Świat Wciąga » Oceania » Nowa Zelandia » Historia Nowej Zelandii » Rosyjska inwazja na Nową Zelandię

Rosyjska inwazja na Nową Zelandię

Rankiem, 17 lutego 1873 roku, w Nowej Zelandii wybuchła panika. Rosyjski, nowoczesny okręt wojenny, wtargnął do portu w Auckland, największym mieście kolonii.

Żołnierze zajęli wszystkie strategiczne obiekty w mieście, a nad portem zawisła rosyjska flaga. Nowa Zelandia znalazła się w stanie wojny, a przerażenie rosło z każdą minutą.

Nowa Zelandia w 19 wieku

Nowa Zelandia była odległą peryferyjną kolonią Imperium Brytyjskiego. Leżała na końcu świata, a podróż statkiem z Londynu do portu w Auckland czy Wellington trwała 4 miesiące.

I choć Wielka Brytania była wtedy najpotężniejszym imperium świata, panowała na morzach i oceanach, miała kolonie w Kanadzie, Indiach, Australii i Afryce, to Nowa Zelandia była ledwie dodatkiem odległą dziurą na antypodach eksperymentem nie wartym uwagi.

Na pewno była zbyt mało ważna by Royal Navy chciała poważnie myśleć o jej obronie w przypadku ewentualnej inwazji obcego państwa.

Wojna Krymska

W 1856 roku po drugiej stronie świata, między Imperium Osmańskim a Imperium Rosyjskim wybuchła wojna, o dominację na Bałkanach, nazywana wojną krymską. Po stronie Turków stanęły mocarstwa zachodnie Francja i Wielka Brytania, które wolały mieć na Bałkanach słabnącą Turcję niż wzrastającą Rosję.

Opinia publiczna była wstrząśnięta brutalnością walk i masakrami na Krymie. Głównie dlatego, że wojna krymska była pierwszym wielkim konfliktem relacjonowanym na żywo na łamach prasy. Telegraf był pierwszą globalną siecią. A informacje, zamiast w tygodnie, docierały w minuty.

W dodatku, dzięki innemu wynalazkowi fotografii, ludzie z całego świata mogli po raz pierwszy zobaczyć zdjęcia wojennych zniszczeń, okopów, spalonych miast, i ludzkiej tragedii – i to prawie na bieżąco.

Walki trwały 3 lata, i choć Rosja przegrała na Krymie, to konflikt ustawił Imperium Brytyjskie i Imperium Rosyjskie przeciwko sobie, jako rywali i potencjalnych wrogów nie tylko w Europie, ale na całym świecie. Wielka Brytania była światową potęgą, ale Rosjanie mieli potężne, imperialne ambicje zwłaszcza w Azji Środkowej, oraz na Pacyfiku..

Rosyjski strach w Nowej Zelandii

Od lat 50. XIX wieku okręty rosyjskie zaczęły zapuszczać się na południe, coraz dalej, wzdłuż azjatyckich wybrzeży. Nowa Zelandia, była jednym z możliwych celów, gdyby Rosjanie chcieli zagrozić brytyjskiemu imperium.

Strach był powszechny. Rosyjska inwazja była nie tylko realna, ale wręcz spodziewana. Zwłaszcza, że nowozelandzkie porty, położone prawie 20 tysięcy kilometrów od Londynu, i niemal pozbawione obrony były banalnym celem.

W 1873 roku rosyjski pancernik, Kniaź Pażarski, wyposażony w żelazny pancerz potężne działa, oraz torpedy zabrawszy na pokład pół tysiąca żołnierzy wypłynął z portu na południowy Pacyfik.

Artykuł w gazecie Daily Southern Cross

17 lutego 1873 roku mieszkańcami Auckland wstrząsnęła przerażająca wiadomość…

Gazeta Daily Southern Cross donosiła na pierwszej stronie o tym, co od dawna wisiało na włosku. W Azji Środkowej rywalizacja między Rosją a Wielką Brytanią przerodziła się w otwartą wojnę. Oba imperia będą ze sobą walczyć nie tylko tam, na bezdrożach Afganistanu, ale na całym świecie, na morzach i oceanach w koloniach, w Europie, Azji i na Pacyfiku.

Wczoraj w godzinach wieczornych rosyjski pancernik, przyczajony w Zatoce Hauraki zbliżył się do nowozelandzkiego wybrzeża w pobliżu Auckland. Na wieść o wybuchu wojny, rosyjscy szpiedzy przekazali mu sygnał strzelając racą z jednego z przybrzeżnych wzniesień. Pancernik w ciemnościach, ze zgaszonymi światłami ruszył w kierunku miasta.

Szczęście w nieszczęściu pasażerski parowiec o nazwie Wonga Wonga, wypatrzył Rosjan i umknął w morze. Ale poza tym nie zauważył go nikt i pancernik wpłynął do portu. Tam, przy nabrzeżu stał tylko jeden mały brytyjski okręt marynarki wojennej i nie stanowił żadnego zagrożenia dla wielkiego, nowoczesnego rosyjskiego pancernika. Rosjanie w ciszy podpłynęli w pobliże i wystrzelili torpedę zawierającą śmiertelnie trujący gaz. Brytyjscy marynarze zginęli we śnie.

Wtedy pancernik wycelował swe działa w kluczowe budynki w mieście, gotowe do wystrzelenia w każdym dowolnym momencie. Rosyjski dowódca wiceadmirał Hieradskov nakazał zbombardowanie miasta w przypadku najmniejszej próby oporu.

Pół tysiąca żołnierzy rosyjskiej piechoty morskiej zeszło na brzeg a nad portem zawisła rosyjska flaga. Żołnierze zajęli wszystkie strategiczne obiekty w mieście w tym biura telegraficzne, by odciąć Auckland od świata i nie dopuścić do sprowadzenia pomocy.

Rosjanie aresztowali wszystkich najważniejszych ludzi w mieście, w tym burmistrza, bankierów i polityków. Rosjanie domagali się 250 tysięcy funtów okupu, co w dzisiejszych pieniądzach odpowiada 35 milionom dolarów. W przypadku odmowy, burmistrza i jeńców czekałaby egzekucja, a całe miasto zostałoby spalone.

Negocjacje trwały przez kilka godzin. Bankierzy twierdzili, że nie mają takiej kwoty w gotówce. Mieli natomiast akcje spółek górniczych, bo w Nowej Zelandii trwała właśnie gorączka złota.

W końcu zebrano tylko połowę kwoty. Za mało, by spełnić żądania Rosjan. Żołnierze wciągnęli więc zakładników na okręt i zagrozili, że ich zabiją, jeśli nie znajdzie się druga połowa okupu.

Jedynym sposobem, żeby ich uratować, była szaleńcza pogoń za uchodzącym parowcem Wonga Wonga którego wcześniej minęli Rosjanie. Parowiec przewoził złoto z kopalni w Nowej Zelandii, a jego kapitan na rozkaz bankierów mógł wydać Rosjanom ponad 120 tysięcy funtów. Jeśli się uda, Rosjanie zwolnią zakładników na Fidżi. A jeśli nie, będzie to ostatni dzień ich życia.

Panika w Auckland

Gdy rankiem mieszkańcy przeczytali w gazecie o wszystkich tych wydarzeniach, w Auckland wybuchła panika. Rosjanie mogli w każdej chwili powrócić i zbombardować miasto, albo zrabować jeszcze więcej pieniędzy. Niektórzy wywozili swe kosztowności za miasto.

Inni zbierali się pod redakcją Daily Southern Cross w poszukiwaniu dalszych informacji. Najgorsze obawy o rosyjskiej inwazji stały się faktem. A łatwość, z jaką pokonali brytyjską obronę była przerażająca. Nowa Zelandia przyjęła cios, ale ten cios przede wszystkim był wymierzony w wielkie Imperium Brytyjskie.

Fake news?

Ale kilku osobom niektóre szczegóły artykułu w gazecie nie pasowały do całej tej opowieści.

Nad portem w Auckland nadal wisiała brytyjska flaga. Banki działały normalnie Poza tym nazwa okrętu wymieniona w gazecie nie zgadzała się przecież z poprzednimi doniesieniami.

 

Kilka tygodni wcześniej na Pacyfik wypłynął rosyjski pancernik o nazwie Kniaź Pażarski.

Tymczasem w gazecie wyraźnie podano, że w Auckland był Kaskoviski. Co po angielsku brzmi raczej jak cask of whisky – beczka whisky.

Poza tym data w nagłówku również się nie zgadzała Wskazywała na maj tego roku. Tymczasem był luty. Czyżby to wszystko miało być wielkim dziewiętnastowiecznym fejkiem?

Następnego dnia ukazało się sprostowanie. “Dobrze, już dobrze, to była mistyfikacja.” “Nie było żadnego statku i żadnego porwania.”

W stronę gazety wylała się fala krytyki. Jak można wykorzystywać strach ludzi do ordynarnego zwiększenia sprzedaży?

Gdzie jest Royal Navy?

Sęk w tym, że nie chodziło wyłącznie o sprzedaż. Sens artykułu był o wiele głębszy.

Redaktor David Luckie zakończył artykuł zdaniem „Gdzie jest brytyjska marynarka wojenna?”. I było to dobre pytanie. Brytyjska marynarka wojenna w znakomitej większości opuściła Nową Zelandię kilka lat wcześniej, po zakończeniu wojen z Maorysami.

Od tamtej pory brzegi Nowej Zelandii były chronione tylko przez małe oddziały wojsk kolonialnych, a imperialna flota – i to w dodatku żałośnie niewystarczająca – była w Australii, 2000 kilometrów dalej.

Co by się stało, gdyby Rosjanie, albo jakieś inne mocarstwo postanowiło zaatakować? Czy porty były gotowe do obrony, w przypadku gdyby obce statki zbliżyły się do nich na odległość strzału? Nowa Zelandia była bezbronna i była łatwym łupem dla każdego, kto chciałby wyciągnąć po nią rękę.

Fortyfikacje przybrzeżne

Artykuł w gazecie był pierwszym sygnałem do zmian. Drugim była wojna, która wybuchła 4 lata później między Rosją a Turcją. Kolejna fala “rosyjskiego strachu” przetoczyła się przez kolonię i tym razem rząd postanowił zareagować.

Z Wielkiej Brytanii zamówiono nowe okręty, artylerię, i amunicję A wokół 4 portów: Wellington, Auckland, Lyttelton i Port Chalmers rozpoczęto budowę przybrzeżnych fortyfikacji.

Jednocześnie rząd, próbując pokazać politykom w Londynie, że Nowa Zelandia jest wierną, lojalną częścią imperium, zadeklarował, że jeśli tylko Wielka Brytania zdecyduje się na interwencję w Turcji, to Nowa Zelandia wyśle tam swoich żołnierzy. Między wierszami oznaczało to: Będziemy chronić wasze interesy, ale niezbędne jest realne zaangażowanie wojskowe brytyjskiego imperium w Nowej Zelandii.

W 1885 roku, dwanaście lat po artykule, rosyjski strach sięgnął zenitu. Sytuacja w Azji Środkowej stawała się bardzo trudna. Rosyjskie wojska parły w kierunku Afganistanu, a stamtąd miałyby już otwartą drogę do Brytyjskich Indii, najważniejszej kolonii w brytyjskim imperium. Wojna wisiała na włosku i byłaby to wojna niemal globalna.

Tymczasem umocnienia w Nowej Zelandii, zbudowane przed kilku laty, nadal nie mogły skutecznie powstrzymać spodziewanej inwazji. Nastawienie społeczne było takie, że albo rząd zrobi coś, by powstrzymać tę falę strachu, albo rządzące partie nie będą miały już żadnych szans w nadchodzących wyborach.

Zarządzono budowę kolejnych 17 fortów. Nową broń zamówiono w Londynie, w tym nowoczesne, znikające działa. Ustawione na szczytach wulkanów, których wiele jest w Auckland, po wystrzeleniu zapadałyby się do podziemnego bunkra, gdzie pod osłoną mogłyby być przeładowane i szybko gotowe do dalszej akcji.

Rząd zapowiedział też wysłanie tysiąca żołnierzy aby wspomóc Imperium w Afganistanie. Nowa Zelandia zdawała się mówić: Będziemy bronić naszego imperium. Ale czy imperium będzie broniło nas?

Fortyfikacje istnieją nadal

Mimo wielkiego strachu, Rosyjskie okręty ani razu w historii nie zagroziły Nowej Zelandii. Potężne działa, rozmieszczone wokół wybrzeża, aby broniły wysp przed spodziewaną inwazją, ani razu nie wystrzeliły no, może z wyjątkiem ćwiczeń i strzałów na wiwat.

Do dziś można je zresztą oglądać. Jeśli kiedyś będziecie w Auckland, to bardzo polecam pół-dniową wycieczkę z centrum na drugą stronę portu, jakieś 15 minut bardzo przyjemnym promem. Tam, na zboczach dwóch ciekawych wulkanów nadal istnieją fortyfikacje wybudowane podczas rosyjskiego strachu.

To było pierwsze miejsce, które odwiedziłem w Nowej Zelandii wiele lat temu, a ta historia była pierwszą wątkiem z historiii Nowej Zelandii, która mnie wtedy bardzo zaciekawiła.

Wojna burska

Ale mimo, że wrogie wojska nie przypłynęły do Nowej Zelandii, to Nowa Zelandia niejednokrotnie walczyła na frontach w imieniu imperium.

W 1899 roku w Południowej Afryce wybuchła II wojna burska. Wielka Brytania, wysłała swe wojska, aby zmieść z mapy dwa niepodległe państwa: Transwal i Oranię, założone przez dawnych holenderskich osadników. Generalnie chodziło o pokłady diamentów i żyły złota, które odkryto w tych państwach.

Nowa Zelandia wysłała 10 kontyngentów żołnierzy. Entuzjazm narodu, gotowego do walki za swoje imperium, był tak ogromny, że wszyscy żołnierze byli ochotnikami, a początkowo sami finansowali swój udział w wojnie ze swoich prywatnych pieniędzy, kupując konie, karabiny i sprzęt. Do Południowej Afryki wyjechało sześć i pół tysiąca Nowozelandczyków, a prasa podgrzewała bojową atmosferę codziennymi relacjami z frontu.

1 wojna światowa

Potem, w sierpniu 1914 roku, po tym jak wojska niemieckie przekroczyły granicę z Belgią, a Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Niemcom, Nowa Zelandia automatycznie, jako brytyjskie dominium, dołączyła do 1 wojny światowej W tej wojnie wzięło udział ponad 100 000 Nowozelandczyków z nieco ponad miliona obywateli.

Ich klęska w Turcji, na półwyspie Gallipoli jest do dziś absolutną podstawą zbiorowej pamięci historycznej Nowej Zelandii.

Ale choć Kiwi w ogromnej liczbie walczyli w pierwszej wojnie światowej to rozgrywała się ona daleko, w Europie i na Bliskim Wschodzie, a sama Nowa Zelandia zdawała się być bezpieczną oazą, położoną na końcu świata, prawie 20 000 kilometrów od frontu.

2 wojna światowa

Aż do momentu, gdy w dogrywce tej wojny, zwanej drugą wojną światową, pod nieobecność armii, która znowu walczyła w Europie, Nowej Zelandii zaczęła zagrażać nowa potęga na Pacyfiku, – imperialna armia Japonii.

Zresztą, japońska flota nie była tylko straszakiem, jaki niegdyś rosyjska i naprawdę wysłała swe wojska oraz łodzie podwodne w kierunku Nowej Zelandii, ale… … ale to już zupełnie inna historia.

Cześć!

Nazywam się Wojciech Piestrak.

Opowiadam o świecie na kanale Świat Wciąga.

Daj się zaprosić!