P1430073

Wycieczka do Wietnamu [Ciekawe miejsca]

Wycieczka do Wietnamu

Wietnam nie przypomina w niczym swoich indochińskich sąsiadów. KambodżaLaos to głównie dżungla, wioski, pola ryżowe, niewielka ilość dróg i leniwa atmosfera. Wycieczka do Wietnamu ukazała mi za to nowoczesność, biznes, pełne sklepy i pędzące motory.

Wietnam ma powierzchnię zbliżoną do Polski, ale żyje w nim 87 milionów ludzi. Do tego ciągnie się wzdłuż morza przez ponad 1600km i jest bardzo zróżnicowany kulturowo i krajobrazowo.

Wycieczka do Wietnamu

Nasza wycieczka do Wietnamu była częścią rocznej podróży dookoła świata. Po kilku miesiącach nieustannych krzyków „Hello Mister! Shop very cheap! Looking hotel?”, w Wietnamie zachwyciło nas to, że w końcu nie byliśmy w centrum zainteresowania tubylców. Mówiąc delikatnie, mieli nas gdzieś, i dzięki temu mogliśmy swobodnie poruszać się po kraju.

Podczas 2-tygodniowej wycieczki do Wietnamu odkryliśmy 3 naprawdę ciekawe miejsca:

Delta Mekongu

Na południe od Sajgonu leży delta Mekongu, kraina pól i wiosek, poprzecinana setkami rzek i kanałów.

Kiedy słońce zaczynało wschodzić nad domami Can Tho, wsiedliśmy do małej łodzi i przez 5 godzin przyglądaliśmy się rzecznemu życiu. Było tam wiele łodzi mieszkalnych, a o tej porze trwał spektakl porannego przeciągania się w hamakach, mycia dzieciom zębów i gotowania posiłków.

Na rzece funkocjonuje pływający targ, a właściwie coś w rodzaju hurtowni. Duże łodzie wypełnione są po brzegi warzywami i owocami, a pomiędzy nimi kręcą się mniejsze łódki z kupującymi. Są też pływające stoiska śniadaniowe, na których gotuje się zupy, ryż i herbatę, łodzie pełne bagietek, a nawet losów na loterię.

Większością łodzi kierują kobiety, ubrane w stroje podobne do pidżam w misie – sterują nimi na stojąco za pomocą długich, skrzyżowanych wioseł.

Dalat – góry w Wietnamie

Na północny zachód od Sajgonu leży miasto Dalat. Świeże, górskie powietrze i przyjemna temperatura kilkunastu stopni przynosi wspaniałe orzeźwienie po upałach na wybrzeżu, ale wielu Wietnamczyków zmusza do założenia kurtek, czapek i szalików.

W Dalat wstawaliśmy wczesnym, chłodnym rankiem, kupowaliśmy od pań na ulicy bagietki i bułki z ryżem, a potem siadaliśmy w kawiarni. Wietnam jest drugim największym eksporterem kawy na świecie, a ta, którą piliśmy, była naprawdę pyszna, gęsta i aromatyczna. Co ciekawe, podawano do niej zawsze herbatę.

Przez cały dzień wędrowaliśmy po górach wśród lasów i jezior. Bywały tam miejsca oblężone przez tysiące wietnamskich turystów, dla których wyjazd w chłodne góry jest nie lada atrakcją. Obok siebie parkowały dziesiątki autokarów, a tłum robił sobie zdjęcia z koniem pomalowanym w zebrę i kupował pamiątki. Potem przesiadał się do jeepów, które wwoziły masy na punkt widokowy. Zjawisko aż tak masowej turystyki w Azji zadziwiło nas już któryś raz, ale wszystko wskazuje na to, że oni po prostu to lubią.

Paradoksalnie, wietnamscy turyści w ogóle nam nie przeszkadzali – po prostu nie ruszali się ze swojego punktu widokowego, więc mieliśmy całe góry dla siebie. Uszczęśliwił nas zwłaszcza sosnowy las, zasadzony w czasach francuskiej kolonizacji, którego nie widzieliśmy już przez długie miesiące podróżowania. Mogliśmy w końcu wędrować na przełaj i wdychać miły, znajomy zapach.

W wyższych partiach gór jest dżungla i to najgęstsza spośród tych, które wcześniej widzieliśmy. W Wietnamie istnieje niesamowita różnorodność przyrodnicza, wiele roślin i zwierząt jest ciągle nieopisanych i dość często odkrywane są nieznane gatunki dużych ssaków.

Hoi An

Do miasteczka Hoi An w środkowym Wietnamie przybyliśmy wczesnym rankiem, kiedy pierwsze promienie słońca ozłacały rzekę i pływające w niej długie, chude rybki. Obok kręcili się rybacy, a panie na targu wykładały swój towar.

Uliczki starego miasta były puste i czarujące. Niegdyś był tu jeden z najważniejszych portów nad Morzem Południowochińskim. Przybywali żeglarze i kupcy – Portugalczycy, Holendrzy, Hiszpanie i Francuzi – i wszyscy mieli swój wkład w architekturę miasteczka. Kupcy z Chin spędzali tu zimę, zanim korzystne południowe wiatry zabierały ich do domu. To po nich pozostały piękne chińskie świątynie.

Podpis pod pomnikiem starszego, brodatego mężczyzny głosi po polsku: „Kazimierz Kwiatkowski – wielki przyjaciel Hoi An”. To właśnie Polak odegrał ważną rolę w odrestaurowaniu zabytkowego miasteczka, a także cytadeli w Hue, współfinansowanych zresztą przez polski rząd.

W Hoi An znajduje się kilkaset pracowni krawieckich, które potrafią w kilka dni uszyć dowolną część garderoby na podstawie zdjęć w najnowszym katalogu Armaniego. Europejczycy i Amerykanie przy okazji egzotycznych wakacji zamawiają tu eleganckie garnitury i suknie wieczorowe, które dorównują jakością oryginałom, a kosztują ułamek pierwotnej ceny.

Najlepszym sposobem na zobaczenie okolicy Hoi An jest wypożyczenie rowerów. Można jeździć godzinami wśród pól ryżowych i kanałów oraz po groblach w delcie rzeki Thu Bon, podglądać zachowania godowe krabów, a w końcu wylądować na piaszczystej plaży.

 

Udostępnij i Komentuj