Czechy Słowacja napis - nie używać wc podczas postoju pociągu na stacji

Na Chorwację czy do Chorwacji?

Na Chorwację – przyczajone emocje

Ja wiem – nie warto się denerwować. Ale kiedy ktoś mówi, że jedzie na Chorwację był na Chorwacji – coś we mnie detonuje. :) Prawda, że zdarza się Wam usłyszeć, że ktoś jedzie do Niemczech? Albo na Rumunię?

Zazwyczaj jestem ostatnią osobą, która mówi, żeby coś robić – bo tak się robi. Ale w tym wypadku nie dam rady, muszę napisać artykuł. :)

Wersja podstawowa

W przypadku większości krajów sprawa jest prosta:

Jedziemy do Hiszpanii, do Francji, do Chin, do Argentyny. W miejscowniku jest już ciekawiej: Byłem, Hiszpanii, we Francji, Chinach, Argentynie. (Zastanawia to we Francji, bo przecież mówimy Finlandii i nie narzekamy, że trzeba sobie łamać język.)

Na Słowację, na Ukrainę, na Litwę, na Łotwę i na Białoruś

Ale jest kilka krajów specjalnego traktowania:

Nie jedziemy do Słowacji, do Litwy, do Łotwy, do Białorusi i do Ukrainy, tylko na Słowację, na Litwę, na Łotwę, na Białoruś i na Ukrainę.

Nie byłem w Słowacji, w Litwie (no, chyba że jestem wieszczem narodowym), w Łotwie, w Białorusi, w Ukrainie, tylko na Słowacji, na Litwie, na Łotwie, na Białorusi i na Ukrainie.

Polska od morza do morza

Skąd taka dziwna odmiana? Nie wiadomo. Ale jest jedna teoria, która wydaje mi się prawdopodobna.

Przez wieki myśleliśmy o Słowacji, Ukrainie, Białorusi, Litwie i Łotwie nie jako o niepodległych państwach, tylko o regionach – tak jak o Podlasiu, Mazowszu, Kujawach, Śląsku czy Morawach.

Skoro więc jedziemy na Podlasie, na Mazowsze, na Kujawy, na Śląsk i na Morawy, to tak samo pojedziemy na bliską nam Słowację, na Litwę, na Łotwę, na Białoruś i na Ukrainę.

Oddalamy się od granic – do Chorwacji i do Słowenii

Jeśli popatrzymy na kraje leżące już trochę dalej od Polski, to zauważymy, że wszystko wraca do normy. Jedziemy do Chorwacji, do Słowenii, do Rumunii i do Estonii, ale absolutnie nie na Chorwację, na Słowenię, na Rumunię i na Estonię. I to właśnie z tymi krajami często są problemy. A już szczególnie z „na Chorwację”. :)

Jedziesz do Niemczech, do Włoszech czy do Węgrzech?

Zwróćmy uwagę, że wszystkie wymienione wyżej państwa są stosunkowo młode. W czasach I Rzeczpospolitej nie istniały jako samodzielne kraje. Do tego wszystkie leżą na wschodzie.

Tymczasem na bliskim zachodzie mamy państwa, które istniały (pomijając rozdrobnienie) znacznie wcześniej – Niemcy, Włochy i Węgry.

Mamy tu kolejną ciekawą regułę. Byliśmy w Niemczech, we Włoszech i na Węgrzech.

Węgry to oczywiście ewenement, bo geograficznie i językowo leżą na styku Wschodu i Zachodu – mówimy: na Węgrzech. Czy wobec tego Węgry traktowane były raczej również jako region, a nie jako państwo? A może pochodzi to z czasów, kiedy były regionem większego państwa – Austro-Węgier?

W każdym razie na pewno nie można pojechać do Węgier, a co dopiero do Węgrzech – jak udało mi się kilka razy usłyszeć w komplecie z przekonaniem, że ktoś był w Węgrzech lub w Węgrach.

Na wyspę

Forma „na” przetrwała jeszcze w połączeniu z nazwami państw-wysp.

Jedziemy na Maltę, na Kubę i na Cypr, a nie do Malty, do Kuby (hm…) i do Cypru.

Jesteśmy na Malcie, na Kubie i na Cyprze, a nie w Malcie, w Kubie (hm…) i w Cyprze.

Gorzej jest w Irlandii i Wielkiej Brytanii, bo mimo, że to wyspy, to jedziemy do Irlandii i do Wielkiej Brytanii

Najlepiej mają się za to Islandczycy. Oni jeżdżą zarówno do Islandii (państwa), jak i na Islandię (wyspę). W związku z tym są jednocześnie Islandii i na Islandii. Być może Irlandczycy chcieliby podobnie, ale to przywilej jednorazowy.

A Ty wybierasz się w tym roku na Chorwację, do Słowacji czy do Ukrainy? ;)

Udostępnij i Komentuj
  • Anna

    Spora grupa ludzi jeszcze jeździ do Włoszech

  • monika

    Odnośnie „we Francji” i „w Finlandii” – Po ‚F’ mamy tutaj spolgloske, a w slowie ‚Finlandia’ samogloske. Tak samo jest z miastem we Wloszech – Florencja: we Florencji. W Florencji? W takim wypadku uslyszec by mozna mowiac szybko /f florencji/.