Świat Wciąga » Oceania » Nowa Zelandia » Historia Nowej Zelandii » Richard Pearse – Pierwszy lot samolotem w historii

Richard Pearse – Pierwszy lot samolotem w historii

Richard Pearse był nowozelandzkim wynalazcą. W 1903 roku skonstruował samolot i odbył pierwszy lot samolotem w historii, 8 miesięcy wcześniej, niż zrobili to bracia Wright.

Jednak lot braci Wright można uznać za kontrolowany, natomiast lot Richarda Pearse’a – niekoniecznie. Dlatego do dziś historycy spierają się, kto odbył pierwszy lot samolotem w historii.

Pierwszy lot samolotem

Był 31 marca 1903 roku, ponad 8 miesięcy przed lotem braci Wright, opisywanym jako pierwszy lot samolotem w historii.

Pogoda tego dnia była piękna, co wcale nie było regułą pod koniec marca. Nic więc dziwnego, że wielu ludzi – farmerów z okolic Waitohi, niewielkiej osady na Wyspie Południowej, wykorzystało ten dzień na jesienne prace na swoich polach.

Jedenastoletnia Daisy Moore Crawford była wtedy na wzgórzu ze swoim ojcem – gdy nagle jej wzrok przykuło coś bardzo tajemniczego. Ich sąsiad, Richard Pearse, wypychał ze swojej stodoły coś, co wyglądało jak rower z trzema kółkami.

Ale najdziwniejsza była dość spora konstrukcja, być może z bambusa, wznosząca się nad rowerem, przymocowana prętami, obciągnięta jakimś białym płótnem, wyglądała jak latawiec, chociaż to pewnie bez sensu. Do tego jakieś liny, klapy, inne rzeczy – dokładnie nawet nie wiadomo co. I chyba jeszcze silnik u góry z przodu.

Wszyscy wiedzieli, że Richard Pearse jest wielkim dziwakiem. Mówili na niego “Szalony Pearse”, albo “Szalony Richard”. Całymi dniami siedział w swoim warsztacie i konstruował jakieś dziwaczne rzeczy.

Ale to, co stało na wzgórzu, było chyba najdziwniejszą maszyną ze wszystkich.

Richard Pearse nie zwracał na nich uwagi. Podszedł do niej od przodu. Zakręcił czymś przy silniku i wskoczył na małe siedzenie. Maszyna, o dziwo zaczęła poruszać się po pastwisku, coraz szybciej i szybciej. Aż w końcu, w pewnym momencie uniosła się w górę, jakieś trzy, może cztery metry nad ziemią.

Szalony Richard Przeleciał jakieś 50 metrów, skręcił, przechylił się i wpadł na żywopłot.

Richard Pearse

Młodość

Richard Pearse urodził się 3 grudnia 1877 w Waitohi w Nowej Zelandii, na Wyspie Południowej, jakieś 150 kilometrów na południowy zachód od Christchurch.

Jego rodzice mieli farmę, jak prawie wszyscy w tej okolicy. Mieli też dziesiątkę dzieci, co również nie było niczym wyjątkowym.

Richard był czwartym z rodzeństwa, i tak właściwie, to niczym specjalnym się nie wyróżniał, był zawsze cichy, spokojny, wrażliwy i raczej wolał przebywać sam, z dala od innych ludzi i ich zwyczajnych marzeń. Lubił wędrować po okolicznych wzgórzach i przyglądać się ptakom, chociaż nie był zdecydowanie typem przyrodnika, a bardziej ciągnęła go inżynieria.

Uwielbiał budować, i wchodzić w szczegóły wszelakich konstrukcji, mechanizmy, obwody, przekładnie, zębatki, silniki. Wszystko to, co może się złożyć na jakąś nową maszynę. Bardzo chciał zostać inżynierem.

Ale niestety – jego rodziny nie było stać na posłanie go do koledżu. Dlatego tak, jak wszyscy w rodzinie – i w okolicy, został rolnikiem.

Wynalazki Richarda Pearse’a

Ale zamiłowanie do inżynierii nadal się tliło w młodym Richardzie. Zbudował warsztat i sam skonstruował różne potrzebne do niego narzędzia. I od tej pory, zamiast na polu większość swojego czasu spędzał w warsztacie.

Nie było jakiejś jednej dziedziny, która go pochłonęła. Budował raczej te urządzenia, które praktycznie się przydawały. Wymyślił na przykład nawlekacz igieł, sadzarkę do ziemniaków, pozytywki, harfę i generator prądu.

W 1902 roku zbudował nowy rodzaj roweru. Miał bambusową ramę, przerzutki, hamulce szczękowe i zintegrowane pompki do opon i był to pierwszy wynalazek, który opatentował.

Pierwszy samolot

Ale największym jego marzeniem było latanie. Być może pracował już nad tym w 1899 roku, czyli jeszcze pod koniec XIX wieku. Chciał zbudować maszynę napędzaną silnikiem, którą można by było latać – i to tam, gdzie się chce.

Potrzebny był silnik wystarczająco lekki, by maszyna mogła się wznieść, ale też o dość dużej mocy, żeby maszyna się rozpędziła. Takich silników nie dało się kupić, więc trzeba było skonstruować własny.

Wiadomo, że Cecil Wood, inżynier z Timaru, znany ze zbudowania pierwszego motocykla w Nowej Zelandii, w 1901 roku doradzał Pearse’owi, jak zrobić silnik, świece zapłonowe i inne elementy. Pearse skonstruował swój własny dwucylindrowy silnik benzynowy w 1902 roku.

Ponieważ samolot musiał być lekki, do zbudowania skrzydeł – a raczej skrzydła – użył bambusa. Powstało skrzydło podobne do latawca opięte płótnem, i o kilku metrach długości.

Z przodu zamontował swój silnik ze śmigłem, a pod spodem podwozie wyglądające jak długi rower, z jednym kołem z przodu i dwoma kołami z tyłu.

Między tylnymi kołami było siedzenie dla pilota i coś w rodzaju drążka sterowniczego.

Pierwszy lot samolotem

Prawdopodobnie w marcu 1903 roku Richard Pearse po raz pierwszy wypróbował swoja maszynę.

Rozpoczął z lekkiego wzgórza na swojej farmie rozpędził się, uniósł w powietrze, na 3-4 metry i zdołał przelecieć jakieś 50 metrów zanim na koniec wylądował na żywopłocie.

Do dziś nie wiadomo dokładnie, kiedy to było.

Nie było dziennikarzy, nie było fotografów. Był tylko Richard – samotnik, samouk i wielki marzyciel, oraz być może kilku jego sąsiadów, zdumionych dziwną maszyną.

Kolejne loty

To nie był jedyny lot. Pearse wielokrotnie ulepszał swoją maszynę, próbował, zmieniał, eksperymentował, żeby poprawić długość lotu, wysokość oraz możliwość kontroli, tak, by mógł lecieć tam, dokąd chce.

Te próby mogły odbywać się gdzieś między rokiem 1902 a 1905.

W 1906 roku był już na tyle zadowolony z efektów, że oficjalnie opatentował swoją maszynę.

Trzy lata później miał już samolot z silnikiem o mocy 24 koni mechanicznych.

Życie Richarda

Ale poza tym w życiu nie wiodło mu się najlepiej, przynajmniej w opinii niektórych jego sąsiadów. Nie miał żony, nie był zbyt dobrym rolnikiem, i całe dnie spędzał samotnie w warsztacie.

W okolicy traktowano go jak wielkiego dziwaka Szalony Pearse albo Bamboo Dick. Może dlatego w 1911 roku, w wieku 34 lat, przeniósł się do Otago, jakieś 300 kilometrów dalej na południe.

Zarzucił swoje eksperymenty lotnicze, a większość sprzętu wyrzucił na śmietnik. Nikt w okolicy prawdopodobnie nie wiedział, że Richard kilka lat wcześniej zbudował samolot.

Ale choć przestał już latać, to nadal zamykał się w swoim warsztacie i tworzył różne pomniejsze wynalazki, zwłaszcza te dotyczące rolnictwa.

Pierwsza wojna światowa

Wreszcie nadeszła pierwsza wojna światowa, w której Nowa Zelandia stanęła ramię w ramię po stronie Wielkiej Brytanii. 100 tysięcy żołnierzy z Nowej Zelandii walczyło w Europie i na Bliskim Wschodzie ogromnie dużo, jak na kraj z końca świata i populację zaledwie miliona osób.

Ale Richard miał już 44 lata, więc nie był pierwszy w kolejce na front. Trafił do wojska w maju 1917 roku, ale wyjechał do Europy dopiero w styczniu 18-ego. Nim dotarł na front zachorował i ostatecznie nie walczył w wojnie.

Christchurch

W latach dwudziestych zamieszkał w Christchurch, największym mieście na Wyspie Południowej. Jako, że znał się na budowaniu, zbudował trzy domy, a potem żył z ich wynajmu. A skoro tak to miał znowu trochę wolnego czasu i choć samoloty był już teraz powszechne, to Richard miał pomysł na coś zupełnie nowego.

Samolot pionowego startu

Richard powrócił do swoich pomysłów związanych z lotnictwem Zamykał się znowu w swoim warsztacie, tym razem w miejskim garażu w Christchurch i projektował, budował coś w tajemnicy. Nigdy nie chwalił się tym, co buduje. Po pierwsze, lubił pracować sam A po drugie, obawiał się szpiegów.

Czuł, że to, co buduje, będzie przełomem w historii ludzkości. Można powiedzieć, że było w tym dużo racji, bo tak właściwie, to nawet dzisiaj nie mamy czegoś podobnego w powszechnym użyciu Sam Richard nazywał to samolotem użytkowym.

Było to skrzyżowanie małego samolotu, helikoptera i samochodu. Umożliwiało pionowy start i lądowanie i można nią było jeździć po drogach, jak samochodem. Była na tyle małych rozmiarów, że mogło się zmieścić w zwykłym garażu.

Niektórzy nazwali to później skrzyżowaniem wiatraka ze śmieciarką. I w tym też było sporo racji.

Przez wiele lat Richard budował samolot w tajemnicy zupełnie sam, ale w końcu ukończył go na tyle, by w 1949 roku pomyślnie uzyskać patent.

Miał wtedy 72 lata. Żył wielką nadzieją, że ten genialny wynalazek przyniesie mu wielki sukces. Latający samochód dla każdej rodziny – to mogła być rewolucja, największa od czasów Forda. Ale żadne poważne firmy lotnicze nie były zainteresowane tym wynalazkiem.

Szpital

Jego zdrowie psychiczne pogorszyło się. Coraz częściej wspominał o szpiegach, którzy przyjadą by wykraść jego cudowną maszynę.

W 1951 roku został przyjęty do szpitala psychiatrycznego w Christchurch. I już tam pozostał.

Zmarł w środę, 29 lipca 1953 roku.

Losy samolotów

Po śmierci Richarda jego majątek trafił na aukcję. Pracownik domu aukcyjnego, który się tym zajmował, natrafił w garażu na dziwną maszynę przypominającą skrzyżowanie wielkiego wiatraka ze śmieciarką.

Na wszelki wypadek zadzwonił do miejscowego aeroklubu, a jego szef, Harry Walker, sam za 5 funtów wykupił maszynę, by nie trafiłą na złom. Wstawił ją do hangaru tuż przy lotnisku w Christchurch.

Walker był bardzo zaintrygowany tym znaleziskiem. Dlatego pojechał jeszcze do garażu Pearse’a i uratował część dokumentów, które leżały już w śmieciach, w tym część patentów.

Maszyna stała gdzieś z boku, w hangarze, zapomniana tak jak sam Pearse. Ale przypadkiem, kilka lat później kapitan jednego z samolotów, który miał postój na lotnisku w Christchurch, zauważył w hangarze – dziwną maszynę przypominającą skrzyżowanie wiatraka ze śmieciarką.

Powiedział o tym George’owi Boltowi, znanemu w kraju pionierowi lotnictwa. Bolt przyjechał do hangaru dokładnie zbadał maszynę, wczytał się w dokumenty, a potem pojechał do Waitohi, gdzie Pearse wykonywał swe pierwsze loty. Na wysypisku odkrył niektóre elementy jego pierwszego samolotu, w tym na przykład śmigło.

Dopiero wtedy Nowa Zelandia zaczęła odkrywać niesamowitą historię Richarda Pearse’a.

Czy Richard Pearse latał samolotem jako pierwszy człowiek w historii?

Bracia Wright

17 grudnia 1903 roku, a więc tuż przed świętami Bożego Narodzenia 1903 roku, w Karolinie Północnej, amerykańscy pionierzy lotnictwa, bracia Wright, odbyli pierwszy udany kontrolowany lot samolotem.

A przynajmniej tak się powszechnie uważa.

Czy Richard Pearse mógł ich uprzedzić? Czy Richard Pearse był pierwszym lotnikiem w historii? Przez wiele lat przyjmowano, że nie – że latał w kilka miesięcy po braciach Wright.

w 1904 roku.

Sam Richard zresztą nigdy publicznie nie stwierdził, że był pierwszym lotnikiem w historii.

Udzielił kilku wywiadów, dla lokalnych gazet Wspominał o lotach, chociaż nie podał dokładnej daty.

Zdaje się, że rozumiał, że historia przyzna pierwszeństwo braciom Wright.

Świadkowie

Jednak badania świadków po jego śmierci przyniosły bardzo ciekawy wynik.

Mieli w tym czasie po 70 albo po więcej lat. Ale żyło ich jeszcze kilkudziesięciu, a ich relacje zgadzały się w wielu szczegółach.

Odnaleziono 55 świadków, z których:

  • 20 widziało lot,
  • 9 widziało samolot na żywopłocie
  • 2 słyszało samolot w locie,
  • a 17 miało relację z drugiej ręki.

Relacje różniły się szczegółami, bo dotyczyły wielu różnych lotów. Richard ulepszał, testował i zmieniał konstrukcję swojej maszyny. Ale relacje te miały też wiele elementów wspólnych.

Ludzie w Waitohi mówili, że ich dziadkowie wspominali sąsiada, który latał nad swoim polem i zwykle kończył na żywopłocie.

Wiele relacji wskazywało jednoznacznie na rok 1902 lub 1903, a więc na kilka miesięcy przed lotem braci Wright.

Nie było już wątpliwości, że Richard latał, tym bardziej, że zbudowano replikę jego maszyny i rzeczywiście wzbiła się w powietrze.

Pytanie tylko, kiedy zrobił to po raz pierwszy.

Relacja Roberta Gibsona

Jedną z najbardziej wiarygodnych relacji przedstawił Robert Gibson, który miał wtedy 8 lat.

Wspominał, że tego dnia jego brat zabrał go na wycieczkę rowerową. Wtem zobaczyli, że Szalony Richard wpakował swoją maszynę na wóz i pojechał na wzgórze nad rzeką Opihi.

Za pierwszym razem nie udało mu się wystartować i dziwna maszyna po prostu zjechała ze zbocza. Chłopcy pomogli Pearse’owi wepchać samolot z powrotem na wzgórze, a potem popchnęli go w stronę klifu.

Tym razem po kilkudziesięciu metrach maszyna uniosła się w powietrze. Chłopcy widzieli, jak skręca i leci nad rzeką, przez jakieś 800 metrów, stopniowo schodząc w dół, aż w końcu wpadła do wody.

Wtedy pobiegli w tamtym kierunku i zobaczyli Richarda, przemoczonego i próbującego wydostać się z rzeki.

Kiedy to było? Są trzy poszlaki, które mogą wskazać odpowiedź:

  • Po pierwsze, Robert wspomina, że było to podczas ferii przed Wielkanocą, zapewne w Wielką Sobotę.
  • Po drugie, miało to miejsce przed Wielkim Śniegiem, potężną śnieżycą, której data jest znana i wydarzyła się 11 lipca 1903 roku. Podobno było to jedyny śnieg w tej części Canterbury, który spadł między 1902 a 1905 rokiem.
  • Po trzecie, Robert był tam ze swym bratem Ramseyem, krótko po jego 14. urodzinach w 1903 roku. W tym samym roku brat wyprowadził się z Waitohi i nigdy nie wrócił, więc tamta wycieczka nie mogła wydarzyć się później.

W sumie daje to datę 11 kwietnia 1903 roku, 8 miesięcy przed braćmi Wright, choć oczywiście bracia Wright nie startowali ze wzgórza i nie wylądowali w rzece.

Jest kilka innych relacji opisujących prawdopodobnie dokładnie ten sam lot, na przykład 17-letniego Arthura Tozera, który jechał dorożką przez rzekę Opihi i widział Richarda przelatującego nad jego głową.

Relacja Alexandra Amosa Martina

Inna relacja wskazuje na 2 maja 1903 roku i dotyczy prawdopodobnie innej próby Pearse’a.

Szesnastoletni Alexander Amos Martin pracował na farmie Dicka Connella i tego dnia skończył około godziny 14. Gdy wracał do domu, dostrzegł, jak Richard wypchnął z szopy swoją maszynę.

Kołował przez jakieś 50 metrów, a potem wzniósł się w powietrze na 3-4 metry nad ziemią i przeleciał kolejne 50 metrów, zanim uderzył w żywopłot z kolcolistu.

Kiedy to było?

  • Według Martina, na pewno przed Wielkim Śniegiem w 1903 roku.
  • To był akurat dzień wypłaty, a wypłaty były zawsze w pierwszą sobotę miesiąca, dlatego musiało to być 2 maja.
  • W sierpniu Martin opuścił okolicę i udał się na południe do pracy w kopalni, więc nie mogło to być w kolejnym roku.

Relacja Johna Casey’a

John William Casey miał 7 lat. Wspomina, że wkrótce po pierwszych lotach po okolicy rozeszły się wieści o Szalonym Richardzie.

Pewnego dnia nauczycielka, panna Crowley, pozwoliła swym uczniom przerwać zajęcia i przejść na pole, gdzie Richard szykował się do kolejnej próby. Maszyna kołowała przez jakieś 60 metrów, a potem wzniosła się w powietrze i przeleciała nawet więcej niż milę, i to na znacznej wysokości, może 20 metrów, po czym wylądowała na żywopłocie.

Musiało to być w 1903 roku, bo Panna Crowley opuściła szkołę we wrześniu tego roku, a sam John z rodzicami wyprowadził się w czerwcu 1904.

Inne relacje

Pozostałe relacje powoływały się na kolejne markery czasowe:

  • powrót żołnierzy z wojny burskiej w 1902 roku,
  • powódź rzeki Opihi w tym samym roku
  • czy wizytę słynnego pruskiego kulturysty, której data jest znana.

Data pierwszego lotu w historii

Po wielu latach, historycy doszli do wniosku, że za datę pierwszego lotu można by uznać 31 marca 1903, dzień w którym Szalonego Richarda widziała jedenastoletnia Daisy Moore Crawford ze swoim ojcem.

Było to 9 miesięcy przed lotem braci Wright.

Kto był pierwszym lotnikiem?

Choć gdyby przyjąć ścisłą definicję kontrolowanego lotu samolotem, to próby Richarda pewnie nie można by było uznać. Chociaż faktycznie, wielokrotnie latał nad swoim polem, to niekoniecznie tam, dokąd chciał.

Mimo to, w Nowej Zelandii jest często uznawany za pierwszego lotnika w historii.

Samoloty Richarda Pearse’a

Fragmenty jego pierwszego samolotu znajdują się w muzeum w Timaru.

Samolot pionowego startu i lądowania skrzyżowanie wielkiego wiatraka ze śmieciarką można oglądać w muzeum w Auckland.

Richard Pearse

Cześć!

Nazywam się Wojciech Piestrak.

Opowiadam o świecie na kanale Świat Wciąga.

Daj się zaprosić!