singapur

Singapur – ciekawostki, historia, zarobki i guma do żucia

Singapur

Wysokie zarobki i niskie podatki. Technologia, wieżowce, tropikalny klimat, fantastyczne metro i centrum finansowe świata.
Najważniejszym słowem w Singapurze jest: biznes. Ale pod jego płaszczem kryją się autorytaryzm, cenzura i karanie chłostą.

Film o Singapurze

Gdzie leży Singapur?

Singapur to państwo-miasto położone w Azji Południowo-Wschodniej – między Malezją, a Indonezją – przy samym końcu Półwyspu Malajskiego.

Znajduje się w niesamowicie korzystnej lokalizacji – w najwęższym miejscu cieśniny Malaka – czyli na szlaku morskim wiodącym z Europy, Bliskiego Wschodu, Afryki, Indii – do Chin, Japonii i dalej na Pacyfik. To tędy pływają tankowce i statki handlowe – to tu uzupełniają zapasy i paliwo. Port w Singapurze jest drugim po Rotterdamie największym portem na świecie.

Singapur składa się z 1 głównej wyspy i 60 mniejszych wysepek dookoła. Od Malezji oddziela go zaledwie 1 km cieśniny Johor – dlatego zbudowano tam 2 połączenia lądowe – groblę oraz most i w ten sposób Singapur pozyskał właściwie lądowego sąsiada. Południowym prawie sąsiadem jest Indonezja – leży 15 km od Singapuru – a oba kraje rozdziela 15 km Cieśniny Singapurskiej. To właśnie tędy mkną statki do Chin – a całość przypomina morską autostradę.

Kraj jest naprawdę mały – 45 na 25 km – czyli jest 4 razy mniejszy od Luksemburga i powierzchniowo mniej więcej wielkości Warszawy.

Z Polski do Singapuru jest ponad 9000 km. I lot w 2 strony kosztował ostatnio nieco ponad 2000 zł. Nie ma połączeń bezpośrednich, ale można się przesiąść np. w Londynie – wtedy cała podróż trwa około 18 godzin.

Lotnisko w Singapurze

Singapur ma świetne lotnisko – Changi – jedno z ważniejszych na świecie. Można stąd polecieć praktycznie wszędzie, do 121 miast świata, chociaż nie do Warszawy. Działają też tanie linie, którymi można dostać się do wielu ciekawych miejsc w Azji i Australii.

Kiedy w latach 60 Singapur uzyskał niepodległość, lotnisko zostało zaprojektowane jako wizytówka państwa – chodziło o to, żeby prezesi banków i firm z USA i Europy po wylądowaniu byli oczarowani nowoczesnością, wygodą i luksusem – tak by mieli poczucie, że o to w chaotycznej Azji w końcu znaleźli solidne miejsce i wiarygodnego partnera. Dlatego nawet droga z lotniska do centrum była odpowiednio zaprojektowana – szeroka, czysta, uporządkowana, z dużą ilością drzew i zieleni.

Podróż do Singapuru

Do miasta można też się dostać bezpośrednio z Malezji – pociągiem lub autobusem – albo promem z Indonezji. Obu tych dróg doświadczyłem z resztą na własnej skórze i obie były niesamowitym przeżyciem.
Na granicy z Malezją – skanery, czujniki temperatury ciała, chyba z 4 różne kontrole i nerwowe wypalanie papierosów przez podróżnych – bo do Singapuru można wwozić tylko otwarte paczki.
Na promie z Indonezji – niezwykłe widoki płynących tankowców, lasy namorzynowe na tropikalnych wyspach – i najpiękniejszy zachód słońca, jaki widziałem – a potem oszałamiający widok Singapuru nocą.

Metro w Singapurze

Singapur ma świetna komunikacja miejska. Fantastyczną sieć metra, lekką kolejkę i dobre autobusy. Poza centrum metro kursuje nad ziemią, jest badzo czyste, nie wolno w nim jeść, pić, palić i śmiecić – kary dochodzą do 2000 dolarów. Nie wolno też przewozić durianów – czyli wyjątkowo śmierdzących azjatyckich owoców. Dostępna jest karta prepaidowa EZLink, która pełni funkcję uniwersalnego biletu w całej komunikacji.

Jeśli myślisz, że Singapur to wielki zakorkowany moloch – to nic z tych rzeczy. Rząd robi wszystko, żeby było czysto i ekologicznie – więc na wszelkie możliwe sposoby zniechęca mieszkańców do posiadania własnego samochodu – nakłada ogromne podatki od emisji spalin, prawie 100-procentowe cło i mnóstwo opłat drogowych. Po prostu się nie opłaca! Co więcej – już wkótce wszystkie samochody mają być wyposażone w nadajniki satelitarne, żeby naliczać opłatę od przejechanych kilometrów. A przy okazji rząd dostanie precyzyjną informację o lokalizacji każdego samochodu.

Singapur – klimat i pogoda

Singapur leży tuż nad równikiem. W zasadzie nie ma pór roku i pogoda jest prawie jednakowa przez cały rok. Jest bardzo wilgotno i bardzo ciepło – w dzień ponad 30 stopni, a w nocy 26 – jeśli kojarzy Wam się to z moją opowieścią o Nauru, to macie rację – i tak jak w Nauru – w Singapurze nigdy nie odnotowano ujemnej temperatury.
Ale to nie znaczy, że cały czas świeci słońce – wręcz przeciwnie. Często pada – i są to silne deszcze zenitalne, zdarzają się też gwałtowne burze, a dwa razy do roku, w czasie monsunu, pada jeszcze intensywnej – często bez przerwy przez kilka dni z rzędu.

Kiedy byłem w Singapurze po raz pierwszy, zaskoczyło mnie ale i zachwyciło to, że w wielu miejscach nad chodnikami są po prostu zadaszenia – można wyjść z bloku na swoim osiedlu i idąc ciągle pod dachem przez skwery i skrzyżowania dojść do zadaszonego przystanku autobusowego, a po wyjściu z autobusu znowu ciągle pod dachem przejść do stacji metra albo do szkoły czy miejsca pracy.
W centrum Singapuru większość budynków połączona jest ze sobą podziemnymi korytarzami i galeriami handlowymi – więc można przejść całą dzielnicę, a nawet dużą część miasta, ani razu nie wychodząc na deszcz.

Długość dnia i nocy jest niemal identyczna przez cały rok. Słońce wstaje o 7 rano i zachodzi o 7 wieczorem.

Dolar Singapurski i Brunei

Walutą jest dolar singapurski. Co ciekawe – od ponad 50 lat Singapur pozostaje w unii walutowej z Brunei – czyli państwem oddalonym od niego o ponad 1000 km.

Oznacza to, że dolar singapurski i dolar Brunei mają taki sam kurs i są używane wymiennie – więc płacąc w jednej walucie, można otrzymać resztę w drugiej.

Mieszkańcy Singapuru

W Singapurze jest prawie 6 mln mieszkańców, czyli w 1 mieście jest ich więcej niż w całej Danii, Irlandii, Słowacji czy Norwegii. Singapur jest drugim po Monako najgęściej zaludnionym państwem świata
Na jednym kilometrze kwadratowym mieszka tu ponad 8000 osób, czyli 66 razy więcej niż w Polsce i ponad 2 razy więcej niż w Warszawie.

Singapur to prawdziwa mieszanina kultur:

  • 75% mieszkańców to Chińczycy,
  • 14 – Malajowie,
  • a 8 – Hindusi.
  • Jest też sporo Europejczyków i Amerykanów

I w związku z tym obchodzone jest mnóstwo rozmaitych świąt – i tak np. Nowy Rok obchodzony jest cztery razy – w październiku, w lutym i dwukrotnie w styczniu.

W całym mieście jest mnóstwo świątyń różnych religii – buddyjskie, taoistyczne, hinduistyczne, muzułmańskie, chrześcijańskie – i wiele innych. 1/3 mieszkańców do buddyści, 20% to chrześcijanie.

W Singapurze są cztery oficjalne języki: mandaryński, angielski, malajski i tamilski. Najwięcej ludzi mówi po mandaryńsku, ale można się bez problemów porozumieć w języku angielskim.

Od lat 60-tych rząd wprowadził limity mieszkaniowe, aby zapobiec tworzeniu się jednokulturowych dzielnic. I tak na przykład – to rząd określa, że w danym budynku może mieszkać powiedzmy – 20 Chińczyków, 8 Malajów i 1 Hindus.

Prowadzi to do jako takiej równowagi – chociaż konflikty etniczne nadal się zdarzają.

Historia Singapuru

Dawno, dawno temu wyspa Singapur należała do różnych królestw i sułtanatów z terenów dzisiejszej Tajlandii, Malezji i Jawy. Nie było w niej nic szczególnego, porastał ją las tropikalny, a zamieszkiwali ją przede wszystkim malajscy rybacy.

Ale już w XVI wieku zmieniło się wszystko, a wyspa stała się przedmiotem rywalizacji handlowej europejskich potęg. Każdy statek płynący z Europy lub Indii do Chin i Japonii, musiał bowiem ominąć Półwysep Malajski – a najbliższa droga wiodła właśnie koło tej wyspy.

Wpływy zdobyli tu Portugalczycy, a potem Holendrzy.

Na początku XIX w. brytyjski gubernator Indii, wyznaczył legendarnej dziś postaci – a wtedy młodemu porucznikowi Stamfordowi Raffles’owi z Kompanii Wschodnioindyjskiej zadanie stworzenia portu i faktorii handlowej na południowym krańcu Półwyspu Malajskiego. Chodziło o stworzenie bazy morskiej, z której brytyjska flota mogłaby ochraniać swoje statki handlowe, zwłaszcza przed Holendrami. Raffles przybył na wyspę i po prostu kupił ją od miejscowego sułtana.

Wkrótce Brytyjczycy przejęli też całą południową część Półwyspu Malajskiego i utworzyli jedną kolonię, a Singapur stał się jej stolicą, najważniejszym przyczółkiem imperium w Azji Południowo-Wschodniej.

Ważnym momentem było otwarcie Kanału Sueskiego, który znacząco skrócił drogę z Europy do Chin. Nagle tysiące statków zaczęło kursować między wschodem a zachodem, a w Singapurze rozpoczął się pierwszy boom gospodarczy. Wyspa przyciągnęła tysiące imigrantów z Chin, Malajów i Indii. Pracowali w dokach, ładowali na statki ogromne ilości malajskiej cyny i kauczuku.

Japońska okupacja Singapuru

Po 1. Wojnie Światowej Singapur stał się najważniejszą bazą wojskową Imperium Brytyjskiego w tej części świata. Miasto zostało uzbrojone po zęby i wyposażone tak, żeby żadna flota – ze wschodu czy zachodu – nie zdobyła go od strony wody.

Tyle, że w czasie 2. Wojny Światowej Japończycy uderzyli od strony lądu i zafundowali Brytyjczykom spektakularną klęskę. Winston Churchill nazwał upadek Singapuru największą katastrofą i największą kapitulacją w brytyjskiej historii.

Japonia okupowała Singapur przez 3,5 roku, a po jej kapitulacji nastała bieda, głód i całkowita utrata zaufania do Brytyjczyków. Pojawiło się bezrobocie, niepokój – czyli świetne warunki dla społecznej rewolucji i dążeń niepodległościowych.

Niepodległość Singapuru

Singapur szybko stał się oddzielną kolonią, uzyskał autonomię, a w 1963 r. ogłosił niepodległość i chwilę później utworzył wraz z Malezją jedno fededracyjne państwo.

Ale 2 lata później Singapur został z hukiem wyrzucony z Federacji Malajskiej z powodu konfliktu pomiędzy chińską większością, a islamską władzą.

Sądzono, że Malezja pozbywa się kamienia u szyi, a nieposiadający żadnych bogactw naturalnych Singapur skazany jest na wegetację biednego azjatyckiego państewka.

Bogactwo Singapuru

Tymczasem w krótkim czasie wyspa stała się finansową stolicą Azji, wypielęgnowaną enklawą i jednym z najbogatszych państw świata.
Władze postawiły na rozwój ekonomii. I całkiem nieźle im to wyszło, bo startując z Malezją z tego samego poziomu, mimo braku surowców, po 50 latach Singapur jest prawie 4 razy bogatszy.

Od lat 70-tych azjatycki tygrys rozwijał się na poziomie nawet 10% rocznie i obecnie PKB na osobę wynosi 90 tysięcy amerykańskich dolarów, co oznacza, że po Katarze i Luksemburgu Singapur jest 3. najbogatszym państwem na świecie – bogatszy od Norwegii, Szwajcarii, Emiratów Arabskich czy Stanów Zjednoczonych. Jest też 3 razy bogatszy od Polski i mimo, że jest tu też bardzo drogo – to ogólny standard życia jest niezwykle wysoki i Singapur jest drugim po Japonii najbardziej rozwiniętym państwem Azji.

Zarobki

Mediana zarobków to około 11 tys. zł – czyli połowa Singapurczyków zarabia mniej, a połowa więcej.

Singapur to też raj podatkowy:

  • podatek VAT jest 3 razy niższy niż w Polsce,
  • podatek PIT wynosi od 3 do 20% (w Polsce 18 i 32),
  • a nowe firmy przez 3 lata mogą w ogóle nie płacić podatków.

Centrum finansowe świata

Singapur jest trzecim centrum finansowym świata po Londynie i Nowym Jorku. Działa tu 170 banków, giełda i wiele międzynarodowych korporacji
Wielką zaletą Singapuru jest idealna strefa czasowa

  • bo po pierwsze jest tu ta sama godzina co w Chinach – co zdecydowanie sprzyja interesom,
  • a po drugie Azja wypełnia lukę pomiędzy Europą a USA. Kiedy Amerykanie kończą pracować, a Europejczycy jeszcze śpią – światowy handel przenosi się do Azji – i między innymi dlatego centrum rozliczeniowe w Singapurze to strzał w dziesiątkę.

Oprócz tego Singapur czerpie też ogromne dochody z działalności portu – położonego jak wiecie w idealnym miejscu na mapie świata.

Bardzo rozwinięty jest przemysł – i to przede wszystkim przemysł wysokich technologii. W Singapurze wytwarza się np. połowę światowej produkcji dysków twardych. Importuje się surowce – a eksportuje maszyny, komputery i urządzenia elektroniczne.

W Singapurze jest też 5 rafinerii, przetwarzających ropę z Arabii Saudyjskiej, Iranu, Malezji i Indonezji – co czyni go trzecim najważniejszym centrum przemysłu rafineryjnego

Są też największe na świecie giełdy kauczuku, przypraw korzennych i cyny. Rolnictwa prawie nie ma. A z hodowli – najważniejsza jest hodowla ryb… akwariowych.

Druga strona medalu

Singapur odniósł niesamowity sukces. Ale ten sukces ma też bardzo wysokie koszty.

Zamiana biednej wyspy w światową potęgę to dzieło silnej i autorytarnej władzy.

Od 60 lat Singapurem kieruje jedna partia – Partia Akcji Ludowej, która osiąga wyniki wyborcze na poziomie 60-70% i zazwyczaj zgarnia wszystkie miejsca w parlamencie. Udział w wyborach jest zresztą obowiązkowy dla wszystkich mieszkańców – a za krytykę władzy można iść do więzienia.

Rząd kontroluje praktycznie wszystkie media. Funkcjonuje zakaz demonstracji, happeningów i zgromadzeń publicznych.
Istnieje oficjalna cenzura, a władze mogą w nieskończoność przetrzymywać niewygodnych obywateli.

Pierwszym premierem Singapuru został Lee Kuan Yew i to on uważany jest za twórcę potęgi kraju – a zarazem za ojca założyciela autorytarnego systemu. Rządził przez 31 lat, a obecnie premierem jest jego syn.

Ostatnio odbyły się też wybory prezydenckie. A właściwie nie – wybory miały się odbyć – zgłosiło się nawet czworo kandydatów – ale po zmianie prawa okazało się, że formalne kryteria spełnia tylko jedna osoba. Kandydat musiał pochodzić z mniejszości malajskiej,
zarządzać wielką firmą albo odpowiednio długo zajmować stanowisko państwowe. Halimah Yacob wygrała walkowerem i została pierwszą kobietą prezydentem w historii.

Kara śmierci w Singapurze

W Singapurze wykonuje się karę śmierci. I prawo to dotyczy nie tylko Singapurczyków, ale też cudzoziemców. W latach 90-tych w przeliczeniu na liczbę mieszkańców wykonywano tam najwięcej wyroków śmierci na świecie.

Obecnie wykonuje się ich dużo mniej, ale nadal kara grozi m.in. za:

  • próbę buntu,
  • przestępstwa przeciwko prezydentowi,
  • posiadanie narkotyków,
  • korupcję.

Kara chłosty

Powszechne jest też karanie chłostą.

Skazanego przywiązuje się do stelaża i wymierza uderzenia rózgą o długości 120 cm. Celem jest jak największy ból – przy jak najmniejszym uszczerbku na zdrowiu. Po trzecim uderzeniu pojawia blizna, która często pozostaje do końca życia.

Karę chłosty wymierza się m.in. za:

  • wandalizm
  • kradzieże
  • przestępstwa seksualne
  • i przekroczenie terminu wygaśnięcia wizy (!)

Kara chłosty jest bardzo powszechna i dotyczy prawie 90% wszystkich wydanych wyroków. Dotyczy wszystkich – obywateli i turystów.

Mandaty w Singapurze

Jeśli masz szczęście – to za wykroczenie dostaniesz tylko mandat.
A możliwości jest sporo. Wysokie kary finansowe grożą za:

  • karmienie gołębi,
  • plucie,
  • śmiecenie,
  • podłączanie się do czyjegoś WiFi,
  • jedzenie w metrze,
  • przechodzenie przez drogę w nieoznaczonym miejscu,
  • rozmawianie przez telefon w samochodzie,
  • palenie papierosów w miejscach publicznych,
  • i niespłukanie wody w toalecie.

A jeśli myślisz, że nikt nie widzi – to grubo się mylisz, bo w całym Singapurze jest system kamer i jeśli na przykład wyrzucasz pety na chodnik – to prędzej czy później pewnie zapłacisz mandat w wysokości 14 tysięcy dolarów.

Guma do żucia

Symbolem Singapurskiego prawa jest zakaz wwożenia do kraju… gumy do żucia. W wyjątkowych wypadkach można ją kupić w aptece na receptę, ale generalnie grozi za nią tysiąc dolarów kary.

Dlaczego? Z prostego powodu. Wiele lat temu ktoś zaklejał gumą do żucia czujniki otwierające drzwi w metrze – co powodowało notoryczne awarie, paraliż komunikacji i ogromne straty finansowe.

Udostępnij i Komentuj