Gallipoli

Gallipoli – część 1

Gallipoli – część 2

Lądowanie w Zatoce ANZAC

Był wczesny ranek, 25 kwietnia 1915 roku. Mgły nad zatoką po zachodniej stronie Półwyspu Gallipoli w Turcji osłaniały alianckie okręty zbliżające się do wybrzeża.

Żołnierze wsiadali do mniejszych łodzi i w pełnej napięcia ciszy wiosłowali do brzegu. Jedna za drugą, łodzie i barki, pod osłoną ciemności, przedostawały się na tureckie wybrzeże.

W ten sposób tysiące żołnierzy z bardzo dalekich krajów, Australii i Nowej Zelandii rozpoczynało desant w kluczowym punkcie Imperium Osmańskiego.

Gdyby udało im się zdobyć kluczowy półwysep, u wejścia do Dardaneli, jedynej przeprawy na Morze Czarne, z pewnością zmieniliby bieg pierwszej wojny światowej.

Jednak żaden z żołnierzy nie był świadomy tego, że lądują o dwa kilometry za daleko na północ. Zamiast wkroczyć do płaskiej doliny, z której rozpoczęliby triumfalny marsz przez półwysep, lądowali na wąskiej plaży, otoczonej wzgórzami, i plątaniną wąwozów.

To było najgorsze możliwe miejsce do lądowania. Turcy strzelali z góry, ze wzgórz. Dosłownie masakrowali żołnierzy pozbawionych na plaży jakiejkolwiek osłony.

Ten dzień w zatoce pochłonął 2000 ofiar. A był to pierwszy z 258 dni koszmaru.

Wybuch 1 wojny światowej

Wybuch 1 wojny światowej
28 czerwca 1914 w Sarajewie serbski nacjonalista zastrzelił następcę tronu Austro-Węgier, arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i jego żonę Zofię.

Wydarzenia potoczyły się błyskawicznie:

  • Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii.
  • Rosja odpowiedziała częściową mobilizacją.
  • Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji, Francji i Belgii.
  • Wielka Brytania – Niemcom
  • Czarnogóra – Austro-Węgrom
  • Austro-Węgry – Rosji
  • Serbia – Niemcom
  • Czarnogóra – Niemcom
  • Wielka Brytania i Francja – Austro-Węgrom
  • Japonia – Austro-Węgrom i Niemcom
  • Austro-Węgry – Belgii.

Turcja a 1 wojna światowa

Turcja przed 1 wojną światową

Turcja przed 1 wojną światową

Przed pierwszą wojną światową Imperium Osmańskie zaczęło się rozpadać:

  • Na Bałkanach Bułgaria, Serbia, Grecja, Albania i Czarnogóra podzieliły między siebie rozległe terytoria należące wcześniej do Turcji.
  • Osmańskie posiadłości na Bliskim Wschodzie rozpoczynały ferment i szykowały bunt.
  • Sytuacja wewnętrzna stawała się niestabilna.
  • Gospodarka leżała w gruzach.
  • Ruch Młodoturków stopniowo przejmował władzę i dążył do obalenia sułtana.
  • Na domiar złego wokół upadającego imperium krążyły obce mocarstwa, jak sępy krążące nad swoją ofiarą.

Po której stronie będzie Turcja?

Bosfor i Dardanele

Gdy w 1914 roku świat podzielił się na dwa bloki, coraz ważniejsze stawało się pytanie: Po której stronie zaangażuje się Turcja?

Zwłaszcza, że Turcja kontrolowała jedną z najważniejszych dróg wodnych w Europie – Bosfor i Dardanele – cieśniny oddzielające Europę od Azji, łączące dwa morza: Morze Śródziemne i Morze Czarne, były jednocześnie najważniejszym szlakiem zaopatrzenia Rosji.

Bez kontroli tych cieśnin państwa alianckie: Wielka Brytania i Francja nie mogły łatwo wysyłać broni i sprzętu do sojuszniczej Rosji, a zatem wzmacniać jej sił na froncie wschodnim.

W interesie aliantów było przeciągnięcie Imperium Osmańskiego na swoją stronę albo przynajmniej zapewnienie jego neutralności.

Sojusz Turcji z Niemcami

Sojusz Turcji z Niemcami
Ale podobnie kombinowali też Niemcy. Sojusz z Turkami pozwoliłby im nie tylko na odcięcie Rosji, ale też na łatwy dostęp do Bliskiego Wschodu, i dalej, do kolonialnych zasobów całego świata.

Zresztą już nawet przed wojną Niemcy próbowały wciągnąć Turków do jak największej współpracy, wysyłając na przykład do Konstantynopola swoją misję wojskową.

W pierwszym tygodniu wojny, 2 sierpnia 1914 roku Cesarstwo Niemieckie i Imperium Osmańskie podpisały tajny traktat sojuszniczy. Jednak przez trzy miesiące strona turecka zwlekała z ratyfikacją traktatu i choć przeprawa przez Dardanele została zamknięta, to Imperium Osmańskie ciągle balansowało między neutralnością a wojną.

Rajd na Morze Czarne

Rajd na Morze Czarne
Wreszcie 29 października 1914 roku wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Flota osmańska na rozkaz proniemieckiego ministra wojny Envera Pashy przeprowadziła atak na rosyjskie porty nad Morzem Czarnym.

To nie był świadomy ruch osmańskiego rządu. Niemcy, zniecierpliwieni ociąganiem się Turcji przed przystąpieniem do wojny, wykorzystały swe wpływy w osmańskim dowództwie. Minister wojny działał niejako na własną rękę, tak by wywołać zbrojną reakcję Rosji.

Osmańskie okręty zbombardowały Odessę, Sewastopol i kilka innych miast.

Dwa dni później, 1 listopada Rosja faktycznie odpowiedziała, wypowiadając wojnę.

A potem, tak samo jak latem, ruszyła lawina zdarzeń:

  • Po czterech dniach Imperium Osmańskie było już w stanie wojny z Rosją, Serbią, Czarnogórą, Wielką Brytanią i Francją.
  • Brytyjska eskadra marynarki wojennej zbombardowała forty broniące wejścia do Dardaneli.
  • W odpowiedzi sułtan Mehmed V zadeklarował dżihad przeciwko aliantom.

Imperium Brytyjskie a 1 wojna światowa

Imperium Brytyjskie i Nowa Zelandia a 1 wojna światowa

Gdy Wielka Brytania dołączyła do pierwszej wojny światowej, nie oznaczało to tylko, że w Europie będą walczyć żołnierze z Anglii, Szkocji, Irlandii i Walii.

Imperium Brytyjskie było najpotężniejszym imperium na Ziemi i wypowiedzenie wojny przez Londyn, automatycznie wciągało do niej wszystkie dominia i kolonie brytyjskie. Kanada, Indie, kolonie w Afryce, Australia i Nowa Zelandia były gotowe aby wspierać Imperium.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia przystąpiła do wojny z ogromnym entuzjazmem. Tłumy wiwatowały na nabrzeżu w Wellington, gdy Nowozelandzkie Siły Ekspedycyjne wyruszały do Europy.

Już w październiku 1914 roku tysiące żołnierzy z Nowej Zelandii udały się do Australii, by tu uformować wspólne australijsko-nowozelandzkie siły zwane odtąd ANZAC.

Następnie konwoje ruszały przez Ocean Indyjski w kierunku Egiptu, gdzie powstawało coś w rodzaju wielkiej bazy logistycznej.

Stąd żołnierze mieli być przewożeni do Belgii i Francji, na różne odcinki frontu zachodniego.

Kanał Sueski

Kanał Sueski
Lecz przystąpienie do wojny Imperium Osmańskiego całkowicie zmieniło brytyjskie plany.

Siły osmańskie, włączone nagle w konflikt na Bliskim Wschodzie stanowiły ogromne zagrożenie dla Kanału Sueskiego, a Kanał Sueski był najważniejszym punktem oraz wąskim gardłem brytyjskiej sieci morskich szlaków transportowych, łączących Europę z koloniami w Afryce, Azji i Oceanii.

Gdyby Turkom udało się opanować kanał, Wielka Brytania straciłaby swój najważniejszy szlak morski, a to oznaczało prawdziwą katastrofę.

Dlatego żołnierze ANZAC nie trafili do Francji. Byli potrzebni w Egipcie, aby bronić kanału.

W styczniu i lutym siły osmańskie rzeczywiście zaatakowały kanał. Żołnierze tureccy zgromadzili się w Palestynie i wykonali uderzenie od wschodu. Ale atak z tej strony musiał być poprzedzony przejściem 200 kilometrów pustyni, przez Synaj, a ta przeprawa była trudna i zajęła Osmanom aż 10 dni. W dodatku postępy wojsk na pustyni były śledzone przez brytyjskie samoloty. Dlatego alianci wiedzieli o ofensywie z dużym wyprzedzeniem i mogli spokojnie przygotować obronę.

Atak zakończył się niepowodzeniem i szybkim odwrotem wojsk tureckich do Palestyny.

Winston Churchill

Winston Churchill
Winston Churchill miał wtedy 41 lat. Odkąd 7 lat wcześniej został najmłodszym od prawie pół wieku ministrem w Wielkiej Brytanii, zdążył już być Przewodniczącym Zarządu Handlu, ministrem spraw wewnętrznych, a od 4 lat był Pierwszym Lordem Admiralicji, czyli szefem Królewskiej Marynarki Wojennej najpotężniejszej marynarki wojennej świata.

Przez całe życie marzył o wielkiej karierze. Był przekonany, że jego przeznaczeniem jest zostać premierem. Gdy w sierpniu 1914 roku, po zamachu na arcyksięcia i niemieckim ataku na neutralną Belgię, w Wielkiej Brytanii rozgorzał spór, czy przystępować do wojny, Churchill był jej najbardziej gorącym zwolennikiem.

Uważał się za wojskowego geniusza a w wojnie z Niemcami upatrywał ogromnych szans. Wojna ekscytowała go wyzwalała jego wewnętrzną energię i dawała okazję, by w końcu mógł się wykazać.

I Churchill nie zamierzał pozostawić biegu wydarzeń swemu własnemu losowi. Jako Pierwszy Lord Admiralicji, na własną rękę mógł zarządzić mobilizację marynarki wojennej, i mimo że jego własny rząd miał ogromne wątpliwości, wydał odpowiednie rozkazy 2 sierpnia 1914 roku. A od mobilizacji do wojny był już tylko jeden malutki krok.

4 sierpnia Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Niemcom.

Front zachodni

Front zachodni
Wojna miała być krótka. Wielu żołnierzy z entuzjazmem jechało na front, by bronić honoru i utrzeć nosa tym bezczelnym Niemcom.

Ale to, co miało być wielkim, patriotycznym zrywem, przerodziło się w straszną, apokaliptyczną rzeź. Od Morza Północnego po granicę szwajcarską przez terytorium Belgii i Francji uformowała się się linia ufortyfikowanych okopów.

Wojna, tak dynamiczna w początkowym okresie, zatrzymała się na tej linii w nieprawdopodobnym impasie, w którym dowolny ruch kosztował życie dziesiątek tysięcy żołnierzy.

Wojna z Imperium Osmańskim

Wojna z Imperium Osmańskim
Otworzyć nowy front

Londyn i Paryż były więc w bardzo trudnej sytuacji. By myśleć o zwycięstwie w tej wojnie, musiały zyskać przewagę gdzieś indziej…

Otwarcie nowego frontu, z dala od okopów we Francji, mogłoby w końcu przełamać sytuację. I był to plan jak najbardziej realny. Wielka Brytania dysponowała najpotężniejszą marynarką świata, zdolną do przerzucania wojsk do miejsc oddalonych o wiele tysięcy kilometrów. Jej główny przeciwnik, niemiecka Cesarska Marynarka Wojenna, była z kolei w zasadzie zablokowana przez Royal Navy na Morzu Północnym.

Problem z Turcją

Dla Winstona Churchilla najbardziej obiecującym miejscem do otwarcia nowego frontu wydawał się Bliski Wschód.

Imperium Osmańskie było irytującym problemem:

  • Zagrażało brytyjskim szlakom morskim.
  • Szachowało Bałkany.
  • Angażowało Rosję w walki na Kaukazie i blokowało cieśniny, a zatem drogę zaopatrzenia Rosji.

Tymczasem Rosja, tak bardzo potrzebna aliantom do angażowania Niemiec na froncie wschodnim, została praktycznie odcięta od dostaw broni i sprzętu z Zachodu:

  • Bałtyk – zablokowany przez Niemców
  • Morze Białe – w zasadzie zamarznięte
  • Daleki Wschód – zbyt odległy
  • Jedynie Bosfor i Dardanele lub połączenie z Rosją przez Kaukaz mogły stanowić szansę na poważne wzmocnienie Rosji i zwycięstwo na froncie wschodnim.

Ale najpierw konieczne było wyeliminowanie z tej wojny Imperium Osmańskiego.

Pierwszym pomysłem było przecięcie Turcji na pół.

Przeciąć Turcję na pół

Gdyby wojska brytyjskie uderzyły w pobliżu Aleksandretty nad Morzem Śródziemnym, w okolicach dzisiejszej granicy turecko-syryjskiej, to wspomagane przez Francję mogłyby dojść do Morza Czarnego lub spotkać się Rosjanami nacierającymi z Kaukazu gdzieś w środkowej Turcji.

W ten sposób alianci przecięliby drogi i linie kolejowe prowadzące z zachodniej Turcji do Syrii, Palestyny, Mezopotamii i Zatoki Perskiej. Zniszczyliby w ten sposób logistyczny rdzeń Imperium Osmańskiego i uzyskali połączenie z Rosją.

Ale przecięcie Turcji na pół wymagałoby ogromnych sił i środków. A temu sprzeciwiła się Francja, która w obliczu wyniszczającej wojny na froncie zachodnim nie była gotowa na tak ogromne angażowanie swych wojsk lądowych tak daleko od Francji.

Atak na Dardanele

Plan ataku

Plan ataku na Dardanele
Winston Churchill wysunął więc propozycję alternatywną, ataku na Dardanele i to głównie od strony morza. Ale brytyjski premier uznał ten plan za zbyt ryzykowny i sprawa turecka wisiała wciąż w zawieszeniu.

Wszystko zmieniło się w styczniu 1915 roku, gdy Wielki Książę Mikołaj, głównodowodzący rosyjskiej armii, wydał swój desperacki apel do sojuszników. Wezwał brytyjskie władze do zbrojnej pomocy i odciągnięcia osmańskich armii z Kaukazu, gdzie Rosja przestała już sobie radzić.

Rada Wojenna w Londynie zdecydowała więc przyjrzeć się po raz kolejny planowi Churchilla. Było sporo plusów:

  • Udany atak otworzyłby drogę przez Dardanele na Morze Marmara, a potem dalej na północ, do osmańskiej stolicy do Konstantynopola.
  • Gdyby i ją udało się opanować, Imperium Osmańskie musiałoby błagać o pokój.
  • Z kolei Rosja, uwolniona od wojny na Kaukazie oraz wzmocniona dostawami broni przez Morze Czarne, byłaby znowu realnym zagrożeniem dla wojsk niemieckich na froncie wschodnim.
  • Także Bułgaria, Rumunia i Grecja bez przeciwnika w postaci Turcji, mogłyby wspomóc aliantów na Bałkanach, atakując Austro-Węgry od strony południowej.
  • Z kolei Włochy, widząc, że sytuacja w tej wojnie zmienia się na korzyść aliantów, mogłyby w końcu zaangażować się w Alpach.
  • I tak, dzięki tej pierwszej akcji w Dardanelach, państwa alianckie otoczyłyby państwa centralne potężnym pierścieniem od zachodu, południa i wschodu.

W styczniu 1915 roku plan Winstona Churchilla został przyjęty przez rząd brytyjski.

Morski atak na Dardanele

Morski atak na Dardanele
19 lutego rozpoczął się morski atak aliantów na Dardanele.

Z początku szło gładko. Osmańskie forty u wejścia do Dardaneli nie miały sił by bronić się dłużej niż tydzień. Ale im dalej, tym było trudniej.

Dardanele to długa cieśnina. Od Morza Śródziemnego do Morza Marmara jest 65 kilometrów. Cieśnina ma zwykle od 3 do 5 kilometrów szerokości, choć w pewnym miejscu, w środkowej części, jej przeciwległe brzegi są oddalone od siebie zaledwie o 1300 metrów.

Od listopada poprzedniego roku cieśnina była zaminowana przez Turków, a najgroźniejszą jej częścią było właśnie to wąskie gardło. Alianckie okręty musiały tam jednocześnie uważać na miny, próbować oczyszczać z nich wody cieśniny i ostrzeliwać przybrzeżne forty.

Akcja trwała już wiele dni. Churchill się niecierpliwił i oczekiwał wzmożonego natarcia. Tym bardziej, że przechwycono wiadomość, że Turkom kończy się amunicja.

Ale dowódca atakującej floty wysłał do Londynu uspokajającą depeszę: za 2 tygodnie brytyjskie statki będą w osmańskiej stolicy, odległej o 250 kilometrów.

Główny atak

18 marca nastąpił główny atak, w najwęższym miejscu cieśniny.

Alianci mieli do dyspozycji pokaźną flotę: (według większości źródeł)

  • 28 pancerników,
  • 23 krążowniki,
  • 25 niszczycieli,
  • 13 okrętów podwodnych
  • i wiele innych jednostek.

Turcy z kolei kontrolowali stanowiska obronne po obu stronach cieśniny. A to, w połączeniu z zaminowaną cieśniną było sporym wyzwaniem.

Pancernik Bouvet

Rankiem okręty alianckie rozpoczęły ostrzeliwanie osmańskich fortów. Francuski pancernik Bouvet atakował forty po azjatyckiej stronie. Jednocześnie sam był ostrzeliwany przez tureckie baterie.

Wytrzymał osiem poważnych trafień. Ale około godziny 14 okrętem wstrząsnęła potężna eksplozja. Pancernik uderzył w minę na nowym polu minowym, położonym przez Turków zaledwie tydzień wcześniej.

Poszedł na dno w ciągu dwóch minut. Na jego pokładzie zginęły 643 osoby.

Inne pancerniki

Jednak dowódcy brytyjskich okrętów mimo tak wielkiej eksplozji, nie mieli pojęcia, że chodziło o minę. Myśleli raczej, że pancernik Bouvet został trafiony torpedą.

Dlatego, na ich nieszczęście, kontynuowali natarcie dokładnie w rejonie tego nowego pola.

Jeszcze tego samego popołudnia brytyjski pancernik Irresistible oraz krążownik Inflexible również wpadły na miny.

Tuż potem, alianci stracili brytyjski pancernik HMS Ocean, a także dwa pancerniki francuskie.

Przerwanie operacji

Miny okazały się nie do przejścia Poza tym pogoda załamywała się i alianckie dowództwo wydało rozkaz przerwania operacji.

Do dziś trwają spory, czy była to słuszna decyzja:

  • Mimo poważnych strat, flota posunęła się naprzód.
  • Większość okrętów, które poszły na dno było tak przestarzałych, że dawno powinny już trafić na złom.
  • Poza tym z późniejszych raportów tureckich wiadomo, że do godziny 14:00 większości osmańskich fortów brakowało już amunicji, a cała komunikacja pomiędzy nimi została przerwana.
  • Bardzo możliwe, że alianci byli już bliscy zwycięstwa.

Ale stało się inaczej. Okręty się wycofały. Uznano, że nie ma sposobu, by zdobyć cieśninę od strony morza.

Jedyną drogą było opanowanie jej brzegów od strony lądu.

Przed Gallipoli

Plan inwazji na Gallipoli

Plan inwazji na Gallipoli
Dowódcą operacji lądowej został Sir Ian Hamilton, brytyjski generał, który wsławił się wcześniej w walkach w Afryce oraz Indiach.

Plan Hamiltona był prosty. Na południowo-wschodnim krańcu cieśniny znajduje się długi półwysep, o nazwie Gallipoli:

  • Z jednej strony otacza go zaminowana cieśnina, a z drugiej Morze Egejskie.
  • Jedynie na północy półwysep łączy się z resztą europejskiej Turcji, dokładnie tam, gdzie cieśnina przechodzi w Morze Marmara.
  • Półwysep zajmuje więc całą zachodnią stronę cieśniny. Kto rządzi półwyspem, ten rządzi Dardanelami.

Hamilton uważał, że główne siły brytyjskie powinny wylądować na południowym skraju półwyspu Gallipoli, czyli na pięciu plażach wokół przylądka Helles.

W tym czasie wojska z Australii i Nowej Zelandii uderzyłyby od zachodu, 20 kilometrów na północ, w miejscu gdzie półwysep jest wąski, i łatwo go przeciąć. Teren w tym miejscu jest płaski i wręcz idealny do przemarszu wojsk aż do cieśniny, na drugą stronę półwyspu.

A żeby to zrobić, trzeba też zdobyć pasmo wzgórz Sari Bair na północy, by móc kontrolować równinę z góry. Następnie należy zająć wzgórze Mal Tepe, strzegące drogi z południa na północ półwyspu.

Uchwycenie tych kilku miejsc zablokowałoby Turkom możliwość dostarczania posiłków, więc wojska brytyjskie z południa mogłyby szybko opanować półwysep, aż do terenów zdobytych przez żołnierzy z Australii i Nowej Zelandii.

W tym samym czasie Francuzi atakowaliby po azjatyckiej stronie cieśniny.

A mając przyczółki z dwóch stron, alianci szybko zajęliby forty, i w ten sposób przejęli kontrolę nad kluczowymi częściami cieśniny. A mając spokój i czas, oczyściliby Dardanele z min i otworzyli okrętom drogę na Morze Marmara a potem aż do Konstantynopola.

Przygotowania

Plan miał zielone światło, więc Hamilton przystąpił do jego realizacji.

Do obozów w Egipcie zaczęły przybywać kolejne oddziały wojsk brytyjskich, francuskich oraz ich wojsk kolonialnych. W tamtym okresie prawie połowę wojsk szykujących się do inwazji stanowili żołnierze z Australii i Nowej Zelandii.

Na początku kwietnia oddziały z Egiptu zaczęły być przenoszone na grecką wyspę Lemnos, odległą od Dardaneli o 70 kilometrów.

Obrona turecka

Obrona turecka
Plan był logiczny, ale pojawiło się wiele wyzwań.

Obrona turecka w początkowej fazie liczyła 84 000 żołnierzy. Alianci nie docenili potencjału tych wojsk. Imperium Osmańskie miało opinię słabego, kruszącego się państwa, którego armia przegrywa wszystkie wojny, jedną po drugiej, jak wojny bałkańskie czy wojnę z Włochami kilka lat wcześniej.

Było w tym sporo prawdy, ale wraz z początkiem 1 wojny światowej, wojska osmańskie zostały wsparte przez Niemców. Obroną dowodził niemiecki generał Otto Liman von Sanders, a wielu starszych oficerów było również Niemcami.

Poza tym 5. Armia była najlepszą armią w Imperium Osmańskim, dobrze wyszkoloną i dobrze wyposażoną.

Do tego, po obu stronach cieśniny istniało kilkanaście fortów, i wiele innych stanowisk obronnych. Co ciekawe i dość ironiczne, wiele z tych fortów i punktów obrony zaprojektowali Francuzi i Brytyjczycy, gdy podczas wojny krymskiej przygotowywali obronę cieśnin przed spodziewanym atakiem. Tyle, że wtedy to Rosja była przeciwnikiem, a Turcja przyjacielem, dokładnie odwrotnie niż teraz.

I choć Brytyjczycy znali półwysep z tamtych czasów, to jednak minęło 61 lat i okolica znacznie się zmieniła, na przykład w kwestii nowo wybudowanych dróg. Dlatego generał Hamilton musiał opierać swe plany o takie źródła jak nieco nowsze egipskie przewodniki turystyczne.

Wybudowano też wiele nowych stanowisk obronnych, zwłaszcza na wzgórzach. To właśnie wzgórza i grzbiety po obu stronach cieśniny były najważniejszymi miejscami tureckiej obrony Ponieważ do końca nie było wiadomo gdzie dokładnie wylądują alianci, obrona na wzgórzach dawała szansę na szybką reakcję i ostrzał aliantów z góry.

Imperium Osmańskie miało też sporo czasu, by przygotować obronę. Po marcowych walkach w cieśninie, Brytyjczycy potrzebowali aż 5 tygodni by przygotować się do desantu. Ten czas był zbawienny dla Turków, którzy wzmocnili swe siły, podprowadzili linie zaopatrzeniowe wykopali okopy i zaminowali resztę cieśniny.

Wypędzenie Greków

Na dwa tygodnie przed lądowaniem aliantów 5. Armia Osmańska przeprowadziła też akcję oczyszczania terenu.

Do czasu kampanii większość mieszkańców półwyspu stanowili Grecy, obecni w Gallipoli od dwóch i pół tysiąca lat. Ale w obawie przed zdradą i ich poparciem dla strony alianckiej, tureckie wojsko wygnało stąd ponad 20 tysięcy cywilów.

Gdzie wylądują alianci?

Gdzie wylądują alianci?

Ostatnie pytanie brzmiało: Gdzie dokładnie wylądują alianci?

4 tureckie samoloty, latały po okolicy i meldowały o ruchach brytyjskich okrętów. Otto von Sanders był przekonany, że desant nastąpi po azjatyckiej stronie, i to tam planował obronę.

Ale był ktoś, kto rozumiał jak ważnym miejscem dla Brytyjczyków musi być Gallipoli. Dowódca 19. Dywizji, znał ten półwysep z czasów wojen bałkańskich i prawidłowo przewidział plan Brytyjczyków, Spodziewał się lądowania na przylądku Helles oraz w połowie półwyspu dokładnie tam, gdzie lądowanie planował Hamilton.

I to on przejął rolę głównego dowódcy obrony Gallipoli. Nazywał się Mustafa Kemal i przeszedł do historii jako Atatürk jedna z najważniejszych postaci w całej historii Turcji.

Kampania Gallipoli

Inwazja była zaplanowana na 23 kwietnia, lecz zła pogoda pokrzyżowała plany.

Przed świtem, 25 kwietnia, pogoda była już jednak dobra i Hamilton wydał rozkaz rozpoczęcia desantu.

Gdy wojska brytyjskie lądowały na południu półwyspu, wojska z Australii i Nowej Zelandii płynęły do Gaba Tepe, 20 kilometrów na północ.

Błąd 2 km

I tu, zanim jeszcze padł jakikolwiek strzał, popełniono błąd, który właściwie zaważył na całej tej operacji, całej kampanii, a w sumie pośrednio być może na całej wojnie światowej. Jego przyczyna pozostaje tajemnicą do dziś.

Możliwe, że był to błąd jednego człowieka, nawigującego okrętem na czele konwoju. Wprowadził okręty do niewłaściwej zatoki o 2 kilometry za daleko na północ.

Czy ktoś w ciemnościach po prostu pomylił punkty orientacyjne? Czy stał tam, wpatrując się w brzeg i wiedząc, że nie jest pewien? Czy w którymś momencie wiedział już, że to błąd, ale nie miał odwagi go skorygować? A może było już po prostu za późno, bo za nim płynęły kolejne okręty. Nie można już było tak po prostu zawrócić bez wskazywania tureckim obrońcom, że oto inwazja się rozpoczyna.

Nigdy się nie dowiemy jak bardzo inaczej wyglądałby świat gdyby ten człowiek zapewne w stresie i wielkim napięciu podjął inną decyzję.

Ale faktycznie zatoka, do której wpłynęli wygląda na mapie podobnie do tej przy Gaba Tepe. W obu przypadkach po prawej stronie widnieje wyraźny cypel a po lewej łagodny łuk plaży.

Lądowanie w Zatoce Anzac

O 4:15 rano 36 łodzi z żołnierzami z Australii, w całkowitej ciszy, pod osłoną nocy odpłynęło z okrętów w kierunku brzegu.

W tym samym czasie na wszystkich okrętach kolejne grupy szykowały się do desantu. Panowało niezwykłe napięcie. Wiosła żołnierzy owinięto specjalną tkaniną, która tłumiła dźwięki wiosłowania. Wiał wiatr, więc wszelkie przypadkowe odgłosy były tłumione i przez kilka długich minut alianci płynęli niezauważeni.

Lecz nagle, dwadzieścia minut po czwartej, jeden z parowców wypuścił z komina pióropusz iskier, co na 30 sekund oświetliło zatokę oraz łodzie płynące do brzegu.

Wojska osmańskie, jak każdej nocy, czujnie wypatrywały najmniejszych oznak desantu. Dlatego Australijczycy już po minucie ujrzeli ogień na jednym z pobliskich wzgórz, a przy nim sylwetkę pojedynczego człowieka i usłyszeli krzyk po turecku.

Wtedy na południowym krańcu zatoki 17-letni turecki szeregowiec, pasterz z pobliskiej wioski, otworzył ogień do lądujących żołnierzy. Ze szczytów wzgórz posypały się kule.

Gdy pierwsi żołnierze lądowali na plaży, w całej zatoce panował już chaos. Kule sięgały łodzi i odrywały od nich duże fragmenty drewna. Żołnierze wskakiwali do wody, niektórzy tak daleko od brzegu, że natychmiast tonęli wraz z ciężkim ładunkiem w przemoczonych plecakach. Szyk łodzi załamał się i lądowano w dość przypadkowych miejscach.

Wielu żołnierzy zginęło już w tych pierwszych minutach desantu. A ci, którzy dotarli na plażę.

z przerażeniem dostrzegli, że zamiast łagodnego terenu, który mieli napotkać, mają przed sobą zbocza, głębokie wąwozy skomplikowane jary, i grzbiety porośnięte kolczastymi krzakami.

To było jedno z najgorszych miejsc do lądowania. Wojska osmańskie ukryte na wzgórzach mogły ich ostrzeliwać z bardzo wygodnych pozycji.

W dodatku byli po niewłaściwej stronie głównego grzbietu Sari Bair, który mieli zdobyć.

Kolejne fale australijskich żołnierzy pod ostrym ostrzałem docierały na brzeg. Desant napotkał poważne problemy i trwał o 4 godziny dłużej niż pierwotnie planowano.

Po Australijczykach, w północnej części zatoki wylądowały wojska nowozelandzkie. W tym czasie słońce było już wysoko na niebie, a wszędzie na plaży leżały ciała zabitych i rannych. Żołnierze w małych, chaotycznych grupach, gubili się w nierównym terenie, choć desperacko próbowali posuwać się w górę.

Początkowo naprzeciw stanęło jedynie 200 żołnierzy osmańskich. Generał Sanders podejrzewał, że desant w tej części wybrzeża będzie jedynie dywersją i odwróceniem uwagi, a prawdziwa inwazja nastąpi po azjatyckiej stronie. Dlatego Australijczykom po wielu godzinach i mimo ciężkich strat, udało się jednak zdobyć niektóre punkty na szczycie grani.

Ale wtedy na miejsce dotarła osmańska 19. Dywizja Piechoty, dowodzona przez Mustafę Kemala. Tureccy żołnierze zaczęli wypierać Australijczyków ze wzgórz, i przed wieczorem właściwie zmusili tych, którzy przeżyli do powrotu na plażę.

Okopy

Alianci stanęli w obliczu klęski. Dowódca natarcia w tej części wybrzeża, generał Birdwood, wzywał wręcz Hamiltona, dowódcę całej inwazji, do całkowitej i natychmiastowej ewakuacji. Ale Hamilton nie posłuchał.

Jedynym wyjściem, by przeżyć w Zatoce Anzac, było okopanie się wokół plaży. Przez kilka następnych dni Australijczycy i Nowozelandczycy kopali więc i kopali, cały czas pod ostrzałem.

Ich mały przyczółek w najdalszym miejscu sięgał w głąb lądu tylko na kilkaset metrów. Snajperzy tureccy rozmieszczeni na wzgórzach byli stałym, poważnym zagrożeniem.

i żaden punkt na przyczółku nie był naprawdę zbyt dobrze chroniony.

Rozpoczęła się wojna w okopach. Niektóre okopy były tak blisko siebie, że Australijczycy i Nowozelandczycy doskonale słyszeli tureckich żołnierzy odległych od nich zaledwie o 4 metry. Granaty i karabiny zbierały swe krwawe żniwo.

Cape Helles

W tym czasie w Cape Helles na południu półwyspu Gallipoli, Brytyjczycy również napotkali poważne problemy. Ponieśli ciężkie straty podczas lądowania i tylko na dwóch z pięciu plaż osiągnęli zakładane pozycje. Utworzyli słaby przyczółek, ale nie było mowy o triumfalnym natarciu na resztę półwyspu.

Francuzi z kolei wylądowali po azjatyckiej stronie mniej więcej zgodnie z planem , ale ten desant był mały i miał raczej służyć odwróceniu uwagi. Po krótkim czasie zostali zresztą stamtąd wycofani i dołączyli do Brytyjczyków na południu Gallipoli.

Bilans kampanii był taki, że po wielu dniach walk ogromnych stratach i poświęceniu żołnierzy, alianci zdobyli tylko dwa małe przyczółki i byli daleko od zakładanych celów.

Dalsze ataki

Drugiego maja generał Birdwood, dowódca wojsk w Zatoce Anzac, wydał więc rozkaz ataku. Żołnierze z Australii i Nowej Zelandii mieli ponownie przeprowadzić ofensywę na wzgórza.

Ale wszystko szło źle od samego początku. Jednostki gubiły się w jarach i nie potrafiły skoordynować natarcia. Do końca dnia były setki zabitych, tysiące rannych i zero korzyści z całego tego ataku.

Widoczne więc było, że na północy niewiele uda się zdziałać, i może po prostu zamiast forsować zbocza, trzeba wspomóc Brytyjczyków w Cape Helles.

Krithia

Głównym celem brytyjskich wojsk na południu półwyspu była wioska Krithia oraz pobliskie wzgórze. Pierwsze natarcie, 3 dni po desancie, zakończyło się katastrofą i trzema tysiącami ofiar.

Hamilton potrzebował posiłków, więc drogą morską sprowadził z Zatoki Anzac część wojsk australijskich i nowozelandzkich plus dodatkowe oddziały przybyłe z Grecji.

6 maja rozpoczęła się druga próba zdobycia tej wioski, lecz zakończyła jeszcze większą katastrofą niż pierwsza. Osmańscy żołnierze bronili się z pełną determinacją i nakryli aliantów potężnym ogniem karabinów maszynowych.

Zginęło lub zostało poważnie rannych ponad sześć i pół tysiąca ludzi, i to tylko po stronie aliantów, w tym 800 osób z Nowej Zelandii. Nie osiągnęli nic, i posunęli zaledwie o 500 metrów do przodu.

Posiłki

Hamilton potrzebował nowych żołnierzy, więc wkrótce z Egiptu przybyły nowe jednostki: dywizja brytyjska, dywizja francuska oraz 29. Brygada Indyjska.

Z kolei na północ, do Anzac Bay, przybyły dwie nowe brygady: australijska i nowozelandzka.

Kontratak turecki

W połowie maja dowództwo osmańskie dostrzegło szansę na likwidację przyczółka w połowie półwyspu, dlatego wkrótce 40 000 żołnierzy tureckich oraz arabskich rozpoczęło ofensywę w zatoce.

Tym razem jednak to oni ponieśli ogromne straty. Alianci odparli atak, a przed wieczorem na ziemi niczyjej leżało ponad trzy tysiące osmańskich ciał.

W kolejnych dniach zresztą ich zapach stał się aż tak nie do zniesienia, że obie strony zgodziły się na 24 godziny rozejmu, aby pogrzebać zmarłych.

Co robić dalej?

Tymczasem w Londynie dowódcy i politycy na czele z premierem Herbertem Asquithem oraz Winstonem Churchillem, Pierwszym Lordem Admiralicji, zastanawiali się, co robić dalej z kampanią w Gallipoli.

Wojska alianckie ewidentnie nie osiągnęły celów i nawet na krok nie zbliżyły się do opanowania cieśniny. Czy warto poświęcać dodatkowe zasoby i życie żołnierzy, aby prowadzić kampanię, która ma coraz mniejsze szanse powodzenia?

Politycy uznali, że tak – i zamiast wycofać żołnierzy, wysłali Hamiltonowi dodatkowe siły.

W czerwcu i lipcu podejmowano kolejne próby przełamania linii osmańskich. W atakach zginęło kolejnych 12 tysięcy ludzi, ale wojska alianckie nie posunęły się prawie zupełnie do przodu.

Życie żołnierzy w Gallipoli

Życie żołnierzy w Zatoce Anzac nie miało w sobie nic z romantyzmu i ekscytacji, jakie towarzyszyły pierwszym ochotnikom opuszczającym Wellington wiele miesięcy wcześniej.

Żegnani przez tłumy wiwatujące w patriotycznym uniesieniu, teraz wegetowali bez życia, w błocie okopów pełnych wszy ciał i chorób.

Choć przed inwazją wysyłali z Egiptu optymistyczne listy do domów na antypodach to teraz nie mieli już nawet jak ich pisać. Papier skończył się w maju, a od tego czasu żołnierze pisali już tylko gwoździami albo tępymi ołówkami na kawałkach drewna, pudełkach po tytoniu albo na niezwykle twardych wojskowych ciastkach, które, jak mówili, lepiej nadawały się do pisania niż do jedzenia. Nota bene, te ciastka można do dziś kupić w nowozelandzkich sklepach.

Zbliżało się lato. Każdego dnia robiło się coraz cieplej, aż w końcu upał był już zupełnie nie do zniesienia. W otwartej zatoce nie było prawie żadnego cienia. Ale co gorsza, nie było też źródła wody. Zapasy wody musiały docierać łodziami ze statków, co było trudne i bardzo ryzykowne.

Prócz tego, na ciasnej przestrzeni musiało się zmieścić 25 000 ludzi. A to oznaczało katastrofalne warunki sanitarne, smród, błoto i przepełnione latryny. Upał pogorszył też odór niepogrzebanych ciał.

Wszystko to razem gniło i sprowadzało okropne roje much. Jeden po drugim żołnierze zapadali na czerwonkę, dur brzuszny i inne choroby. Przez kilka miesięcy kampanii w Gallipoli zachorowało ponad 145 000 żołnierzy brytyjskich, nie licząc jednostek z Australii, Nowej Zelandii i innych dominiów oraz kolonii.

Problemem był fakt, że w odróżnieniu od frontu zachodniego we Francji, tutaj nie było zaplecza, na które by można bezpiecznie przetransportować rannych i chorych. Jedyną opcją były statki szpitalne, ale ewakuacja rannych łodziami na statki odbywała się pod ostrzałem tureckich snajperów.

Na samych statkach warunki również były tragiczne. Często nie było łóżek, a jedna sanitariuszka przypadała średnio na 60 lub więcej rannych. Ciężko ranni żołnierze leżeli w brudzie i krwi na podłodze ciemnych ładowni, nadal w swoich podartych mundurach i w nieopisanym bólu. Pomoc medyczna była okropnie przepracowana i choć starała się ponad siły, nie była w stanie pomóc wszystkim.

W dodatku panował ogromny chaos organizacyjny. Ranni trafiali w końcu do szpitali na Malcie, Egipcie lub Grecji, ale zdarzało się często, że lekko rannych wywożono nawet do Anglii, a ciężko ranni pozostawali na miejscu i znowu ruszali do walk.

Atak na Sari Bair

Z początkiem sierpnia stało się jasne, że jeśli alianci nie przełamią impasu, to plan wykluczenia Imperium Osmańskiego z wojny nigdy się nie powiedzie.

Generał Birdwood opracował więc plan zdobycia Sari Bair, wysokiego pasma w pobliżu Zatoki Anzac.

Tym razem to Brytyjczycy mieli pomóc w ataku. Dwie brytyjskie dywizje miały wylądować w Zatoce Suvla, 8 kilometrów na północ od Zatoki Anzac i stamtąd rozpocząć natarcie.

I rzeczywiście. W pierwszym tygodniu sierpnia Australijczycy u siebie, a Brytyjczycy u siebie na południu, dokonali dywersyjnych ataków aby odwrócić uwagę. Wtedy w Zatoce Suvla na północy wylądowały kolejne brytyjskie wojska.

Następnie z Zatoki Anzac przeprowadzono duże natarcie. Przez 3 tygodnie wojska nowozelandzkie i australijskie próbowały zdobywać kolejne wzgórza i główną grań pasma.

Niektóre wzgórza faktycznie zostały zdobyte, ale kosztem ogromnych ofiar. Tylko cztery pierwsze dni kosztowały życie ponad 2000 żołnierzy. Po trzech tygodniach siły nowozelandzkie były jedynie strzępem dumnych jednostek, które wkroczyły na początku do wojny.

Ostatni atak nastąpił 29 sierpnia i była to próba zdobycia jednego ze wzgórz. Zakończona kolejną klęską.

Lemnos

W połowie września wojska nowozelandzkie zostały więc wycofane z zatoki i przewiezione na Lemnos, by mogły odzyskać siły. Ale na miejscu żołnierze odkryli, że nawet tam nie zaznają spokoju i jeśli nie chcą cierpieć w upale, muszą wpierw sami zbudować obóz dla swoich rannych.

W tym czasie rząd w Londynie był już rozczarowany działaniem generała Hamiltona i w październiku zastąpił go nowym dowódcą.

Na początku listopada jednostki nowozelandzkie wróciły do Anzac Bay, wzmocnione nieco nowymi posiłkami przybyłymi z Egiptu.

Zima w Gallipoli

Ale wtedy nadeszła zima i to taka, jakiej nad Morzem Śródziemnym trudno się było spodziewać. Śnieg, deszcz i lodowaty wiatr stały się codziennością żołnierzy. Dziesiątkowała ich hipotermia, choroby i odmrożenia. Któregoś dnia ogromna burza zalała okopy powodując śmierć wielu żołnierzy.

Ewakuacja

Turcja zyskuje przewagę

Tymczasem Turcja dzięki postępom państw centralnych na Bałkanach, okupacji Serbii i przychylnej postawie Bułgarii, uzyskała bezpośrednie połączenie kolejowe do Niemiec i Austro-Węgier. A to oznaczało dostawy broni, samolotów, i ciężkiej artylerii.

Siły tureckie zostały znacznie wzmocnione. Naprzeciw wojsk alianckich stało już teraz dwukrotnie więcej żołnierzy osmańskich.

Churchill się przeliczył

Z perspektywy brytyjskiej dalsze prowadzenie kampanii stawało się bezsensowne.

Nie osiągnięto celów, nie opanowano półwyspu, nawet się nie zbliżono do drogi północ-południe a już tym bardziej do samej cieśniny.

Turcy stawili znacznie silniejszy opór, niż spodziewał się tego Churchill. Poza tym nawet gdyby alianci wygrali w Gallipoli, to czy przy takiej determinacji zdołaliby opanować cieśniny, a potem potężny Konstantynopol? Czy w takim przypadku Turcja rzeczywiście odpadłaby z wojny? Czy były jakiekolwiek szanse na sukcesy na Bałkanach?

Rzeczywistość okazała się znacznie bardziej skomplikowane niż kolorowe strzałki, które Churchill przestawiał na mapie.

Ewakuacja z Gallipoli

Dla Wielkiej Brytanii kampania w Gallipoli stała się teraz bolesnym ciężarem. Nie było już szans na zwycięstwo, a pozostali przy życiu żołnierze byli potrzebni na innych frontach.

Dlatego na przełomie listopada i grudnia podjęto decyzję o ewakuacji. Liczba żołnierzy była stosunkowo zmniejszana. Żołnierzom mówiono, że zmierzają na Lemnos na odpoczynek, ale ponieważ nie nadchodziły posiłki oraz już nikt nie uzupełniał zapasów, to plotki o końcu kampanii stały się całkiem powszechne.

Pod koniec roku w Zatoce Anzac pozostawało jeszcze 45 tysięcy żołnierzy alianckich. 36 tysięcy z nich zostało ewakuowanych w ciągu zaledwie czterech nocy.

Wreszcie, po zmierzchu, 19 grudnia, 9 tysięcy Australijczyków przystąpiło do ostatecznej ewakuacji Aby zachować pozory obecności w okopach oraz utrzymać ewakuację w tajemnicy przed Osmanami, poustawiano wszędzie prowizoryczne konstrukcje z karabinami i kapiącą wodą. Gdy woda stopniowo napełniała naczynie, napięty sznurek pociągał za spust i w ten sposób karabiny strzelały co jakiś czas, trzymając Turków w bezpiecznej odległości.

Wreszcie o 4 w nocy, po 238 dniach obecności, ostatni żołnierz opuścił Zatokę Anzac.

Zatoka Suvla została ewakuowana tej samej nocy, natomiast w Cape Helles żołnierze zostali jeszcze przez 3 tygodnie, a później także ewakuowali się z plaży.

Bilans kampani Gallipoli

Ofiary

Kampania w Gallipoli i Dardanelach, licząc z atakiem morskim, trwała niecały rok.

Nie znamy dokładnej liczby ofiar, a szacunki różnią się od źródła do źródła. Można powiedzieć, że po obu stronach zginęło łącznie od 120 do 130 tysięcy ludzi.

Licząc z rannymi, ofiar kampanii było o wiele więcej – nawet do pół miliona. A rannych zdecydowanie warto ująć w tej liczbie, bo dla setek tysięcy mężczyzn oznaczało to powolną śmierć lub kalectwo i całkowicie zniszczone życie.

  • Imperium Osmańskie straciło według różnych źródeł od 56 do 87 tysięcy zabitych i od 100 do 200 tysięcy rannych.
  • Wśród aliantów zginęło, według różnych szacunków, od 44 do 57 tysięcy zabitych. Rannych było przynajmniej 100 000 tysięcy żołnierzy.
  • Po stronie alianckiej największe straty poniosła Wielka Brytania – do 120 tysięcy zabitych i rannych, choć inne źródła podają tu nieco mniejszą liczbę.
  • Francuzów walczyło mniej więcej 4 razy mniej i odnieśli też 4 razy mniejsze straty.
  • Jeśli chodzi o ANZAC, to Australia straciła prawie 9 tysięcy zabitych i 20 tysięcy rannych – co w sumie stanowi ponad połowę jej wojsk, które brały udział w kampanii.
  • Nowa Zelandia wysłała do tej jednej kampanii na końcu świata ponad 16 tysięcy żołnierzy, prawie 3% całej męskiej populacji kraju, licząc z niemowlętami, dziećmi oraz starcami. Z tych 16 tysięcy zginęło 2779 osób, a ponad 5 tysięcy zostało rannych.

Rozejm 1918

1 wojna światowa nie rozstrzygnęłą się na Bałkanach ani na Bliskim Wschodzie, ale na froncie zachodnim.

W październiku 1918 roku Imperium Osmańskie, pozbawione już szans na zwycięstwo, podpisało rozejm z aliantami. Następnie brytyjskie oraz francuskie wojska okupacyjne zajęły bez walki półwysep Gallipoli oraz Konstantynopol, który okupowały przez następne 5 lat.

Przegrana wojna i kolejne traktaty doprowadziły w końcu do ostatecznego upadku Imperium Osmańskiego oraz ogromnych strat terytorialnych.

Gallipoli po 1 wojnie światowej

Zaraz po zawieszeniu broni, w grudniu 1918 roku, część wojsk nowozelandzkich, w ramach alianckich sił okupacyjnych, wróciła do Gallipoli. Pandemia grypy hiszpanki spowodowała wtedy kolejne ofiary.

W kolejnych latach na półwyspie Gallipoli zbudowano 31 cmentarzy alianckich oraz pomniki tureckie.

W 1920 roku podczas ich wojny z Turcją półwysep zajęły wojska greckie i pozostały tam przez 2 lata.

  • Znaczenie Gallipoli

Kampania Gallipoli była jedną z okropnych, bezsensownych kampanii pierwszej wojny światowej, która ostatecznie nie miała większego znaczenia dla układu sił. Przyniosła tylko cierpienie, śmierć i utratę setek tysięcy ludzi.

Dla Nowej Zelandii, Australii i Turcji pamięć o Gallipoli stała się podstawą narodowych narracji o bohaterach, historii i tożsamości narodów.

Nowa Zelandia i Australia

Gdy wieści o klęsce dotarły na antypody, nastroje społeczne odwróciły się prawie zupełnie, z entuzjazmu na oburzenie. Brytyjskiemu dowództwu wytykano niekompetencję i traktowanie żołnierzy jak armatniego mięsa.

Od ponad 100 lat Nowa Zelandia oraz Australia obchodzą Dzień ANZAC, 25 kwietnia każdego roku, w rocznicę tamtego tragicznego desantu na półwysep Gallipoli.

Tysiące Nowozelandczyków i Australijczyków pielgrzymuje co roku do Turcji, na pola bitew.

W Muzeum Te Papa w Wellington znajduje się niezwykła, wstrząsająca wystawa na temat Gallipoli, która dawno temu skłoniła mnie bym zajął się tym tematem.

Turcja

W Turcji obrona Gallipoli jest uważana za przełomowy moment historii i początek procesu, który zniszczył Imperium, ale zbudował nowoczesną Republikę Turcji, na której czele stanął bohater z Gallipoli Mustafa Kemal Atatürk.

Wielka Brytania

Natomiast w Londynie już w czasie kampanii stawało się jasne, że katastrofa Gallipoli nie była winą żołnierzy, a przede wszystkim błędnymi decyzjami dowództwa.

Szczególną odpowiedzialność ponosił sam Churchill. Gdy w maju 1915 roku tworzył się rząd jedności narodowej, głównym warunkiem konserwatystów w sprawie przystąpienia do koalicji było ustąpienie Churchilla ze stanowiska Pierwszego Lorda Admiralicji.

I rzeczywiście, Churchill został zmuszony do podania się do dymisji. Pozostał w rządzie jako Kanclerz Księstwa Lancaster, ale i z tego zrezygnował po kilku miesiącach. Prasa wciąż obwiniała go za śmierć dziesiątek tysięcy Brytyjczyków i ogólną wojskową katastrofę. Churchill zaciągnął się wtedy do armii i przez kilka miesięcy przebywał na froncie zachodnim jako dowódca batalionu.

Premier Herbert Henry Asquith również był obwiniany za wojenne porażki i został zmuszony do rezygnacji w grudniu 1916 roku. Dwa dni później premierem został David Lloyd George.

Winston Churchill wraca

Winston Churchill powrócił do rządu w 1917 roku. Pełnił kolejno funkcje ministra uzbrojenia, sekretarza stanu do spraw wojny, lotnictwa, a później kolonii.

Dwadzieścia trzy lata później, podczas drugiej wojny światowej został w końcu premierem, spełniając swoje marzenie i jak wierzył – swoje przeznaczenie. Był jednym z największych przeciwników pokoju z Niemcami i robił wszystko, żeby do niego nie doszło przed całkowitą kapitulacją Rzeszy.

Obiecał społeczeństwu tylko krew, trud, pot i łzy. I tego słowa dotrzymał.

Gallipoli

Cześć!

Nazywam się Wojciech Piestrak.

Opowiadam o świecie na kanale Świat Wciąga.

Daj się zaprosić!