James Cook

James Cook był jednym z najważniejszych odkrywców w historii. Dokonał m.in. wielu odkryć na Pacyfiku i był pierwszym Europejczykiem, który postawił stopę w Nowej Zelandii oraz odkrył wschodnie wybrzeże Australii. Sporządził mapy ogromnych połaci Pacyfiku, dotarł w pobliże Antarktydy, a potem Alaski i Cieśniny Beringa. Zginął na Hawajach w 1779 roku.


Kto odkrył Nową Zelandię?

Pierwsza wyprawa Cooka

Tranzyt Wenus na Tahiti w 1769 r.

Tranzyt Wenus

Pod koniec XVII wieku Holendrzy zaczęli tracić swoją dominację na morzach i oceanach – a zamiast tego pojawiły się nowe potęgi – Francuzi i Brytyjczycy. To oni eksplorowali Pacyfik, powoli budując swoje kolonialne imperia.

Powrót Europejczyków do Nowej Zelandii, odkrytej przez Abla Tasmana w 1642 roku po 127 latach był związany z tranzytem Wenus. Astronomowie obliczyli, że jedna z najlepszych okazji do obserwacji tranzytu w 1769 roku przypadnie na południowym Pacyfiku.

Zaledwie rok wcześniej brytyjski oficer Samuel Wallis odkrył w tej części Pacyfiku Tahiti, największą z wysp obecnej Polinezji Francuskiej. 

Przeczytaj więcej o tranzycie Wenus oraz o wyprawie Jamesa Cooka na Tahiti w 1769 roku.

Przeczytaj więcej o tranzycie Wenus, głównej przyczynie, dla której James Cook wyruszył na Pacyfik w 1768 / 1769 roku.

Dowódcą brytyjskiej wyprawy na Tahiti w 1769 roku został James Cook, angielski oficer zajmujący się wcześniej badaniami Nowej Fundlandii.

Wyprawa Cooka na Tahiti

Tahitańczycy okazali się przyjaźni, pogoda była dobra i z 3 obserwatoriów zbudowanych na 3 różnych wyspach dokonano pomiarów tranzytu Wenus.

Tajne rozkazy – Terra Australis

Tajne rozkazy dla Cooka

Po obserwacji tranzytu, Kapitan Cook otworzył kopertę, którą otrzymał od brytyjskiej Admiralicji. Przełamał pieczęcie i poznał szczegóły swojej nowej tajnej misji:

W wolnym tłumaczeniu brzmiały one tak:

“Masz udać się na południe, aby odkryć Wielki Południowy Kontynent.

Płyń, aż dotrzesz do 40° szerokości geograficznej południowej, chyba że wcześniej wpadniesz na ląd. Kiedy do niego dotrzesz, w imieniu króla Wielkiej Brytanii i za zgodą tubylców, przejmij te ziemie pod jego panowanie.

Zbadaj jak największy zasięg wybrzeża. Obserwuj glebę, bestie i ptaki, ryby, kamienie i minerały. Przywieź nasiona drzew i owoców. Jeśli istnieją tubylcy, pielęgnuj z nimi przyjaźń i sojusz, zapraszaj do handlu i okazuj szacunek. Bądź jednak ostrożny i nie daj się zaskoczyć.

Jeśl nie uda Ci się odkryć tego wielkiego kontynentu, popłyń na zachód, aż wpadniesz na ląd odkryty przez Tasmana, a nazywany obecnie Nową Zelandią. Zbadaj jej wybrzeża, tubylców oraz zasoby. A potem już sam znajdź sposób, żeby wrócić do domu.”

Motywami Admiralicji nie były rzecz jasna ciekawość, ani czysta nauka. Chodziło o strefy wpływów, nowe szlaki handlowe, rozszerzenie Imperium oraz zasoby, które mogły kryć nowe lądy.

Poszukiwanie Terra Australis

Terra Australis

Endeavour obładowany zapasami i okazami przyrody Tahiti, skrzętnie zbieranymi przez botanika, Josepha Banksa i jego towarzyszy, wypłynął na południe, w kierunku legendarnego lądu, Terra Australis. 

Przeczytaj więcej o Terra Australis, hipotetycznym Wielkim Południowym Kontynencie, z którym wiąże się wiele ważnych odkryć geograficznych.

Endeavour płynął przez 3 miesiące, ale żeglarze nie napotkali w tym czasie żadnego lądu.

Wobec tego, pod koniec września, Cook zdecydował się popłynąć bezpośrednio na zachód, w kierunku Nowej Zelandii, odkrytej przez Tasmana 127 lat wcześniej.

Cook w Nowej Zelandii

Cook w Nowej Zelandii

Gdy ląd był już blisko, Cook zapowiedział nagrodę dla tego wśród marynarzy, kto pierwszy zobaczy ziemię.

Nagrodą była butelka rumu, a wygrał ją… dwunastoletni Nicholas Young, który 6 października 1769 roku wdrapał się na maszt i stamtąd dostrzegł nieznany ląd. Dziś jego imieniem nazwany jest cypel, który dostrzegł wtedy z oddali.

Cook wylądował we wschodniej części dzisiejszej Wyspy Północnej.

James Cook był pierwszym Europejczykiem, który postawił stopę w Nowej Zelandii, ale właściwie nie był jej odkrywcą.

Kto tak naprawdę odkrył Nową Zelandię?

Maorysi

Początkowo Brytyjczycy nie dostrzegli żadnych tubylców, ale po dwóch dniach w zatoce pojawiły się kajaki, które trzymały się jednak w dość sporej odległości od statku.

Wkrótce Maorysi zebrali się na plaży, bacznie obserwując Cooka i jego towarzyszy. Z drugiej strony, przez lunety, odwrotne obserwacje prowadzili Brytyjczycy.

Na szczycie wzgórza dostrzegli też pa, czyli maoryską ufortyfikowaną wioskę obronną, choć wtedy nie wiedzieli jeszcze, na co dokładnie patrzą.

Pierwsze spotkanie z Maorysami

Spotkanie Cooka z Maorysami

W poniedziałek, 9 października 1769 roku Brytyjczycy po raz pierwszy wsiedli do łodzi i wylądowali na brzegu, stając się pierwszymi Europejczykami, którzy postawili stopę w Nowej Zelandii.

Cook miał nadzieję na znalezienie wody i kontakt z tubylcami, ale Maorysi wycofali się do buszu. Brytyjczycy podzielili się na trzy grupy:

  • Cook ze swoimi oficerami eksplorował opuszczoną wioskę.
  • Przyrodnicy, Banks i Solander, zajęli się zbieraniem roślin, które natychmiast wydały się im niezwykle interesujące, zupełnie niepodobne do wszystkiego, co do tej pory widzieli.
  • Trzecią grupę stanowiło kilku chłopców okrętowych, którzy czekali nad brzegiem rzeki, przy jednej z mniejszych łodzi.

Nagle jeden z towarzyszy Cooka zobaczył w oddali czterech uzbrojonych wojowników biegnących w kierunku łodzi. Krzyknął natychmiast, by chłopcy odpłynęli w dół rzeki, w kierunku plaży, a gdy ci wyruszyli, Maorysi zaczęli ich ściągać.

Jeden z ludzi Cooka wystrzelił z muszkietu nad głowami tubylców. Maorysi zatrzymali się i rozejrzeli wokół siebie. Ale po chwili wrócili do pogoni za łodzią.

Wystrzelono więc drugi raz. Tym razem tubylcy nie zwrócili już na to uwagi.

Byli coraz bliżej i gdy wojownik wyciągnął rękę by rzucić włócznią w kierunku chłopców, bosman wystrzelił ponownie, tym razem trafiając w serce i zabijając Maorysa na miejscu.

Pozostali zamarli w bezruchu na minutę lub dwie, nie rozumiejąc, co zabiło ich wodza. Potem odciągnęli nieco jego ciało, i w końcu zniknęli gdzieś w buszu.

Słysząc strzały, Cook, Banks, Solander i reszta wrócili na plażę, gdzie zobaczyli ciało, bosmana i przerażonych chłopców. Cook wydał rozkaz wycofania się na statek.

Pierwsze spotkanie z Maorysami zakończyło się więc tragicznie, mimo że usilnie próbował tego uniknąć. Cook doskonale wiedział, jak zakończył się kontakt Tasmana 127 lat wcześniej po zachodniej stronie Nowej Zelandii.

Pragnął kontaktu z Maorysami i dobrych stosunków, ale musiał być też ostrożny, bo wyglądało na to, że mieszkańcami Nowej Zelandii są uzbrojeni, zaciekli wojownicy.

Drugie spotkanie z Maorysami

Drugie spotkanie z Maorysami (Tupaia)

Następnego dnia Cook postanowił spróbować ponownie. Brytyjczycy i Maorysi stanęli naprzeciw siebie po dwóch stronach rzeki Turanganui.

Po stronie tubylców stanęło 50 wojowników, którzy wkrótce rozpoczęli hakę, taniec wojenny, pełen okrzyków i groźnych gestów. W kulturze maoryskiej haka stanowi wyzwanie, mające na celu przerażenie przeciwnika i pokazanie, co dokładnie stanie się z jego ciałem, jeśli podejmie walkę.

Cook wezwał swoich żołnierzy, którzy zajęli pozycje w pewnej odległości za Cookiem i delegacją.

Tupaia, tahitański towarzysz Cooka

Tym razem mieli jednak lepszy język komunikacji niż strzały. Cook tego dnia zabrał na brzeg Tupaię, który ku zadziwieniu tubylców przemówił w języku, który doskonale zrozumieli.

Tupaia to jedna z najciekawszych postaci w historii Nowej Zelandii, Tahiti i całego Pacyfiku. Jego historię znajdziesz w osobnym artykule:

Dyplomacja Tupai chwilowo pomogła, a jeden z wojowników skinął na Cooka i wszedł do rzeki, aż brodząc, zatrzymał się przy dużym głazie. Cook również wszedł do rzeki, aż w końcu stanęli tak blisko siebie, że dzieliło ich tylko kilka centymetrów.

Maorysi zmienili postawę i kilku następnych nieuzbrojonych wojowników przeszło przez rzekę, podchodząc do ludzi Cooka. Zachowywali się przyjaźnie, a Brytyjczycy rozdawali prezenty na przykład gwoździe, które bardzo podobały się tubylcom na Tahiti oraz kawałki materiału.

Ale wkrótce przez rzekę przeprawiło się kolejnych 20 lub 30 wojowników. Tym razem mieli przy sobie broń, głównie włócznie, a tym, co naprawdę ich interesowało nie były kawałki materiału, tylko broń Brytyjczyków – miecze i muszkiety, które w tak magiczny sposób dzień wcześniej powaliły ich towarzysza.

Nagle któryś z maoryskich młodzieńców chwycił miecz brytyjskiego oficera i zaczął nim wymachiwać. To zachęciło innych wojowników, którzy zaczęli podchodzić bliżej i sięgać po brytyjską broń.

Cook zareagował więc tak, jak nakazywało mu doświadczenie – rozkazał strzelić do tego, który jako pierwszy porwał miecz. Maorys zginął na miejscu. W ogólnym zamieszaniu padło więcej strzałów. Przynajmniej trzech innych tubylców zostało trafionych, choć nie wiadomo czy padli martwi, czy też udało im się przeżyć.

Brytyjczycy rozpoczęli odwrót na statek, ale zanim wrócili, część z nich, na czele z kapitanem Cookiem, wspięła się jeszcze na wzgórze i umieściła tam flagę, obierając wyspę w posiadanie w imieniu króla Jerzego III.

Uprowadzenie Maorysów

Maorysi na statku Cooka

Jeszcze tego samego dnia wydarzyła się następna tragiczna rzecz. Cook miał nadzieję, że może uda się przyjąć kilku tubylców na statku. Mógłby w takim wypadku okazać im gościnność i zjednać sobie ich względy, a następnie to oni mogliby opowiedzieć swym towarzyszom, że Brytyjczycy podjęli ich po królewsku i mają dobre intencje.

W pewnym momencie ujrzeli kajak z siódemką młodych Maorysów. Kiedy brytyjska łódź próbowała nawiązać z nimi kontakt, tubylcy zaczęli uciekawać, więc Cook rozkazał wystrzelić w powietrze, aby się zatrzymali. Maorysi istotnie się zatrzymali, zawrócili i zaczęli natarcie, tak jak swego czasu zrobili Maorysi, którzy staranowali łódź Tasmana. Kiedy byli już blisko i – jak sądzono, zamierzali zaatakować, ludzie Cooka strzelili, zabijając czterech Maorysów. 

Pozostali wskoczyli do morza i w końcu zostali wyłowieni przez ludzi Cooka. Na statku otrzymali ubrania, prezenty i dobre jedzenie i zostali potraktowani z największą możliwą życzliwością. Ku zdziwieniu Europejczyków, stali się tak radośni i zadowoleni, jakby wcześniej nic takiego się nie wydarzyło. Najstarszy miał co najwyżej 20 lat, a najmłodszy około 10.

Tymczasem dla Cooka, Banksa i oficerów rozwój wydarzeń był prawdziwym wyrzutem sumienia. Banks napisał w swoim dzienniku, że był to najgorszy dzień jego życia.

Cook miał pretensje do siebie, że nie przewidział reakcji Maorysów. Wiedział, że złamał rozkazy Admiralicji, które mówiły wyraźnie, że tubylców należy traktować dobrze – jako prawowitych, legalnych posiadaczy ziem, na których mieszkają.

Tymczasem trzech tubylców spędziło noc na pokładzie Endeavour, gdzie rozmawiali z Tupaią i wydawali się być w dobrych nastrojach. Poza tym szczególnie zasmakowała im solona wieprzowina i okrętowe biszkopty.

Rano, gdy Cook chciał ich zwrócić z powrotem na brzeg, dosłownie nie chcieli się ruszyć.

Jednak w końcu łódź z młodzieńcami i załogą Cooka odbiła od statku i ponownie przybiła do brzegu, a Maorysi, którzy spędzili noc na Endeavour zostali powitani przez własne plemię.

Powiedzieli swym krewnym, że zostali dobrze potraktowani, dostali dobre jedzenie i spotkali wybitnego człowieka, który był niemal jednym z nich. Wreszcie jeden ze starszych Maorysów przeszedł przez rzekę, w stronę Tupai i – by okazać szacunek, podarował mu zieloną gałązkę.

Handel z Maorysami

Handel z Maorysami

Wieść o dobrym traktowaniu tubylców na pokładzie statku szybko rozeszła się po okolicy i wkrótce kolejna waka z Maorysami podpłynęła do statku. Dobrowolnie weszli na pokład i rozpoczęli handel. 

Szczególnie cenny w ich oczach był czerwony materiał przywieziony przez Cooka z Tahiti. W zamian sprzedali wiosła, a nawet próbowali sprzedać swoją łódź.

Kiedy skończyli handlować, trzech Maorysów dobrowolnie pozostało na pokładzie i żadnym sposobem nie udawało się ich przekonać, żeby wrócili na ląd.

W nocy, gdy inne waka podpłynęły do statku na odległość głosu, Tupaia usłyszał jak trzej Maorysi krzyczą do swoich krewnych: Jest dobrze, można wejść na pokład, oni nie jedzą ludzi. To była pierwsza przesłanka, by sądzić, że Cook dotarł do krainy kanibali.

Następnego ranka mnóstwo innych kajaków zaczęło podpływać do statku, aby Maorysi mogli handlować i wejść na pokład.

Cook popłynął dalej na południe, wzdłuż wybrzeża i od czasu do czasu przybijał do brzegu w celu uzupełnienia zapasów. 

Cook przystępował do handlu na każdych warunkach, nawet gdy Maorysi sprzedawali mu śmierdzącą, nieświeżą rybę. Przynosili też kumarę, słodkie ziemniaki, albo inne przedmioty.

Z kolei sami byli zainteresowani przede wszystkim czerwonym suknem z Tahiti, a ponieważ każdy z marynarzy z Endeavour posiadał kawałek tego materiału, Cook zezwolił swym ludziom na swobodny handel, wierząc, że wpłynie to na dobre stosunki z tubylcami.

Europejczycy wymieniali też gwoździe i koraliki, a któregoś razu otrzymali w zamian wspaniały płaszcz ze skóry jakiegoś zwierzęcia, który zafascynował Cooka.

Tupaia ważniejszy od Cooka

Tupaia a Maorysi

Najważniejszą rolę w nowozelandzkim etapie podróży Cooka odegrał Tupaia. To dzięki jego dyplomacji Brytyjczycy nie stracili wtedy w Nowej Zelandii żadnego człowieka.

Tupaia był traktowany przez Maorysów z największym szacunkiem, jako gość honorowy, o ogromnym statusie. Było dla nich jasne, że Tupaia jest właścicielem statku i najważniejszą postacią na jego pokładzie.

Przeczytaj więcej o roli Tupai w wyprawie Cooka:

Dalsza podróż 

Cook był pod wielkim wrażeniem ziem, które odkrył, a także pod wrażeniem samych Maorysów, którzy okazali się zaawansowanym, zorganizowanym społeczeństwem, odważnymi wojownikami, zainteresowanymi brytyjską technologią.

Dookoła Nowej Zelandii

Podróż Cooka dookoła Nowej Zelandii

Po pobycie w Zatoce Wysp na północy, okrążył północny cypel i wzdłuż zachodniego wybrzeża udał się na południe, aż do cieśniny, którą widział Tasman. Tutaj przekonał się, że faktycznie wyspy: Północna i Południowa są od siebie oddzielone i popłynął na południowy wschód, przez cieśninę, która dzisiaj nosi jego imię.

Stąd udał się wzdłuż wschodniego wybrzeża Wyspy Południowej, aż do Półwyspu Banksa – nazwanego na cześć botanika – a który błędnie uznał wtedy za wyspę.

Utrzymał kurs południowy i odkrył Wyspę Stewart, którą wziął za półwysep, a potem popłynął na północ, wzdłuż zachodniego wybrzeża, by w końcu odbić na zachód, mniej więcej w tym samym miejscu, w którym Abel Tasman po raz pierwszy ujrzał Nową Zelandię, 127 lata wcześniej.

Cook w Australii

Z Nowej Zelandii, Cook popłynął na wschodnie wybrzeże Australii, gdzie również dokonał wielu odkryć, a potem przez Batavię i dookoła Afryki wrócił do Anglii, w 3 lata opływając świat.

Druga wyprawa Cooka

Druga i trzecia wyprawa Cooka

Kapitan Cook odwiedził Nową Zelandię jeszcze dwa razy.

Już dwa lata po pierwszej podróży powrócił na koniec świata, tym razem dowodząc dwoma statkami. Zbadał ogromne połacie Południowego Pacyfiku, docierając za koło podbiegunowe i niemal ocierając się o wybrzeża Antarktydy.

Nowa Zelandia posłużyła jako baza do dwóch wielkich pętli, które wtedy wykonał, ostatecznie dowodząc, że Wielki Południowy Kontynent, Terra Australis – nie istnieje.

Trzecia wyprawa Cooka

W trzeciej podróży, osiem lat po pierwszym odkryciu, jeszcze raz dotarł do północnej części Wyspy Południowej by po dwóch tygodniach ruszyć na północ.

Cook dotarł aż do Cieśniny Beringa, stając się największym w historii odkrywcą Pacyfiku.

James Cook nie wrócił już z tej podróży.

Zginął w potyczce z tubylcami na Hawajach 14 lutego 1779 roku.

Znaczenie Cooka

W sumie, w czasie trzech wypraw Cook spędził w Nowej Zelandii prawie rok i przyczynił się do wielu odkryć – nie tylko geograficznych, ale też do poznania przyrody, katalogowania roślin i zwierząt – a przede wszystkim, do poznania ludu Maorysów.

Jego podróże dały też pewną podstawę do późniejszej kolonizacji i powiązania tego kraju z Wielką Brytanię.