Tupaia

Tupaia był jedną z najbardziej niezwykłych postaci w historii Pacyfiku. Pochodził z wyspy Raiatea (w dzisiejszej Polinezji Francuskiej), gdzie był arcykapłanem i nawigatorem. Po wygnaniu z wyspy mieszkał na Tahiti.


Kto odkrył Nową Zelandię?

Wyprawa Cooka do Nowej Zelandii

Tupaia na statku Cooka

Tranzyt Wenus
Wyprawa Cooka na Tahiti

Gdy James Cook przypłynął na Tahiti w celu obserwacji Tranzytu Wenus w 1769 roku, Tupaia został przyjęty na pokład jego statku Endeavour jako nawigator. Potrafił z pamięci poprowadzić statek po całym archipelagu.

Przydał się też jako znawca zwyczajów Tahiti, pośrednik i dyplomata.

Tupaia trafia na statek Cooka

Kiedy zbliżała się pora wyjazdu, Joseph Banks, człowiek wyjątkowo zamożny, zaproponował, żeby zabrać Tupaię do Londynu. Zaproponował też, że pokryje całkowite koszty jego podróży oraz pobytu w Anglii.

Tupaia pozostał więc na pokładzie i fakt ten miał potem niesamowite konsekwencje dla powodzenia wyprawy, i historii Nowej Zelandii.

Przeczytaj więcej o pierwszej wyprawie Jamesa Cooka do Nowej Zelandii.

Spotkanie z Maorysami

Cook w Nowej Zelandii
Drugie spotkanie z Maorysami (Tupaia)

Podczas drugiego spotkania z Maorysami w Nowej Zelandii, Cookowi na lądzie towarzyszył Tupaia.

Ku zadziwieniu tubylców, Tupaia przemówił w języku, który doskonale zrozumieli. Zarówno dla Cooka, jak i dla Maorysów, oraz samego Tupai było to niespodzianką, bo przecież pochodził z wysp odległych o 4 tysiące kilometrów. I wcale nie został zabrany na pokład jako tłumacz.

Tymczasem Maorysi nie tylko rozumieli jego intencje, ale i konkretne słowa i zdania, a Tupaia był w stanie tłumaczyć z angielskiego na język zrozumiały przez Maorysów.

Mimo to, tego dnia doszło do krwawej konfrontacji pomiędzy Brytyjczykami a Maorysami.

Tłumacz kultur

W następnych tygodniach obecność Tupai spowodowała, że kontakty z Maorysami stały się łagodniejsze. Zazwyczaj, gdy maoryskie łodzie (waka) zbliżały się na odległość głosu, dyplomacja Tupai łagodziła sytuację na tyle, by mogło dojść do drobnego handlu.

Handel z Maorysami

Ale nie zawsze tak było. Typowe spotkanie z Maorysami obejmowało przerażające wyzwanie, hakę i pokaz siły ze strony wojowników.

Pewnego razu statek został obrzucony włóczniami i kamieniami, które jednak odbijały się od potężnych burt, a obserwujący to wszystko Tupaia odpowiadał na wyzwania za pomocą gestów, których używali sami Maorysi – wyciąganiem języka, nadymaniem policzków i wytrzeszczaniem oczu.

Czasem dochodziło do poważnych nieporozumień, zwłaszcza gdy Brytyjczycy nieświadomie naruszali maoryskie tapu – na przykład wchodząc albo wpływając do miejsc uważanych za tapu – zakazane lub święte. Takie incydenty co jakiś czas kończyły się strzałem i ofiarami po stronie Maorysów.

Porwanie ucznia Tupai

Któregoś dnia, pod pretekstem sprzedaży ryb, Maorysom udało się porwać młodego tahitańskiego ucznia Tupai, który również przebywał na statku Cooka.

Brytyjczycy ostrzelali łódź, a chłopiec wyskoczył za burtę, bezpiecznie wracając na statek.

Ale dwóch albo trzech Maorysów zapłaciło za ten incydent życiem.

Miejsce, przy którym nastąpiło porwanie nosi dziś nazwę Cape Kidnappers – Przylądek Porywaczy.

Tupaia gościem honorowym

Tupaia a Maorysi

Cook zbadał fragment wybrzeża we wschodniej części Wyspy Północnej, a następnie zawrócił i popłynął na północ.

Tymczasem wieść o Tupai zaczęła roznosić się po całym wybrzeżu, od plemienia do plemienia – i to szybciej niż mógł płynąć statek. Kiedy dotarli do Zatoki Hauraki, Maorysi ze swych czółen wołali Tupaię po imieniu. I tak było też w wielu kolejnych miejscach.

Maorysi wzięli go za tohungę z Hawaiki – czyli bardzo ważną postać, mędrca, kapłana – pochodzącego z ojczyzny ich przodków.

W tym czasie Maorysi zamieszkiwali Nową Zelandię już od 500 lat, ale legendy mówiły o Hawaiki, odległej ojczyźnie na wschodzie, z której dawniej przybyli ich przodkowie i skąd kiedyś przypłynie ktoś ważny na wielkim kajaku bez wysięgnika.

Tupaia był traktowany jako spełnienie tej przepowiedni, gość honorowy, o ogromnym statusie. Wodzowie sami zabiegali o jego obecność i kotwiczenie statku na ich terenach.

Było dla nich zresztą całkiem jasne, że Tupaia jest właścicielem statku i najważniejszą postacią na jego pokładzie.

Setki ludzi zbierały się w końcu na brzegu, by wysłuchiwać przemówień Tupai Rozmawiał z wodzami i miejscowymi tohunga i dyskutował na tematy religijne. Opowiadał o Hawaiki, szkicował i dopytywał. Ani Cook, ani Banks nie spodziewał się, że zabranie Tupai na pokład będzie miało tak wielkie znaczenie.

To był największy przypadek i fart, że nie tylko mieli na pokładzie kogoś, kto będzie rozumiał tubylców, ale też będzie potrafił omawiać z nimi głębokie, złożone tematy oraz zrozumieć i wytłumaczyć Brytyjczykom ich zwyczaje i zachowania.

A najbardziej niesamowite było to, że on naprawdę był z Hawaiki – wyspy Raiatea, całkiem realnego miejsca, z którego przodkowie Maorysów przybyli do Nowej Zelandii 500 lat wcześniej. W dodatku naprawdę był arcykapłanem i jednym z najważniejszych ludzi na wyspach.