać, zatrzymywać nieprzerwany strumień nieopisanych autobusów i wsiadać do właściwego. W taki sam sposób zatrzymuje się tramwaje, które raczej nie mają ustalonych przystanków. Pomocna jest jedyna linia metra, bardzo ciekawego, bo wypełnionego hinduskimi figurkami i ołtarzami. Włóczyliśmy się po mieście, zajadaliśmy eggrolle (naleśniki zawijane z jajkiem) i owoce liczi i podpatrywaliśmy miejscowych, jedzących ryż z sosem – zawsze rękami.

Wybory w Indiach – dla niepiśmiennych

Natknęliśmy się też na kilka ulicznych manifestacji poprzedzających lokalne wybory. Co ciekawe, każda partia promuje tutaj przede wszystkim swój symbol – kwiatek, rower, wagę, dłoń, bowiem później wykorzystuje się go w czasie wyborów. Część ludzi jest niepiśmienna, funkcjonują różne języki i alfabety, więc zamiast wypełniać kartę do głosowania, oddaje się głos poprzez naciśnięcie przycisku z odpowiednim symbolem.

Autor: Maciej Klimowicz – Podróżnik, blogger, dziennikarz. Mieszka i pracuje w Bangkoku.
O życiu w Tajlandii i podróżach po Azji pisze na blogu www.skokwbokblog.com

Kuchnia indyjska – przepisy

Jeżeli jest w Indiach miasto, w którym kuchnia indyjska osiąga szczyt perfekcji, to jest to Kalkuta. Oto 5 dań, których musisz spróbować w stolicy Bengalu:

Kati Roll

W Kalkucie, w porównaniu z innymi miastami Indii, życie płynie powoli (choć możesz mieć zgoła inne wrażenie, jeśli to pierwsze miejsce, jakie odwiedzasz na subkontynencie). Ale nawet w tym słynącym ze swej zrelaksowanej atmosfery miejscu potrzebne jest danie do jedzenia w biegu. W Kalkucie tę rolę spełnia Kati Roll.

Ot placek zawinięty na kształt naleśnika wokół nadzienia, w którym znaleźć można jajko, kurczaka, jagnięcinę i jarzyny oraz sporą szczyptę przypraw. Całość, zawinięta w kawałek papieru podawana jest w tempie ekspresowym i w równie ekspresowym tempie znika w ustach głodnego klienta. Wersja z jajkiem jest idealną opcją na śniadanie – zawarta w przepisie spora dawka chili, octu i soku z limonki każdego postawi na nogi.

Phuchka – kuchnia indyjska

W opisie phuchka wypada dość blado – ot pusta w środku kulka ciasta o ściankach cienkich jak skorupka jajka (puri) nadziana ziemniaczanym puree z przyprawami i podlana kwaśnym sosem przypominającym z wyglądu brudną wodę z kałuży.

Ale ten indyjski klasyk to najlepszy przykład na to, że nie ważne jest tylko to CO jesz ale również to JAK jesz. Phuchki nie zabierasz ze sobą do domu, nie zasiadasz z nią do stołu, jesz ją na stojąco, na ulicy… z rąk sprzedawcy.

To te ręce na twoich oczach nadziewają kolejne puri ziemniaczanym puree, a następnie wykładają na talerzyki dzierżone w dłoniach otaczającej stragan klienteli. Stamtąd umoczona w sosie kulka ląduje w złaknionych ustach a wtedy następuje…eksplozja! Eksplozja smaku. Krucha skorupka, miękkie nadzienie, ostrość chili, świeża słodycz tamaryndowca. Uwaga – ten smak uzależnia.

Kuchnia indyjska – Bengali Fish

Podobno Bengalczyk zadowoli się nawet miską samego ryżu, pod warunkiem, że będzie on przesiąknięty zapachem ryby. A w przyrządzaniu ryb mieszkańcy Kalkuty osiągnęli absolutne mistrzostwo.

Do najbardziej wykwintnych i cenionych dań rybnych w Bengalu należy ilish macher jhol czyli słodkowodna ryba w sosie musztardowym. Danie to wywodzi się z Bengalu Wschodniego (dzisiejszego Bangladeszu) i znajduje się w menu każdej szanującej się restauracji serwującej dania z tamtych stron. Spróbuj zapomnieć o koszmarze nadbałtyckich smażalni ryb i pozwól rybie delikatnie rozpłynąć się na twoim podniebieniu.

Mishti – indyjskie słodycze

Jeżeli poziom szczęścia mierzyć zamiłowaniem danej społeczności do słodyczy to Bengalczycy plasują się w światowej czołówce. Tutejsze słodkości słynne są w całych Indiach, ba – na całym świecie!

Wielobarwne, wielokształtne, zawsze przesłodkie. Wymienianie ich tutaj z nazwy mija się z celem – to temat na całą książkę, księgozbiór. Nie ważne zresztą jak się zwą, ważne jak wspaniale smakują połykane jeden za drugim i spłukiwane w dół gardła łykami słodkiego lassi (napoju na basie jogurtu) z wodą różaną. Do najpopularniejszych składników należy chhena czyli słodki twaróg, orzechy oraz wszelkiej maści syropy.

Czaj – herbata indyjska

Kuchnia indyjska ma wspólny mianownik, który łączy ze sobą wszystkie indyjskie stany i ludy – to czaj. Aromatyczna indyjska herbata z mlekiem serwowana jest jak kraj długi i szeroki. Nie inaczej jest w Kalkucie. Wizyta w „mieście radości” bez przerwy (dwóch, trzech, pięciu) na czaj uznana musi zostać za niebyłą.

Czaj, bez względu na panująca wokół temperaturę, zawsze jest gorący, przeważnie słodki, zazwyczaj podawany z mlekiem (jeśli wolisz herbatę bez mleka, poproś o „Lal Cha” czyli w dosłownym tłumaczeniu „czerwoną herbatę”). Do tego herbatnik z jednego ze stojących na straganie słojów (który wybrać? No który!?) i obowiązkowo – dyskusja, plotki, wymiana opinii. Bowiem drugą, obok picia herbaty ulubioną rozrywką Hindusów jest rozmowa (trzecią rzecz jasna jest krykiet).

Jeśli wybierasz się do Kalkuty, duży wybór noclegów znajdziesz pod tym adresem: http://www.agoda.pl/asia/india/kolkata_calcutta.html

Udostępnij i Komentuj
  • nainka

    Zdecydowanie dobry artykul, kciuk w gore! Wszystkim wielbicielom Indii polecam poczytac jeszcze wiecej na temat hinduizmu

  • smallmarzena

    O,tak! Dla kobiet często to tylko ozdoba. A dla mężczyzn to symbol błogosławieństwa od kapłana ze świątyni lub matki / żony z domowego ołtarzyka. A mężatki nie mają kropek na czole, tylko kawałeczek przedziałka maźnięty na czerwono.