Świat Wciąga » Archiwum » Hiszpańska kolonizacja Ameryki

Hiszpańska kolonizacja Ameryki

Historia Indian Ameryki Północnej szokuje, ale jest mało znana. Szacuje się, że w dniu odkrycia Ameryki w 1492 r. na Hispanioli (Haiti) żyły 2-3 miliony Indian.

(Liczba mieszkańców Hispanioli w 1492 r. jest dla nauki nadal niewiadomą. Istniejące szacunki wahają się od kilkuset tysięcy do 8 milionów. W kilku źródłach pada wiarygodna liczba 2-3 milionów (m.in. Siegfried Fischer-Fabian „Christoph Columbus – Entdecker einer neuen Welt”). Szerokie omówienie szacunków znaleźć można w „Death Toll” Williama Keegana. Niezależnie od konkretnej liczby, zagłada Indian była potworna.)

4 lata później było ich już tylko 200 tysięcy, a po pół wieku… 500. Mordercami były choroby oraz Europejczycy. Indianie Ameryki Północnej byli dziesiątkowani aż do XX wieku.

Bartolomé de Las Casas w dziele „Krótki opis zniszczenia Indii Zachodnich” (Brevísima relación de la destrucción de las Indias, Historia Indian) opisał działania hiszpańskich kolonizatorów:

„Nie szczędzili ani dziecka, ani starca, ani położnicy, ani ciężarnej, nawet otwierali takim brzuchy i jeszcze żywe ciała rozrywali na sztuki. Zakładali się, kto spośród nich zdoła przerąbać człowieka na pół jednym cięciem miecza, jedną piką rozszczepi głowę wzdłuż albo jednym szarpnięciem wyrwie trzewia.

Odrywali noworodki od matczynych piersi, ciskali nimi o skały, krzycząc: „wierzgaj, ty paskudna mała bestio!”. Wznosili szerokie, niskie szubienice, wieszali na nich 12 Indian i wodza – ku chwale naszego Zbawiciela i Jego 12 Apostołów, jak mawiali.

Szlachcice mieli też zwyczaj przywiązywać do rusztu, pod którym rozpalano mały ogień, który tak długo podtrzymywano, aż ofiara oddawała ducha wśród nieopisanych mąk. Kiedyś widziałem, jak czterech czy pięciu rzeczonych Indian położyli na ruszcie, gdzie nieszczęśnicy wydawali takie wrzaski, że zakłócili spokój przywódcy i kazał on ich udławić.”

Prawo jednego dzwoneczka

Prawo nakazywało, aby każdy dorosły Indianin co 3 miesiące dostarczał kolonizatorom 50 gramów złota. Ironią losu było to, że za wzór służyła pojemność dzwoneczków, które wcześniej Hiszpanie przywieźli Indianom w darze. Jeżeli ktoś mieszkał na terenach, na których nie było złota, mógł w zamian dostarczyć 11,5 kg bawełnianej przędzy.

Kiedy Indianin zapłacił haracz, otrzymywał miedzianą płytkę z datą, którą musiał nosić na szyi. Gdyby zobaczono go bez niej, podlegał karze śmierci.

Złota było bardzo niewiele, więc podatki były horrendalnie wysokie. Indianie nie byli w stanie ich zapłacić mimo morderczej pracy. Dlatego niszczyli swoje pola i uciekali w góry z nadzieją, że Hiszpanie umrą z głodu.

Złoto przeklęte

W ciągu 20 lat do Hiszpanii przetransportowano ok 15 ton złota z Hispanioli. Zakładając, że siła nabywcza była wtedy 5 razy wyższa niż obecnie, stanowiło to odpowiednik dzisiejszych 30 miliardów złotych.

Pozornie ta fortuna była błogosławieństwem. Ale złoto uwolniło Hiszpanów od konieczności rozwoju gospodarki rolnej, rzemiosła i wymiany handlowej. Nastąpił powszechny wzrost cen (nawet 250%), ogromnie wzrosła różnica pomiędzy bogatymi a biednymi. Nastąpił szybki wzrost potęgi Hiszpanii, ale w dłuższym okresie imperium było skazane na klęskę.

Wyławianie pereł

Tam, gdzie nie było złota, szukano innych bogactw. Na Karaibach zaczęto wydobywać drogocenne perły – oczywiście polegając na morderczej pracy Indian.

Tubylcy na długich sznurach zanurzali się w morzu pełnym rekinów. Odrywali od brzegów małże, napełniali nimi kosze, wynurzali się i znowu musieli nurkować. Ślepli od słonej wody, pękały im bębenki w uszach.

Taka praca trwała od świtu po zmierzch. Zakończyć mogły ją tylko 2 wydarzenia: pożarcie przez rekina ludojada, albo śmierć wskutek krwotoku płuc. Na zagładę zostali skazani wszyscy mieszkańcy wysp, przy których odkryto kolonie pereł.

Archiwum

Ten artykuł został napisany jakieś 10 lat temu. Obecnie czeka na przegląd i aktualizację.

Ale strona żyje na nowo. Jest dużo nowych, lepszych artykułów. Zapraszam Cię do skorzystania z wyszukiwarki powyżej oraz spisu tematów. Oczywiście są też całkiem nowe filmy na YouTube.

Cześć!

Nazywam się Wojciech Piestrak.

Opowiadam o świecie na kanale Świat Wciąga.

Daj się zaprosić!